Szanowni Państwo,
to co się dokonało na przełomie maja dla mnie jest szokiem. Niestety osoby, które stały w pierwszym szeregu jako reformatorzy, nagle zniknęli zostawiając Imperium na przysłowiowym lodzie bez premiera, monarchy oraz poszczególnych ministrów.
Powiem bez ogródek - w trzy osoby (w tym dwie, które za jakiś czas rozpoczynają nowe etapy w życiu realnym) cudów nie zbudujemy. Niestety nie jesteśmy w stanie wznieść wspaniałego dzieła, a te straszące pustki przypominają rozkopany plac budowy. Braki "kadrowe" są bardzo dotkliwe, a człon państwa, czyli premier i monarcha zniknęli bez znaku życia.
Sytuacji smaczku dodaje, iż właśnie odkryłem, że regent nie posiada prawa do sprawowania swojego urzędu. Według pkt. V Tyt. I Prawa Kardynalnego o Władzy ("W razie niezdolności Monarchy do sprawowania swej funkcji, stwierdzonej przez Kortezy Generalne, wykonywanie Regencji rozpocznie się niezwłocznie, a Regentem zostaje potomek królewski będący następcą tronu.") to Kortezy muszę wyrazić zgodę na powołanie regenta, a Królowa Eleonora pominęła ten szczegół. Jako Wielki Inkwizytor muszę uczciwie powiedzieć, że wszystkie akty oraz decyzje regenta nie mają mocy prawnej.
Poczekajmy do 7 i zakończmy tę przygodę, eksperyment....