Rzeczpospolita Sclavińska Strona Główna Rzeczpospolita Sclavińska
Kraj Korony Sarmacji

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
"Auxilium, żywe opowieści I" - Marek kaw Janiszews
Autor Wiadomość
M. Janiszewski
Znany Obywatel


Pomógł: 2 razy
Dołączył: 20 Mar 2008
Posty: 147
Skąd: Eldorat/Bytom
Wysłany: 2008-12-28, 12:25   "Auxilium, żywe opowieści I" - Marek kaw Janiszews

Tego wieczoru życie Franka, Karola i Cecylii zmieniło się nieodwracalnie. Trójka przyjaciół wyjechała na rodzinny piknik wraz ze swoimi rodzicami. Ojciec Karola i Cecylii był lekarzem. Wysoka pensja zapewniała dobrobyt rodzinie, więc taki wyjazd jak ten nie był pierwszy. Matka pracowała jako pielęgniarka na oddziale intensywnej terapii. Często wracała po dyżurach zmęczona i zapracowana, ale nie odbierało jej to szczęścia, którego miała pod dostatkiem. Franek nie miał rodziny. Nie miał jej odkąd pamięta. Karola i Cecylie poznał w szkole, a mieszkał w Domu Dziecka.
„Lolek, Cecil! Podejdźcie tu na chwilę!” – zawołała matka bawiące się na łące dzieci.
„Jeżeli chcecie się pobawić w lesie, musicie uważnie pilnować Franka. Oboje z tatusiem nie chcielibyśmy, aby coś mu się przydarzyło, a już szczególnie pani przełożonej.”
Karol machnął ręką – „Spokojna głowa mamo! W końcu jestem tutaj najstarszy, więc potrafię się zająć dziećmi.”
„Najstarszy? Przecież jesteśmy bliźniakami!” – skomentowała Cecylia.
„Urodziłem się 20 minut później od Ciebie okularnico!”
Łzy dziewczynki powoli zaczęły spływać po jej policzkach – „Mamo! Powiedz coś temu kretynowi!”.
„Uspokójcie się!” – krzyknęła kobieta – „I ja mam was puścić samych do lasu?”
„Przecież my tak z miłości do siebie mamusiu konserwujemy.”
„Chyba konwersujemy ty krety… ee, kochany braciszku!” – poprawiła się Cecil.
„Dobrze, już przestańcie wymyślać. Uważajcie na siebie, proszę.”

Powoli dobiegała godzina 18, a dzieci wciąż były Indianami w lesie. Cecylia potknęła się o kamień, udając kłus na koniu. Na szczęście chłopcy zdołali ją pocieszyć, dlatego wielka tragedia, zamieniła się tylko w opróżnienie z oczu kilku zbędnych łez.
„Okularnista Klacz, od tej pory nazywać się będziesz Kamienna Kłus” – powiedział Wielki Wódz Karol.
„Ja nie chcę się już bawić w tych głupich Indian! Pobawmy się w syrenki! Ja będę Ariel!” – odparła Cecylia.
„Mogłem ci wczoraj nie pozwalać oglądać tej twojej durnej bajki, bo jak zwykle robisz problemy!”
„To nie jest durna bajka!” – rodzeństwo znów zaczęło się kłócić.
„Cicho!” – krzyknął Franek – „No cicho! Słyszycie?” – chłopiec podszedł bliżej ujawniającego się w oddali dźwięku.
„Ja nic nie słyszę, bo ta okularnica…”
„No cicho! Słyszycie? Jakby odgłos konia.”
„Ja słyszę, ja słyszę!” – cieszyła się dziewczynka.

