Zasad dobrego wychowania, według mojej wiedzy nie stanowią dekrety republiki

To normy i zwyczaje powszechnie przyjęte przez tradycję.
Doprawdy, cała ta sytuacja jest dość dziwna. Przecież nikt nie broni działalności tego nowego Kościoła w Estelli. Nikt jednak nie może zmuszać ani króla, ani patriarchy, ani nikogo innego, by był przychylnie i entuzjastycznie nastawiony do tejże działalności. Tolerancja religijna nie oznacza akceptacji.
Co do rzekomych planów nadania szczególnych przywilejów duchownym rotryjskim, w tym miejsca w parlamencie... Pomysł ten nie wyszedł ze strony Kościoła Rotryjskiego. Według mojej wiedzy, Kościół nie jest nawet tym zainteresowany. Władza świecka i duchowna powinny być odseparowane. Jednakże rozumiem w pewnym sensie intencje pomysłodawcy projektu - jeśli parlament ma być reprezentacją państw stowarzyszonych, to także i Rotrii która jak przypomnę, składa się głównie z duchownych, a tytuły kościelne są w pewnym sensie odpowiednikami tytułów świeckich. Więc gdyby stworzyć wyższą izbę parlamentu złożoną z grandów, to ze strony Kościoła byliby nimi kardynałowie, gdy są odpowiednikiem książąt w kościele.
Tymniemniej pragnę podkreślić, iż Kościół Rotryjski nie dąży do uzyskania jakiejkolwiek władzy, czy wpływu na Imperium. Wszelkie dywagacje na ten temat są nieuprawnionymi spekulacjami.
Mój osobisty stosunek do tego nowego Kościoła jest zupełnie bez znaczenia w tej sprawie, lecz pozwolę sobie dołączyć na ten temat kilka słów, odpowiadając Ekscelencji McKinelyowi. Kościół Rotryjski, którego zwolennikiem i wyznawcą jestem od bardzo dawna, odnosi się do tradycji znacznie wcześniejszych niż współczesność, gdzie dialog ekumeniczny jest normą. Pragnę zauważyć, iż Kościół Katolicki w dobie renesansu, jak i w XIX wieku, stał na stanowisku, iż jedynym słusznym wyznaniem jest Święty Kościół Rzymski. Można się z tym zgadzać lub nie, lecz zasady są po to, by ich przestrzegać. Tak więc skoro Kościół Rotryski jest wirtualną próbą odwzorowania katolicyzmu, powinniśmy przestrzegać tych prawideł. Ponadto, jako dyplomata wyznaję zasadę, iż wszelkie nowe twory w mikroświecie winne być poddane próbie czasu. Poważne państwa w mikroświecie nie uznają tworów politycznych, czy jakichkolwiek innych, które nie przeszły tej próby. Dlatego też póki co, przyglądam się jedynie z boku działalności tej instytucji, bez szczególnego zaangażowania.