Autor W�tek: I. Dziennik pokładowy Eskadry Handlowej  (Przeczytany 641 razy)

0 u�ytkownik�w i 1 Go�� przegl�da ten w�tek.

Offline Don Fernando Álvarez d'Este y Córdoba

  • Grand
  • Filar państwa
  • *****
  • Wiadomo�ci: 571
    • Status GG
    • Zobacz profil
I. Dziennik pokładowy Eskadry Handlowej
« dnia: Poniedzia�ek, 8 Gru 2014, 15:39:48 »
VIII diciembre AD MMXIV



DZIENNIK POKŁADOWY GALEONU NUESTRA SEÑORA DE ATOCHA


Dzień pierwszy VIII grudnia AD MMXIV-rejs do Gdańska.


O drugiej w nocy, gdy Walencja była jeszcze pogrążona w śnie, port tętnił życiem. Wody wokół przystani walenckiej spowijała mleczna mgła, która utrudniała widoczność, dookoła jakby setki świetlików migały olejne lampy miejskie stolicy Imperium. To już ostania godzina przed wypłynięciem z portu i wyruszenia w daleką podróż ku koloniom Imperium w Wicekrólestwie Nowego Skarlandu. Do załogi przystąpił młody i ambitny śmiałek, chętny przygód oraz zasług, które umożliwią mu uzyskanie łaski bycia obywatelem Imperium Skarlandu, Pan Felipe Miguel de Guzmán. Do jego zadań będzie należało sporządzanie opisów rejsu oraz prowadzenie dziennika pokładowego.

Tragarze wraz z marynarzami energicznie kończą załadunek ostatniego okrętu, okrętu flagowego, Nuestra Señora de Atocha, który w swej ładowni transportować będzie szczególny ładunek.

Przed godziną trzecią nad ranem, okręty podniosły żagle i powolnie niczym pływające zamki wypłynęły z portu w Walencji w stronę skarlandzkiego miasta Lisbo. O szóstej rano Eskadra Handlowa w specjalnym szyku ruszyła do ostatniej przystani na terytorium Królestwa Skarlandu, Oviedo. Do Portu w Oviedo Okręty przybiły o godzinie jedenastej rano, następnie dokonano ostatecznych uzupełnień prowiantu i wody oraz załadowano dwa ostanie okręty (Santa Margarita oraz San Salvador) - teraz Eskadra jest gotowa by wyruszyć w daleki rejs do kolonialnego Portu Los Angeles. Kolejnym przystankiem podczas rejsu będzie sojuszniczy kraj Rzeczpospolita Obojga Narodów, gdzie flota dokona ostatniego załadunku i uzupełnienia prowiantu, a następnie obierze kurs na wyspę Soledad, która znajduje się w archipelagu wysp Wicekrólestwa Nowego Skarlandu. Do portu w Gdańsku Eskadra przybije o godzinie szesnastej lub osiemnastej popołudniu.


/-/ Fernando Álvarez de Córdoba
/-/ Sanctitas Vestra Clemens III
Pontifex Maximus et Servus Servorum Dei,
Patriarcha et Episcopus Rotriae, etc.


Offline Felipe Miguel de Guzmán

  • Grand
  • Zasłużony mieszkaniec
  • ***
  • Wiadomo�ci: 272
    • Zobacz profil
Odp: I. Dziennik pokładowy Eskadry Handlowej
« Odpowied� #1 dnia: Wtorek, 9 Gru 2014, 00:15:07 »
VIII Diciembre AD MMXIV



DZIENNIK POKŁADOWY GALEONU NUESTRA SEÑORA DE ATOCHA


Dzień pierwszy, VIII Grudnia AD MMXIV-rejs do Gdańska.


  Jest godzina 22.00. Z trzygodzinnym opóźnieniem dopływamy do portu gdańskiego. Pisząc te słowa powstrzymuję drżenie rąk spowodowane przeszywającym me ciało chłodem panującym w tutejszych stronach. Podróż była długa i wyczerpująca, a Miasto Gdańsk wita nas aurą i klimatem niespotykanym w Naszych stronach. Niebo spowija gęsta mgła, wody portowe zdają się być jak z kamienia, a Galeon Nuestra Seniora de Atoche , na którego pokładzie odbywam swą podróż w odległe dla mnie rejony z trudem przebija się przez skostniałe z zimna wody Bałtyku, znajdujące swój kres w porcie gdańskim. Pozostała cześć naszej wspaniałej floty dzielnie podąża naszym śladem, torując sobie drogę ku miejscu Naszego dzisiejszego pobytu. Nie wiedząc, co spotka Nas po dobiciu do portu odczuwam dziwny niepokój, przeradzający się z niepohamowaną chęć poznania tego intrygującego mnie miejsca.