Dzieci zbliżały się do tajemniczego dźwięku. Po jakimś czasie dotarły to szukanego miejsca i teraz oglądały zranionego białego konia z rogiem na czole. Leżał na lewym boku, a z prawego wylewała się błękitno-lśniąca krew.
„To, to… to jednorożec!” – wyraziła swoje zdanie Cecylia – „Taki sam jak w mojej bajce!”
„Super! Zmuśmy go, aby wstał! Pobawimy się w prawdziwych Indian!” – zaproponował Karol.
„Zdurniałeś?! Trzeba mu pomóc. Jak i skąd on się tu znalazł?” – zastanawiał się Franek.
„W mojej bajce, jednorożce pochodziły ze świata wróżek i dobrych czarownic.”
„Przecież to koń przebrany na jakiś festyn.” – odparł Lolek. Następnie podszedł do zwierzęcia i wyciągnął rękę, aby pociągnąć za róg, ale ten odepchnął go kopytem” – „A to skubaniec!”
„Zostaw, on tego nie chce! Może i jest przebrany, ale musimy mu pomóc. On cierpi!” – powiedział Franek – „Cecil, znajdź duże liście i dwie gałązki, a ty, Lolek, pójdziesz ze mną poszukać jego właściciela.”
Minęło jakieś pół godziny i Franek zaproponował drugiemu chłopcowi, aby wrócił do konia i pilnował go razem z Cecylią. Karol zgodził się na ten układ, bo myśl o tym, że jego siostra się zgubi liczyła się z dożywotnią karą na telewizor.
„Skąd wzięło się to dziwne zwierzę?” – zastanawiał się Franek. Po chwili zauważył kulejącego i słabego jednorożca. – „Przecież to oni mieli się nim zająć!”
Zwierzę pokazało gest, który łudząco przypominał ukłon i powiedział:
„Nie bój się. Nazywam się Tennor. Przepraszam za tą całą sytuację, ale potrzebuję kogoś takiego jak ty, Franciszku.”
„Skąd znasz moje imię?” – zdziwił się chłopiec.
„Nie czas, ani miejsce, aby rozmawiać. Znamy się od bardzo dawna. Tylko ty możesz nam pomóc.”
„Nam? Jest was więcej?”
„Może być nas więcej, jeżeli ty tego zapragniesz.” – wyjaśniał jednorożec. – „Wyobraźnia dziecka jest dla nas energią”
„Ale to Cecil ma prawdziwą fantazję w głowie.” – odparł Franek.
„Cecylia już nas zna, ale to ty Franciszku zdołasz nas uratować. – nastała krótka cisza – „Jeżeli chcesz, mogę pokazać ci o co mi chodzi.”
„Nigdzie nie ruszę się bez moich przyjaciół!” – powiedział chłopiec.
„Jeżeli ty tego chcesz, tak będzie.” – zgodził się jednorożec.
Nagle w zaroślach podbiegli Cecylia i Karol.
„Wybacz, ale nie mogłem już z nią wytrzymać. Poza tym, to zwierzę zwiało. Widocznie przestraszyło się mojej czterookiej siostrzyczki.” – Karol próbował znów się kłócić, ale zauważył stojącego jednorożca. – „Co? Co on tu robi?”
„Spokojnie. To Tennor. Poprosił mnie, abym mu w czymś pomógł.” – powiedział Franek.
„Mówiłem ci, że częste przebywanie z moją siostrą zamieni cię w potwora.” – odparł stanowczo Karol.
„On do mnie mówi!” – krzyknęła dziewczynka.
„Z choinki się oboje urwaliście. Ja nic nie słyszę!”
„Tennorze, pomożemy ci.” – dwójka dzieci widziała jak zwierzę przytaknęło, jednak Karol nie potrafił tego dostrzec.
„Zamknijcie oczy, to będzie krótka podróż.” – odparł Tennor.
„Zamknij oczy Karol.” – szepnęła Cecylia.

