Wasze Arcychrześcijańskie Mości,
Wasze Królewskie Mości,
Wasze Wykokoście,
Wasze Książęce Mości,
Wasze Eminencje,
Wasze Ekscelencje, Przepraszam, że piszę to publicznie, ale jestem do tego zmuszona. Wydaje mi się, że nie darzycie mnie wszyscy zaufaniem takim na jaki zasługuję. Nawet sądzę, że mój małżonek również ma do mnie ograniczone zaufanie. Przyznam, że tego nie rozumiem. Jest dla mnie jasne, że jestem córką Konstaninosa i siostrąNikolaosa Mikisigosów, którzy naprzykrzyli Waszym Krewnym i Przyjaciołom panującym w Królestwie Surmeńskim życia. Niestety, rodziny się nie wybiera. Powinien każdy z Was wiedzieć, że sercem jestem ze Skarlandem i pragnę, jak najlepiej dla tego państwa, w którym przyznam, że znalazłam się z przypadku. Moją rodzinną Ojczyzną była i pozostanie Surmenia, lecz w Skarlandzie mieszkam już dłuższy czas i mi jest dobrze tutaj, założyłam rodzinę i zyskałam zaszczytne godności oraz jestem współwłaścicielką rodzinnych włości. Jest dla mnie zrozumiałem, że małżeństwo, które zawarłam z moim ukochanym małżonkiem było niejako kontraktem politycznym między moim ojcem, a pewnymi osobami. Poznałam i poślubiłam Księcia Sewilli, mam lepsze kontakty z nim i pragnę do końca mego wirtualnego życia pozostać z nim. Chcę swoje życie poświęcić Skarlandczykom i współodpowiadać za to państwo, którego wielu mieszkańców poznałam i czuję się wśród nich dobrze, doświadczyłam życzliwości od nich. Niestety czuję pewien niedosyt zaufania do mnie i pewne elementy nieufności. Dzielę się z Wami publicznie tym przemyśleniem, bo widzę, że jest Was więcej. Niczego nie żądam, a jeżeli Wam zawadzam to powiedzcie, odejdę..
Catalina