Ta krótka rozprawa skierowana jest w kierunku osób, które "od kuchni" nie znają sytuacji dlaczego niegdyś przyjaciel Skarlandu stał się sąsiadem z konieczności. Informację tę przekazuję dla zainteresowanych tymi relacjami. Pozwolę sobie przedstawić sytuację na przełomie od maja ubiegłego roku do wydarzeń mojej abdykacji i rozpoczęcia rewolucji we Francji.
Francja praktycznie od swego powstania zawsze zmagała się z nikłą aktywnością. Czasy te przerywane były jednak wydarzeniami, którymi chwilowo poprawiały sytuację. Tak też było w maju kiedy to powróciłem do Francji na prośbę opinii międzynarodowej w celu ratowania sytuacji. Przypomnę, że wcześniej działałem we Francji. Jeśli chodzi o stosunki skarlandzko - francuskie za czasów prezydenckich czy mojego panowania układały się one na poziomie przyjacielskim wręcz wzajemne zażyłości. Mimo, iż oba kraje nie radziły sobie w tych czasach co było powodem nieaktywności niż brakiem pomysłu na siebie. Czasy aktywności we Francji może nakreślić linią sinusoidy, a na jej kształt mają wpływ wydarzenia takie jak wybory itd. Za mojego panowania również tak było i to się nie da ukryć. Śmie więc twierdzić odnosząc taki wniosek, iż siła państwa to aktywność obywateli. Apel więc do władz skarlandzkich to dbanie o każdego obywatela bez względu na różnice. Wróćmy do Francji. Otóż w kolejnych miesiącach mojego panowania potęgował się kryzys. Ludzie, którzy powrócili do Francji na czele z panem de Stressem domagali się zmian. Dodam, iż za czasów królestwa obiecywał powrót i są pomoc w działaniu. Nie widząc rozwiązania postanowiłem przekazać władzę mojemu Ojcu. Kręgi te wywodziły się z grupy republikańskiej, których celem był powrót do republiki. Zmiana ustroju nic nie dała i mówię to w tym momencie gdyż i ja się o tym przekonałem. Mój Ojciec, Jego Królewska Wysokość Norbert I szukał jednak porozumienia z ludźmi. Przez całe moje panowanie w wielu kwestiach był pomocną stroną. Świadczą o tym czyny w postaci prawnej mm. potwierdzenie przyjaźni pomiędzy Francją, a Skarlandem czy dekret o usynowieniu mnie przez JKW. Jednocześnie wiem, że starał się uzyskać porozumienie w momencie wybuchu rewolucji we Francji. Przy tym nie chcę krytykować ludzi z kręgu republikańskiego, którzy doczekali się kolejnej zmiany systemu i pewnie doszli do takich samych wniosków. Wystarczy odwiedzić Francję i samemu też wyciągnąć takie wnioski. Od czasu braku porozumienia Francja nie otrzymuje z nami kontaktów co jest ewenementem w skali historii naszych krajów. Warto tutaj przypomnieć, że w przeszłości toczone były wojny skarlandzko - francuskie i to nie było przeszkodą w wzajemnych relacjach. Jednak to historia z czasów przed internetowych. Rodzina Catalan oskarżona została o zawłaszczenie Francji. Co jest głównym argumentem dla nie toczenia z nami rozmów. Dodam, iż mnie ani mojego Ojca nikt nie zmuszał do włączenia mojej osoby do rodziny Catalanów. Jednocześnie było to ostateczne potwierdzenie naszej przyjaźni, która w tamtych czasach była normalnością. Również przekazanie władzy odbywało się w warunkach prawa. Jednak szczerze powiedziawszy chciałem aby to mój ojciec zdecydował co dalej z Francją. Przyznam, iż ciężko podejmować takie decyzje mając z jednej strony dobro Francji, a z drugiej honor rodziny. Obecne władze we Francji jak wspomniałem wcześniej nie wykazują chęci współpracy z nami. Wszystkie umowy straciły ważność na skutek tego. Ocenę obecnej Francji pozostawiam wam. Dodam jednak, iż niewiele się zmieniło. Wszystko powróciło do czasów sprzed maju ubiegłego roku. Pozostaje też kwestia braku możliwości wjazdu i odwiedzenia Francji.
Czarno na białym, ale w telegraficznym skrócie. Myślę, że to rodzaj rozliczenia jednak nie spowiedź. Wiele pozostaje jednak jeszcze do rozliczenia.
Gdyby zrodziły się jakieś pytania zapraszam do pisania poniżej.