Po chwili dzieci znalazły się na jakimś nieznanym wzgórzu. Wszystkie widziały otaczające ich miejsce, jednak Karol nie mógł usłyszeć żadnego dźwięku oprócz głosu swoich przyjaciół.
„Jesteśmy.” – odparło zwierzę. – „Chodźcie za mną”
Dzieci wykonały polecenie. Zbliżyły się do punktu widokowego wzgórza i nie mogły uwierzyć w to co zobaczyły. Wielkie pole bitwy. Pełno zwłok białych jednorożców i zdecydowanie mniej ludzkich ubranych w czarne zbroje. Jeden z konających zwierząt podpełznął do obserwatorów tego obrazu i powiedział:
„Auxilium!” – następnie zdechł.
„Nie rozumiem.” – odparł Lolek.
„Nasz naród porozumiewa się w języku łacińskim. To był jeden z naszych żołnierzy.” – wyjaśnił jednorożec. – „Musimy dojść do zamku na przeciwnym wzgórzu, widzicie?”

Szli kilkanaście kilometrów i wydawało się, że trwało to wiele godzin, jednak Tennor oznajmił im, że w tym świecie nie istnieje czas. Po drodze napotkali dowódców specjalnych sił wojskowych, którzy tylko kłaniali się w ich stronę. Gdy dotarli na miejsce zobaczyli ogromny jasny pałac wykonany z bursztynów i pozłacanych fundamentów. Całość otaczał platynowy mur wysokości dorosłego słonia. Weszli do środka budynku i ujrzeli marmurowy tron, a stali na puszystym czerwonym dywanie, który prowadził prosto do niego. Na tronie siedział stary człowiek. Jego biała broda sięgała kolan, a wąsy były ułożone przy pomocy wody. Starzec wstał i przywitał się z jednorożcem.
„A więc to jest chłopiec, o którym tak mi opowiadałeś.” – powiedział basem i wskazał ręką.
„Nie, nie. To jest Karol. Mówimy o tym chłopcu. – odwrócił się w kierunku osoby którą przedstawiał. – „Franciszku, podejdź do nas.”
Chłopiec już miał się wybierać, ale za ramię złapał go Karol.
„Co ty wyprawiasz? Nie wiemy i nawet nie słyszymy co się tu dzieje.” – wyszeptał Lolek.
„Ja słyszę. Nic mi się nie stanie.” – Franek ściągnął rękę przyjaciela i podszedł do jednorożca.
„Franciszku, poznaj Jego Królewską Świętobliwość, króla krainy Coelestis, Ettera.”
„Wybacz, że pomyliłem cię z kimś innym, ale moje oczy dawno nie widziały młodzieńca takiego jak ty.” – przepraszał król. – „Czy Tennor wyjaśnił ci już dlaczego jesteś nam potrzebny?”
Chłopiec zastanowił się przez chwilę i kręcił głową, dając do zrozumienia, że nie został poinformowany co ma uczynić.
„Otóż. Czarni Zbrojni, nasi najwięksi wrogowie, z którymi od wieków prowadzimy wojnę, niszczą nasze floty coraz to liczniejszym wojskiem. Oboje z Tennorem czekaliśmy na ten dzień, w którym się pojawisz. Musisz stanąć twarzą w twarz z Mrokkerem i siłą woli doprowadzić do jego zagłady.”
„Kim jest Mrokker i dlaczego akurat ja?” – zapytał chłopiec.
„Spójrz przez to okno.” – odwrócił Franka w stronę witrażu. – „Wszystko co ciemne, mroczne i wzbudzające grozę to świat Mrokkera, przywódcy Czarnych Zbrojnych. Niegdyś był szanowanym obywatelem i moim osobistym doradcą finansowym. Jednak jego częste żądania i oczekiwania były po prostu bezczelne. Nie miałem wyjścia, musiałem skazać go na wygnanie. Po paru latach dostałem paczkę, w której znalazłem ściętą głowę mego syna. – Etter przetarł oko. – „Bez wątpliwości była to jego sprawka, na czole wypalono słowo, Mrokk” – wyjaśniał.
„Tennor powiedział mi, że mieszkańcy rozmawiają po łacinie. Dlaczego cię rozumiem, to znaczy, Waszą Świętobliwość?”
„Wszystko zależy od ciebie. Chcesz, abyś mnie rozumiał, dlatego mówię w twoim ojczystym języku.” – odpowiedział.
„Dalej nie wyjaśniłeś mi dlaczego mam wam pomóc.”
Drzwi pałacu otworzyły się i wbiegł nimi jeden z żołnierzy.
„Panie, odziały wojsk CZ znów zaatakowały i szykują się do plądrowania zamku!” – zameldował zdyszany żołnierz.
„Dziękuję ci Feliksie. Wybacz Franciszku, ale sam widzisz, że nie ma czasu do stracenia. – oznajmił król. – „Szybko! Na dworze czeka kareta. Zawiezie cię prosto do kowala, on powie ci co będzie dalej.”
„Nigdzie nie pójdę bez tych dwóch!” – wskazał palcem Cecylie i Karola.
Etter westchnął. – „Zrobię tak jak karzesz”.

