Czcigodni,
Chciałbym jedynie zaznaczyć, iż zaszła pewna pomyłka. Eminencja Mancini nie ma żadnych prawnych umocowań dla likwidacji Kościoła, gdyż nie ma w tej materii żadnej władzy. Trwająca aktualnie sediswakancja sceduje patriarszą władzę Kościelną na osobę Kamerlinga, tj. Jego Eminencji Cosimo de Medici. W myśl postanowienia władz skarlandzkich, Eminencja Mancini posiada władzę wyłącznie nad Apostolskim Miastem, co nie daje mu żadnej władzy nad Kościołem.
Dodatkowo, zastanawiający jest pewien fakt. Otóż jakiś czas temu, Eminencja Mancini panował nad Rotrią jako Patriarcha Innocenty IV. Od tamtej pory żaden pontyfikat nie dobiegł końca w spokoju i nie trwał "planowe" 6-miesięcy. Co więcej, Patriarcha Innocenty nie został zapamiętany najlepiej, zaś sam kardynał Mancini przez długi czas wieszczył koniec Rotrii. Można by rzec, iż była to prorocza wizja, lecz co raz lepiej widać, iż to była raczej groźba, bądź klątwa, która właśnie się spełniła. Wszak to Eminencja Mancini był prowodyrem "tez" na wzór Lutra, inicjatorem buntu, który widzieliśmy na przełomie marca i kwietnia, a także powodem ostatnich wydarzeń. Dlatego też właśnie podjąłem decyzję o ustąpieniu z Tronu Pawłowego, prosząc Jego Królewską Wysokość o objęcie płaszczem swej opieki Państwa Kościelnego, któremu po raz kolejny zagrażało niebezpieczeństwo, zwłaszcza, gdy tron pozostał pusty. Niebezpieczeństwo to, jak za każdym razem w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy, skrywało się za osobą tego samego purpurata...
Szkoda, wielka szkoda. Może jednak Eminencja Mancini, który od dłuższego czasu postulował likwidację Państwa i Kościoła wreszcie zniknie ze sfery duchowego życia mikroświata i pozwoli pozostałym wiernym synom dążyć do odbudowy Owczarni Pańskiej.
Z pasterskim pozdrowieniem,
(-) Bp Albert książę van Oranje-Nassau