Autor W�tek: La Hoguera  (Przeczytany 247 razy)

0 u�ytkownik�w i 1 Go�� przegl�da ten w�tek.

Offline Carlos de Médici

  • Rodzina Królewska
  • Przyjaciel Skarlandu
  • ****
  • Wiadomo�ci: 463
    • Status GG
    • Zobacz profil
La Hoguera
« dnia: Wtorek, 28 Lip 2015, 22:53:08 »



La Hoguera
XXVIII julio del año MMXV



Dzwony wszystkich katedr w Walencji wezwały okoliczną ludność do zebrania się na Placu Głównym Portu Santa Maria. Obywatele Imperium gnali więc co sił w nogach do portu, ubrani na czarno i trzymając w rękach krzyże oraz różańce, coby zająć dobre miejsce przy publicznym widowisku - spaleniu heretyków, w tym głównego buntownika - Arthura McKinleya. Wśród idących główną aleją stolicy Skarlandu widać kilkanaście złotych karoc, do których zaprzęgnięte są białe rumaki. W karetach siedzą Monarchowie Imperium, Dworzanie, Duchowni i Inkwizytorzy, którzy mkną by przygotować wszystko na ostatni guzik. Kiedy tylko dotarli na miejsce, służący Pałacu de Oriente otworzyli drzwi od głównej karety, z której wysiadła Jej Arcychrześcijańska Mość Eleonora, ubrana w czarną suknię z długim trenem, kapeluszem na głowie i zasłoniętą czarnym welonem twarzą. Za nią zaś wysiadł Wielki Obrońca Wiary i Kościoła, Don Carlos II, ubrany w czarny płaszcz i ogromny kapelusz, w ręce zaś dzierżył złoty krzyż i berło. Monarchowie zasiedli na specjalnie przygotowanych tronach na podwyższeniu, wśród nich czekało kilka przygotowanych krzeseł - dla Jego Królewskiej Wysokości Carlosa Juana, który właśnie wysiadał wraz z inkwizytorami - Fernandem d'Este y Córdobą i Albertem van Orange-Nassau - z purpurowej karocy. W ogromnej ciszy oglądali oni przygotowane stosy do spalenia oraz figurujący nad nimi Krzyż - Symbol Zwycięstwa nad śmiercią.

Kiedy gawiedź w końcu zebrała się na placu, Armia Imperialna wraz z duchownymi wprowadziła skazańców przed majestat Monarchów. Jego Książęca Mość Fernando d'Este y Córdoba ponownie odczytał wyrok skazujący buntowników i heretyków na śmierć, wówczas wśród zebranych zawrzało. Buchały salwy okrzyków przeciw skazańcom nawet od okolicznych statków, do góry wzniesiono krzyże i żądano spalenia heretyków na stosie - w tym na głównym McKinleya. Kiedy Don Carlos II wskazał na katów swym berłem z diamentami natychmiast ruszyła procesja pokutna w stronę suchych doków, miejsca kaźni. Prowadził ją krucyferariusz niosący potężny krzyż zasłonięty materiałem, następnie akolici  i wśród nich diakoni ze sztandarami z wizerunkiem Panny Najświętszej, Świętego Jakuba, Świętej Teresy, Świętego Jana od Krzyża i Świętego Ferdynanda. Następnie ubrani w pokutne stroje kapłani i biskupi. Jako ostatni szedł ksiądz Villagómez, ubrany w czarną kapę dzierżył różaniec, stare księgi i krzyż. Za kapłanem Regiment Królewski ubrany w stroje żałobne prowadził skazańców, wśród nich sławnego Kinleya, który rzucał kalumniami na każdego kogo zobaczył. Kiedy korowód doszedł na plac, chór wraz z orkiestrą Ich Arcychrześcijańskich Mości rozpoczął śpiewanie pieśni pokutnych i żałobnych.


<a href="http://www.youtube.com/watch?v=qdXqHqEVzH8" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=qdXqHqEVzH8</a>

Kiedy zakończono pieśni Kapłan wezwał wszystkich do okazania skruchy przed Majestatem Boga. Wspomniał o równości wobec śmierci i kruchości rzeczy materialnych. Kiedy prowadzący ksiądz skończył swą homilię podchodził do każdego skazańca i prosił o wyznanie wiary w Trójjedynego Boga; Święty Kościół; Zmartwychwstanie i Życie wieczne. Niektórzy buntownicy z lęku wyznawali Jedyną Wiarę, wówczas przed spaleniem skręcano im karki by nie czuli bólu. Kiedy kapłan podszedł do McKinleya, ten opluł kapłana i ubliżał mu. Natychmiast ksiądz udzielił ostatniego pouczenia i słowa miłosierdzia, odpuścił grzechy skazańcom prócz tego jednego i odszedł od skazańców, których Armia Imperialna poprowadziła na przygotowane podesty z drewna, przywiązali ich ręce i nogi do słupów drewnianych i odeszli, dając znak katom do podpalenia stosów.

Lud wówczas podniósł krzyże i różańce i zaczął śpiewać Salve Regina. Natychmiast do nich dołączyła się orkiestra oraz chór. Kaci podłożyli ogień pod stosy. Cień ognia ogarnął cały port, lud z przerażeniem obserwował egzekucję i płonące ciała. Jękom i krzykom bólu nie było końca, główny skazaniec wzywał niestworzone rzeczy, na co lud zareagował: On szatana woła! Jej Arcychrześcijańska Mość odwróciła wzrok nie chcąc patrzeć na katuszę heretyków. Don Carlos zaś z zaciekawieniem obserwował płonący ogień i ból skazańców, dzierżąc krzyż w geście modlitwy zamknął oczy kiedy zwęglone ciało Kinleya opadło na przypalone bale drewna. Natychmiast też Kapelmistrz dał znak chórowi do odśpiewania żałobnych pieśni. Nad Walencją zaś zebrały się chmury i deszcz przygaszał zwęglone ciała. Zwłoki tych, którzy przed śmiercią wyznali wiarę i przeprosili za swe grzechy włożono do specjalnie przygotowanych trumien i w asyście kapłana odprowadzono je na przywięzienny cmentarz. Truchło zaś Kinleya w asyście regimentu Królewskiego i Jego Najwierniejszej Mości wrzucono do morza. W ostatnich wersach "Confutatis Maledictis" Don Carlos wsiadł do przygotowanej specjalnie karocy i pognał do swego pałacu El Escorial, odpocząć od sytuacji w stolicy. Inkwizytorzy zaś spisali odpowiednią dokumentację i wraz z Doną Eleonorą udali się do Pałacu de Oriente zdać raport Radzie Imperialnej. Przy miejscu wrzucenia zwłok Kinleya do wody stali tylko najwierniejsi współpracownicy, których ominęło publiczne spalenie na stosie...


<a href="http://www.youtube.com/watch?v=Zi8vJ_lMxQI" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=Zi8vJ_lMxQI</a>

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=aMYO3DYxBCs" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=aMYO3DYxBCs</a>