Dzieci pojechały karetą, którą prowadził inny jednorożec, Edan. Karol próbował zrozumieć co się dzieje, ale nie potrafił. Cecylia śpiewała jedną ze swoich znanych piosenek bajkowych, a Franek obserwował przesuwający się krajobraz w oknie. Gdy dotarli na miejsce, poznali Sylwestra, miejscowego kowala, który przygotował dla nich zbroje oraz broń. Karol otrzymał kuszę, Cecylia złoty sztylet, a Franek wielki i ciężki kordelas. Ubrani byli w miarę jednakowo, jednak tylko na Frankowym torsie widniał teraz napis „Auxilium”.
„Musisz dostać się w miejsce za tamtym wzgórzem.” – Sylwester złapał chłopca za ramię i wskazał wyznaczone pole. – „Pamiętaj, auxilium.”
Dzieci poczuły, że jakaś nieznana siła oddala ich od kowala. – „Nie rozumiem!” – krzyczał Franek.
„Auxilium!” – słychać było niewyraźnie powtórzone słowo i kowal zniknął z oczu przyjaciół.
Nagle ulotnił się dźwięk krzyczącego człowieka. Dzieci odwróciły się odruchowo i zauważyły, że wśród nich nie ma Karola. Cecylia zaczęła płakać. Przytuliła się do Franka i ciągle powtarzała: „A jak mu się coś stało?”. Zdołali już zapomnieć o tym, że znajdują się w zupełnie wyimaginowanym świecie. Z dala od rodziny i z dala od lasu. Siedzieli sami po środku krainy Coelestis, nie znając dnia, ani godziny ich losu.

Koniec części pierwszej
 
 
     
Poziom: 11 HP   0%   0/272
   MP   100%   130/130
   EXP   20%   5/25
Iontz 
Administrator
baron


Imię: Mateusz
Nazwisko: von Lichtenstein-Iontz
ID: A9149
Pomógł: 15 razy
Dołączył: 22 Maj 2007
Posty: 3941
Wysłany: 2008-12-28, 14:46   

Nie ma różowego misia, chlip :(
_________________
(—) szer. Mateusz bar. von Lichtenstein-Iontz h. Sztandar
 
     
Poziom: 47 HP   6%   477/7965
   MP   100%   3803/3803
   EXP   48%   113/234
Michal Siduniak
Weteran


Pomógł: 5 razy
Dołączył: 30 Lis 2007
Posty: 1393
Skąd: już by chcieli wiedzieć
Wysłany: 2008-12-28, 14:48   

Bardzo ciekawa i co dobre.... prosta ;-)

Brawo...
_________________
(-)Michał August baron Staropodlaski
Ostatni Prezydent Rzeczypospolitej Sclavinskiej
Kustosz Forum Narodowego Sclavinii
 
 
     
Poziom: 32 HP   2%   55/2753
   MP   100%   1314/1314
   EXP   8%   9/111
Iontz 
Administrator
baron


Imię: Mateusz
Nazwisko: von Lichtenstein-Iontz
ID: A9149
Pomógł: 15 razy
Dołączył: 22 Maj 2007
Posty: 3941
Wysłany: 2008-12-28, 15:17   

