Wasza Eminencjo,
z przykrością stwierdzam, że list Ojca Świętego jest napisany w złym tonie. Po pierwsze Jego Świątobliwość zwraca się do koronowanej głowy, która-jako jedna z nielicznych- wciąż okazuję wierność i szacunek dla Kościoła Rotrysjkiego, a ponadto zwraca się do własnej siostry . Oczywistym zatem jest, że należy jej się szacunek, choćby z racji pierwszeństwa w rodzinie. Królowa Eleonora w swej wielkiej mądrości przywróciła Jego Świątobliwość na łono rodziny, a on w obronie Pana Montiniego, który zasłynął swą złą opinią, odwdzięcza się Jej Majestatowi w sposób niegodny jego statusowi.
Wasza Eminencjo, nie wiem czy dworowi Rotryjskiemu znane są zasady dyplomacji, ale skoro Jego Świątobliwość podjął się trudnego zadania obrony Pana Montiniego , mógł uczynić to dwojako, stosując się do zasad sprzeciwiania się komuś, kogo uważa się powszechnie za silniejszego lub dążąc do unikania konfliktu. Sposobem pierwszym jest nie mówić nic i radośnie kontynuować swoje, udając, że się nie słyszy mając inercję i czas za sprzymierzeńców. Drugi to powiedzieć „nie” tak uprzejmie i przemyślnie, by wpędzić przeciwnika w konfuzję. Jak widać dwór patriarszy nie posiadł umiejętności posługiwania się tą zasadą, więc zamiast podejmować się dysputy na ten temat, mógł sprawę Pana Montiniego przemilczeć, co z pewnością przyniosło by mu jedynie korzyść, zamiast kompromitacji.