  Po dobiciu do brzegu oraz zacumowaniu okrętów Eskadry Handlowej Naszej Wielkiej Armady zostajemy powitani przez Wielkiego Hetmana Sebastiana von Tauera. Zapewnienia Wielkiego Hetmana o słynącej z gościnności oraz umiłowania do zabaw ludności Gdańska skłaniają nas do opuszczenia pokładu na czas uzupełnienia niezbędnych do dalszej podróży zapasów, oraz podziwiana uroków miasta spowitego nocną mgłą i przepełnionego niespotykanym chłodem, którego niedane mi było w życiu doznać. Przyodziawszy najcieplejsze z posiadanych szat wyruszyliśmy w głąb miasta, oddalając się od potęgujących uczucie chłodu, skostniałych wód portowych. Opuszczając port doświadczyliśmy wrażeń zgoła odmiennych od tych, którymi przywitał nas port.

  Gdańsk okazał się miastem tętniącym życiem. Mijając liczne spichrze, okazałe posągi i monumentalne fontanny, w tym wyróżniającą się wśród innych fontannę Neptuna, skierowaliśmy swe kroki ku portowym tawernom, w których strudzeni drogą marynarze mogli odpocząć od trudów morskiej wędrówki i oddać się wszelakiego rodzaju rozrywkom. Jako przybysze z dalekich stron zostaliśmy potraktowani iście po królewsku, doświadczając najlepszego jadła oraz trunków o wiele mocniejszych w swym działaniu od spotykanych w naszych rodzinnych stronach. Radości z rozmów z Gdańszczanami oraz przybyszami z najodleglejszych stron świata zapewne nie byłoby końca, gdyby nie moc rzeczonych trunków. Oprócz tego, że rozgrzały nasze przemarznięte ciała, wpływały także na nasze umysły, które przyćmione ich niespotykaną mocą odmawiały z czasem posłuszeństwa, przynajmniej w wypadku mojej osoby. Wyczerpany podróżą, chłodem oraz radosną wizytą w Tawernie powróciłem do swej kajuty, pozostając skądinąd pod wrażeniem miejsca, w którym przyszło mi spędzić dzisiejszą noc.

  Odpływając z Gdańska zabiorę ze sobą wspomnienia z wizyty w mieście, które pomimo chłodnego i nieprzyjemnego klimatu potrafiło rozgrzać nasze ciała i pobudzić nasze dusze przed trudami dalszej podróży. Oby Soledad, ku któremu wyruszamy okazał się miejscem równie ciekawym i urokliwym jak to, które przyjdzie nam rano opuścić.

Felipe Miguel de Guzmán
/-/Don Felipe Miguel de Guzmán SJ,
hrabia Badajoz


Offline Felipe Miguel de Guzmán

  • Grand
  • Zasłużony mieszkaniec
  • ***
  • Wiadomo�ci: 272
    • Zobacz profil
Odp: I. Dziennik pokładowy Eskadry Handlowej
« Odpowied� #2 dnia: �roda, 10 Gru 2014, 23:55:19 »
IX-X-XI Diciembre AD MMXIV



DZIENNIK POKŁADOWY GALEONU NUESTRA SEÑORA DE ATOCHA


Dni kolejne, IX-X-XI Grudnia AD MMXIV-rejs do Soledad.


Gdańsk, czyli pierwszy na naszej drodze przystanek, stal się miejscem naszego pobytu na czas dłuższy niż przewidywaliśmy. Tym razem niesprzyjający klimat wpłynął niekorzystnie nie tylko na nasze samopoczucia, lecz także na napięty harmonogram podróży, który musiał ulec zmianie. Przeszywający chłód i niesprzyjająca aura zmusiły nas do pozostania w porcie na kolejną dobę, gdyż niespokojne i niezwykle mroźne wody Bałtyku nie pozwoliłyby na bezpieczną podróż ku kolejnemu celowi naszej podróży. Przymusowy postój sprawił także, że Nasza wielka armada wzbogaciła się o okręt liniowy „ Rycerz Święty Jerzy”- który towarzyszy nam w dalszej podróży z polecenia Hetmana Wielkiego.

  Gdy Bałtyk pozwolił nam około południa opuścić port Gdański, wyruszyliśmy jeszcze większą flotą ku kolejnemu celowi naszej podróży. Mijając wody terytorialne Estelli Wschodniej utraciliśmy sprzyjający nam do tej pory wiatr, co sprawiło, że dobiliśmy do Portu w Soledad niemalże o północy. Noc upłynęła nam na poszukiwaniu rozrywek w tawernach, piciu miejscowego rumu, grze w kości, oraz zabawie w towarzystwie miejscowych dziewcząt, którym natura nie poskąpiła urody.  Dopiero dziś rano tak długo oczekiwany cel naszej podróży ukazał się naszym oczom w pełnej okazałości.  Jakże odmienny od poprzedniego port sprawiał wrażenie jakby znajdował się w zupełnie obcym nam świecie. Chłód przemienił się w upał. Ciemna, szara noc- w tropikalny, pełen barw dzień. 

Nasza Wielka Armada została ciepło przyjęta przez miejscowych, których radość i pogoda ducha była jedną z rzeczy natychmiast rzucających się w oczy przybysza z obcych stron. Kolejną były lazurowo czyste wody zatoki oraz ciągnące się niemalże po horyzont piaszczyste plaże, konkurujące swym pięknem jedynie z bujną roślinnością, cieszącą oko barwami niezwykle żywymi i okazałymi.