Mam wrażenie, że to się tylko tak bajkowo zaczyna, a z czasem stanie się bardziej surrealistyczne. Dobrze myślę? ;-)
_________________
(—) szer. Mateusz bar. von Lichtenstein-Iontz h. Sztandar
 
     
Poziom: 47 HP   6%   477/7965
   MP   100%   3803/3803
   EXP   48%   113/234
M. Janiszewski
Znany Obywatel


Pomógł: 2 razy
Dołączył: 20 Mar 2008
Posty: 147
Skąd: Eldorat/Bytom
Wysłany: 2008-12-28, 15:50   

Wszystko się okaże w kolejnych częściach :)
 
 
     
Poziom: 11 HP   0%   0/272
   MP   100%   130/130
   EXP   20%   5/25
Sobieszek 
Weteran


Prowincja: Trizondal
ID: A9001
Pomogła: 7 razy
Wiek: 28
Dołączyła: 04 Sty 2008
Posty: 2306
Skąd: Gdzieś w v-świecie...
Wysłany: 2008-12-28, 17:54   

Ciekawe, ciekawe :-) Na pewno będę regularnie czytać... Tylko jedna uwaga - wypowiedzi bohaterów przeważnie umieszcza się nie w cudzysłowiu, a po myślniku ;-)
_________________

 
 
     
Poziom: 39 HP   3%   140/4676
   MP   100%   2232/2232
   EXP   3%   5/160
M. Janiszewski
Znany Obywatel


Pomógł: 2 razy
Dołączył: 20 Mar 2008
Posty: 147
Skąd: Eldorat/Bytom
Wysłany: 2008-12-28, 21:16   

Uwierz mi, że w wielu książkach istnieje taka forma zapisu dialogów. W większości tych zagranicznych, ale szczegółów nie będziemy się już czepiać :-)
 
 
     
Poziom: 11 HP   0%   0/272
   MP   100%   130/130
   EXP   20%   5/25
Guedes de Lima 
Weteran
Burmistrz :)


Prowincja: Eldorat
Imię: Guedes
Nazwisko: de Lima
ID: A9121
Pomógł: 17 razy
Wiek: 35
Dołączył: 27 Kwi 2007
Posty: 5600
Skąd: Nowy Kotwicz
Wysłany: 2008-12-28, 21:24   

Mi tam osobiście się podoba.
_________________
Minister Kultury i Promocji
Burmistrz Nowego Kotwicza

"Walczyliśmy o Orła, teraz – o koronę dla Niego, hasłem naszym Bóg, Ojczyzna, Honor."
 
 
     
Poziom: 53 HP   9%   1028/11426
   MP   100%   5455/5455
   EXP   65%   199/304
vonCetnarovich 
Kafaroo!


ID: A9509
Pomógł: 13 razy
Wiek: 33
Dołączył: 13 Maj 2007
Posty: 2101
Skąd: Eldorat
Wysłany: 2009-01-01, 22:26   

Joniak, ten czołg w życzeniach to miał być twój prezent urodzinowy :mrgreen:

O Rushoffe życzenia mi chodziło.
_________________
Piotr baron von Thorn-Cetnarovich
Minister Samorządu Terytorialnego



Umiłowany Sługa Jego Królewskiej Mości
Giedyminasa Siegmonta Ioannesa Siduniaka,
Pana na zamku w Podlasiu,
Nam umiłowanego!

Bogu niech będą dzięki!
 
 
     
Poziom: 37 HP   3%   121/4047
   MP   100%   1932/1932
   EXP   67%   97/144
Iontz 
Administrator
baron


Imię: Mateusz
Nazwisko: von Lichtenstein-Iontz
ID: A9149
Pomógł: 15 razy
Dołączył: 22 Maj 2007
Posty: 3941
Wysłany: 2009-01-02, 13:11   

vonCetnarovich napisał/a:
Joniak, ten czołg w życzeniach to miał być twój prezent urodzinowy :mrgreen:


Wow, zawsze chciałem mieć czołga.

