Zgadzam się JW Norbertem. Choć moja motywacja dla takich postulatów jest inna.
Musimy sobie odpowiedzieć na pytanie: czy chcemy być państwem prawa, sprawiedliwym, praworządnym i uporządkowanym Imperium? Czy też może zasady idą w odstawkę i co zbudujemy to zbudujemy, nie ważne czy trwale?
Otóż moim zdaniem nie można iść na kompromis z sumieniem. Nie można rozpatrywać zasad kardynalnych w sposób wybiórczy. Mnie również Surmenia w obecnym kształcie nie do końca odpowiada. Ale moje prywatne zdanie, czy czyjekolwiek inne, nie może być przekładane na stanowisko kraju. Jeśli mnie Surmenia się nie podoba, zwyczajnie tam nie zamieszkam, ale nie jest to powód, dla zrywania wieloletnich stosunków dyplomatycznych. Dlatego właśnie relację tę należy odnowić, bo została zerwana bez logicznego powodu dającego prawo do takiego czynu. A samo wzajemne uznanie nie musi od razu oznaczać pełnej akceptacji i przyjaźni.
Co do Francji natomiast - mariaż królewski jest ważnym spoiwem dla sojuszy, lecz w tym wypadku okazał się być handlem wymiennym, z reszta mało dla kogokolwiek korzystnym. Nie namawiam do zerwania mariażu, gdyż to wbrew zasadom kościelnym i związek Karola Szalonego, jakkolwiek nieowocny politycznie należy utrzymać, dla zasady mówiącej o nierozerwalności małżeństwa. Jednakże po ostatnich wydarzeniach, mamy pewność, iż Francja naszym przyjacielem nie jest. I choć mariaż rodów powiązany był z mariażem państw, sojuszem dwóch potężnych krajów, to jednak istnienie jednego nie wymusza istnienia drugiego. "Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie" - jak mówi porzekadło. W biedzie, jaką był chaos w Imperium i groźba upadku, Francja zamiast wspierać koronę i zabiegać o utrzymanie istnienia Skarlandu, wsparła upadek, gdyż to niosło dla niej wymierne korzyści w postaci uzyskania fragmentu naszego terytorium. Tak niegodna postawa, przekreśla wszelkie sojusze i możliwości pertraktacji. By w ogóle mówić o podtrzymaniu więzi, Francja musiałaby zreflektować się i dokonać rewizji swojego stanowiska względem podziału Skarlandu, przepraszając za wynikłe z ich postawy problemy. Nie zauważam jednak ku temu najmniejszych dążeń, wobec czego odpowiedź Imperium powinna być jednoznaczna - "Au revoir!"