  Podążając w głąb miasta i przemierzając wąskie uliczki ulokowane między piętrowymi domostwami obrośniętymi bujnym bluszczem, których okiennice z powodu panujących upałów pozostawały szczelnie zamknięte, podziwiałem uroki tego niezwykłego miejsca, które wydawało się być wydarte z rąk matki natury i przysposobione przez zamieszkujących je ludzi niczym oswojone dzikie zwierze.  Bliskość dziewiczej przyrody kontrastująca z dziełem ludzkich rąk, jakim są budynki malowane przez mieszkańców w odcienie bieli, żółci lub turkusu; ulice, świątynie oraz targi stanowiące element każdego współczesnego miasta, w wypadku Soledad stwarzają widok tak niezwykły, że niemożliwym jest chyba doświadczenie go w innym niż to miejscu. Jedynie obecność rzezimieszków oraz dam lekkich obyczajów psuje idylliczny obraz tego miejsca, lecz widać taki już urok kolonii.

Podczas gdy poświęcałem swój czas na zwiedzanie miasta, załoga uzupełniła zapasy oraz przygotowała okręty do dalszej drogi. Kolejnym celem naszej podróży jest klejnot kolonii Skarladu -Los Angeles, do którego mamy nadzieję wyruszyć wczesnym rankiem.

Felipe Miguel de Guzmán
/-/Don Felipe Miguel de Guzmán SJ,
hrabia Badajoz


Offline Felipe Miguel de Guzmán

  • Grand
  • Zasłużony mieszkaniec
  • ***
  • Wiadomo�ci: 272
    • Zobacz profil
Odp: I. Dziennik pokładowy Eskadry Handlowej
« Odpowied� #3 dnia: �roda, 17 Gru 2014, 01:35:59 »
XII Diciembre AD MMXIV



DZIENNIK POKŁADOWY GALEONU NUESTRA SEÑORA DE ATOCHA


Dni kolejne, XII Grudnia AD MMXIV-rejs do Soledad.


Po wielu miło spędzonych chwilach przyszło nam opuścić jakże niezwykły Soledad i wyruszyć w dalsza drogę ku ostatecznemu celowi naszej podróży- Los Angeles.

Nasza Wielka Flota wzniosła żagle na maszt i opuściła port, by mijając niebezpieczne rafy koralowe i nieomal grzęznąc na mieliznach napotkanych podczas rejsu, dotrzeć rankiem, 12 grudnia do wspaniałego portu w wicekrólestwie Nowego Skarlandu zwanego Los Angeles. Dobijając do portu spodziewaliśmy się ujrzeć potężne, kolonialne miasto, które onieśmiela przybyszy z dalekich strony swoją potęgą. Tymczasem naszym oczom ukazało się niewielkie z pozoru miasteczko, zamieszkiwane ledwo przez 1500 mieszkańców. Początkowe rozczarowanie przerodziło się z czasem w uznanie dla miasteczka niewielkich rozmiarów, niestanowiących jednak przeszkody w byciu jednym z piękniejszych miejsc, jakie dane nam było ujrzeć podczas naszej morskiej podróży. Krajobraz składający się na przemian z plaż o białym niczym sukno piasku, zielonych palm, oraz wąskich uliczek otoczonych przez wysokie, piętrowe domostwa. Domostwa te nie odbiegały wcale od słynących ze swojego piękna okazałych kamienic Walencji. Są to miejsca zamieszkania zamożnych Kreoli- posiadaczy ogromnych i dochodowych plantacji tytoniu oraz trzciny cukrowej rozciągających się dookoła miasta. Centralnym punktem samego miasta jest Kościół Matki Bożej Królowej Aniołów. Posiadający dwie wieże kościół góruje nad miastem, lecz jego wielkość wobec rozmiarów ogromnych gór otaczających Los Angeles wydaje się już nie tak znaczna. Miasto otoczone jest bowiem ogromnym pasmem górskim, zdającym się chronić tę część Antyry przed srogim chłodem nadciągającym z dalekiej północy.

Wartym poruszenia tematem jest także sama ludności Los Angeles, stanowiąca niezwykły obraz wielokulturowego i niezwykle zróżnicowanego społeczeństwa. Znajdziemy tu pracujących na Kreolskich plantacjach czarnoskórych; rdzennych mieszkańców tych ziem- Indian; oraz metysów. Miasto jest zlepkiem jakże odmiennych ras i kultur.

Wracając do portu po odbyciu tej jakże ciekawej i intrygującej przechadzki po Los Angeles spostrzegłem, że nasze okręty są już zaopatrywane w prowiant i zapasy wody niezbędne do podróży powrotnej. Na statkach, z zachowaniem szczególnej dyskrecji, umieszczony został także niezwykle cenny ładunek, który na zlecenie dworu królewskiego w Walencji ma zostać przewieziony przez Naszą Wielką Flotę.

Felipe Miguel de Guzmán
/-/Don Felipe Miguel de Guzmán SJ,
hrabia Badajoz