Dzięki!
_________________
(—) szer. Mateusz bar. von Lichtenstein-Iontz h. Sztandar
 
     
Poziom: 47 HP   6%   477/7965
   MP   100%   3803/3803
   EXP   48%   113/234
vonCetnarovich 
Kafaroo!


ID: A9509
Pomógł: 13 razy
Wiek: 33
Dołączył: 13 Maj 2007
Posty: 2101
Skąd: Eldorat
Wysłany: 2009-01-02, 13:58   

Podziękuj też JKM Danielowi, bo się złożyliśmy.
_________________
Piotr baron von Thorn-Cetnarovich
Minister Samorządu Terytorialnego



Umiłowany Sługa Jego Królewskiej Mości
Giedyminasa Siegmonta Ioannesa Siduniaka,
Pana na zamku w Podlasiu,
Nam umiłowanego!

Bogu niech będą dzięki!
 
 
     
Poziom: 37 HP   3%   121/4047
   MP   100%   1932/1932
   EXP   67%   97/144
Daniel Łukasz
Wybitny


Pomógł: 7 razy
Dołączył: 01 Sty 1970
Posty: 494
Wysłany: 2009-01-02, 14:56   

Iontz napisał/a:
Podziękuj też JKM Danielowi, bo się złożyliśmy.


Czołg tak naprawdę ufundował JO diuk Łaski przy okazji konferencji rządowej na Skype. Tak jakoś wyszedł temat różowego czołgu z pomponem w lufie...
_________________
Książę Daniel Łukasz.
Ostatnio zmieniony przez Daniel Łukasz 2009-01-02, 14:56, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Poziom: 20 HP   0%   0/893
   MP   100%   426/426
   EXP   53%   28/52
vonCetnarovich 
Kafaroo!


ID: A9509
Pomógł: 13 razy
Wiek: 33
Dołączył: 13 Maj 2007
Posty: 2101
Skąd: Eldorat
Wysłany: 2009-01-02, 15:09   

Dż, rób listę. I wykup czas antentowy w TVNie. Jak Ziobro.
_________________
Piotr baron von Thorn-Cetnarovich
Minister Samorządu Terytorialnego



Umiłowany Sługa Jego Królewskiej Mości
Giedyminasa Siegmonta Ioannesa Siduniaka,
Pana na zamku w Podlasiu,
Nam umiłowanego!

Bogu niech będą dzięki!
 
 
     
Poziom: 37 HP   3%   121/4047
   MP   100%   1932/1932
   EXP   67%   97/144
Iontz 
Administrator
baron


Imię: Mateusz
Nazwisko: von Lichtenstein-Iontz
ID: A9149
Pomógł: 15 razy
Dołączył: 22 Maj 2007
Posty: 3941
Wysłany: 2009-01-02, 17:22   

Daniel Łukasz napisał/a:
Czołg tak naprawdę ufundował JO diuk Łaski przy okazji konferencji rządowej na Skype. Tak jakoś wyszedł temat różowego czołgu z pomponem w lufie...


Piszcie może sprawozdania z tych konferencji. Niech ludzie wiedzą, na co idą pieniądze publiczne (nie żebym twierdził, że różowy czołg to mało istotny cel...).
_________________
(—) szer. Mateusz bar. von Lichtenstein-Iontz h. Sztandar
 
     
Poziom: 47 HP   6%   477/7965
   MP   100%   3803/3803
   EXP   48%   113/234
Sobieszek 
Weteran


Prowincja: Trizondal
ID: A9001
Pomogła: 7 razy
Wiek: 28
Dołączyła: 04 Sty 2008
Posty: 2306
Skąd: Gdzieś w v-świecie...
Wysłany: 2009-01-02, 19:33   

Ja też trochę pospamuję.
Cytat:
przy okazji konferencji rządowej na Skype

Jestem zapisana na LD Rządu, a o konferencjach pierwsze słyszę?... :mrgreen:
_________________

 
 
     
Poziom: 39 HP   3%   140/4676
   MP   100%   2232/2232
   EXP   3%   5/160
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0.07 sekundy. Zapytań do SQL: 12