Autor W�tek: IV. Dziennik Eskadry Kolonialnej  (Przeczytany 243 razy)

0 u�ytkownik�w i 1 Go�� przegl�da ten w�tek.

Offline Felipe Miguel de Guzmán

  • Grand
  • Zasłużony mieszkaniec
  • ***
  • Wiadomo�ci: 272
    • Zobacz profil
IV. Dziennik Eskadry Kolonialnej
« dnia: Niedziela, 13 Mar 2016, 10:43:18 »
XIII Marzo AD MMXV

DZIENNIK POKŁADOWY ESKADRY KOLONIALNEJ


Długa i ciężka choroba znacznie opóźniła me przygotowania do ekspedycji kolonialnej na odległą i tajemniczą wyspę  o nazwie Nowa Katalonia.

Gdy tylko odzyskałem siły, poprosiłem mojego giermka by poinformował służbę o mym zamiarze rychłego wyruszenia w drogę. Kiedy przygotowania do podróży dobiegły końca pośpiesznie opuściłem rodzinne Badajoz i udałem się w kierunku Sewilli. Zawsze słoneczna Sewilla przywitała mnie dość chłodno- niebo spowijały chmury a miejscowi mówili, że silny wiatr i opady deszczu od dłuższego czasu jej nie opuszczają . Podróż trwała niecałe dwa dni, ale jej trudy dały mi się we znaki. Odczuwając wielkie zmęczenie udałem się do portowej tawerny by odpocząć po podróży i napić się wina.

  Jak tylko nabrałem sił, postanowiłem udać się do Pałacu Książęcego Rodu Cordobów. Niestety nie zastałem możnych właścicieli. Majordomus Jego Książęcej Mości poinformował mnie, że szacowny kardynał oraz księżniczka Maria Dolores udali się do Apostolskiego Miasta Rotria. Opuściwszy pałac zawitałem u dozorcy portu, okazując dokumenty królewskie potwierdzające nadanie mi dowództwa nad pięcioma okrętami Wielkiej Armady.  Mowa o okrętach Don Carlos, Santiago de Scarlaña, Doña Leonor, Nuestra Señora de Burgos i San Norberto.

 Po rewizji okrętów zarządziłem rozpoczęcie przygotowań do wyprawy. Jego Katolicki Majestat powierzył mojej opiece jedne z większych jednostek Wielkiej Armady, dlatego też zadbałem by okręty były dobrze wyposażone, a w ładowniach nie zabrakło broni, płótna, narzędzi, prochu oraz sporego zapasu żywności i wody. Na statki załadowano również konie, bydło oraz trzodę chlewną. Wierzę, że o niczym nie zapomniałem gdyż czas spędzony w porcie nad rzeką Gwadalkiwir mijał nieubłaganie szybko, a czekała mnie długa i niebezpieczne podróż do tajemniczych i nie do końca odkrytych ziem Archipelagu Aztec.
/-/Don Felipe Miguel de Guzmán SJ,
hrabia Badajoz