Owy konkordat ma charakter traktatu, dlatego nie rozumiem tej nazwy i w ogóle charakteru umowy... Nie zauważam tutaj takich umów o np. pozycja Kościoła w państwie, zapewnienia wolności nauczania religii i wypełniania swojej misji, kwestie własności, ważności małżeństw sakramentalnych, wpływu władz państwowych na obsadę stolic biskupich itp. Z łaciny concordatum to uzgodniony. A jakoś mało tu tych uzgodnień. Ponadto konkordat dotyczy spraw katolików, a ja jako osoba świecka dla kościoła katolickiego, czuje się nie podlegać temu dokumentowi, jednocześnie odrzucając jego słuszność...