Autor W�tek: List pasterski Abpa Walencji - 6.11.2015  (Przeczytany 188 razy)

0 u�ytkownik�w i 1 Go�� przegl�da ten w�tek.

Offline Don Alberto de Orange-Nassau

  • Zasłużony mieszkaniec
  • ***
  • Wiadomo�ci: 248
    • Status GG
    • Zobacz profil
List pasterski Abpa Walencji - 6.11.2015
« dnia: Pi�tek, 6 Lis 2015, 20:39:21 »
Cytuj


List Pasterski
Arcybiskupa Walencji


Albertus Gulielmus Auriaco-Nassovia, Sanctae Rotriae Ecclesiae Cardinalis, Archiepiscopus et Metropolitanus Valentiae, Primas Scarlandiae, etc. etc. etc.

dilectus fratres et sororesin in Scarlandia ad maiorem Dei gloriam et in perpetuam rei memoriam.


Umiłowani Bracia i Siostry w Panu,

Przed kilkoma dniami obchodziliśmy Święto Wszystkich Świętych, kiedy to wspominaliśmy tych, którzy na przestrzeni wieków swoją postawą i postępowaniem, zasłużyli na wieczną chwałę niebios. Mieliśmy przy tej okazji możliwość refleksji nad naszym własnym życiem poprzez porównanie go do życiorysów tych setek, tysięcy osób, które Kościół Święty przedstawił nam jako wzór godny naśladowania.

Święty Paweł w pierwszym liście do Koryntian naucza: "A przeto upominam was, bracia, w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, abyście byli zgodni, i by nie było wśród was rozłamów; byście byli jednego ducha i jednej myśli." i dalej przestrzega: "Dlatego też, najmilsi moi, strzeżcie się bałwochwalstwa!" W ślad za tymi słowami Kościół Powszechny przestrzega przed rozłamami, które prowadzą do zguby. Jedność bowiem, powinna przyświecać wszystkim chrześcijanom, ponad własną dumą i ambicją.

Niedawno jednak powstał nowy, narodowy kościół Skarlandu. Wydawać by się to mogło chwalebną i słuszną koncepcją, gdyby nie grzeszny rozłam, jaki został przez to uczyniony. Motywacją, dla takiego kroku, miał być rzekomy upadek moralny Kościoła Powszechnego. Czy jednak faktycznie takowy nastąpił? Jakkolwiek należy się zgodzić, iż kondycja Owczarni Pańskiej nie jest najlepsza, tak da się zauważyć Jej stałe trwanie przy doktrynie, bronionej przez pasterzy Kościoła. W takim razie może powód jest inny? Być może na szczeblach władzy decyzja Kościoła o powrocie do niezależności i suwerenności nie spotkała się z zachwytem. Być może wreszcie ambicje jednego człowieka, który nad wszystko umiłował sobie wyniosłe tytuły były ważniejsze, niż wierność i cnota, które niegdyś były dominującą cecha rządzących. Jeśli tak, to czy warto dla tak nikczemnych pobudek odstępować od jedynego prawdziwego Kościoła, który choć słaby, nie przestał nigdy być wierny swym pierwotnym założeniom i misji, do której został powołany. Dlatego apeluje, by nie zaprzepaszczono dziedzictwa i pracy kilku pokoleń skarlandczyków w imię zaspokojenia próżności i potrzeby wywyższenia jednego człowieka, który błądząc popadł w niełaskę u Pana, co podreślił Kościół i z tego powodu postanowił założyć własne zgromadzenie, w którym nikt nie zakwestionuje jego uprzywilejowanej i nienaruszalnej pozycji, niezależnie od jego uczynków. Czy wiec lepiej zgromadzić się w celu propagowania wartości chrześcijaństwa, czy w celu zaspokojenia fanaberii i odwetu?

Święty Mateusz Ewangelista naucza: "Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie. " Czemu więc budzi zdziwienie decyzja Ojca Świętego Benedykta, który wykluczył z Kościoła Powszechnego tych, którzy sami wybrali wykluczenie? Tak długo, jak długo trwa się w innej wspólnocie, niż ta, którą umiłował Pan, nie można być częścią Kościoła. Apeluję więc, by wybierając drogę, pierwej zapoznać się z mapą, by szukając Prawdy, nie pobłądzić pośród ułudy. 

Kościół Powszechny powstał w wyniku jednoczenia się wspólnot wiernych, za ich wolą i z ich inicjatywy, nie poprzez podział i odgórną kreację. Jego misją jest i zawsze było łączenie się we wspólnej wierze, nie zaś rozłamy. Z kolei Biskup powszechny zawsze wybierany był przez wierne sługi Kościoła, nie zaś nominowany przez świeckiego monarchę. Ci więc, którzy chcą służyć Bogu, a nie ludziom, winni więc wybrać ścieżkę Kościoła Powszechnego, który choć słaby, nie przestał iść drogą Pana.

Pamiętając o rozłamie  w wyniku którego Rzeczpospolita Obojga Narodów stworzyła w miejsce Kościoła Powszechnego własną, narodową wspólnotę, lecz później, dzięki dobrej woli i chęci pojednania wróciła do Owczarni Pańskiej, wyrażam nadzieję, że i w tym przypadku zwyciężą chrześcijańskie wartości, które winny wszystkim nam przyświecać. Głęboko wierzę, że wiara w tego samego Boga i Stwórcę sprowadzi wszystkie duchowe wspólnoty na jedną, właściwą ścieżkę.


Datum Valentiae, apud S. Mariam, die VI, mensis November, anno Domini bis millesimo quintodecimo.

(-) Albertus Gulielmus Auriaco-Nassovia
Archiepiscopus et Metropolitanus Valentiae
Primas Scarlandiae

Albert W. van Oranje-Nassau
książę Niderlandów, Oranii, Nassau i Mediolanu, hrabia Cremony, Pawii i Mantui, Książę Orański