Otóż, ponieważ można rzec, że w zasadzie wyrzucono mnie z budynku Stanów Generalnych w Niderlandach, mimo wypełniania moich inkwizytorskich obowiązków, jestem zmuszony wytłumaczyć Jego Królewskiej Wysokości Albertowi Orańskiemu-Nassau jedną, prostą rzecz (której jednak nie chce przyjąć do wiadomości) w tym miejscu.
Jednak, jako że straciłem już cierpliwość do długiego i jak widać nieskutecznego tłumaczenia, zrobię to inaczej... Zadając pytania retoryczne i (wyjątkowo) udzielając na nie odpowiedzi...
P: Czy Niderlandy są częścią Imperium Skarlandu?
O: Są.
P: Czy zatem w momencie, gdy stały się częścią Imperium podlegają prawu Skarlandzkiemu?
O: Tak.
P: Nawet pomimo, że traktat rozdziela pewne kwestie?
O: Tak.
P: A dlaczego taka sytuacja prawna ma miejsce?
O: Bo w momencie, w którym Niderlandy stały się częścią Imperium, zaczęły je obowiązywać Prawa Kardynalne a te jasno stanowią o hierarchii aktów prawnych.
P: Czy zatem JKW Albert Orański popełnił błąd?
O: Tak, gdyż nie zastrzegł w traktacie, że poza zapisami art. 4, Niderlandy nie będą podlegać pod Prawa Kardynalne - jak każda część Imperium - ergo pod hierarchię aktów prawnych tam zawartą, która czyni traktat stowarzyszeniowy mniej ważny niż Prawa Kardynalne i dekrety oraz nie sprawdził, że Prawa Kardynalne, zgodnie z którymi dla całego Imperium Skarlandu traktat jest aktem niższego rzędu niż Prawa Kardynalne, nie przewidują wyjątków dla żadnego podmiotu, który uznał zwierzchnictwo Skarlandu, polegających na wyłączeniu stosowania Praw Kardynalnych.
P: Czy zatem traktat ma lukę/jest wadliwy?
O: Z punktu widzenia JKW Alberta Orańskiego tak.