Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Galicyja w ogniu!
#1
[Obrazek: 484d284617dce9b2gen.png]

GALICYJA W OGNIU!

[Obrazek: Bloody_Sunday_Attack_Picture.img_assist_...19x327.jpg]



Witajcie Drodzy Czytelnicy Kuriera!
Z powodu ostatnich wydarzeń, które niczym piorun uderzyły w jakby się wydawało solidne fundamenty Państwa Habsburgów musieliśmy przerwać działalność naszej gazety. Na szczęście naszej redakcji udało się uporać z problemami dotyczącymi przede wszystkim sytuacji finansowej i powracamy w nowej odsłonie z kolejną dawką najświeższych informacji! Już od trzech dni dziennikarze Kuriera krążą po całej Galicji i Lodomerii w poszukiwaniu sensacji, które moglibyśmy przelać na papier i dostarczyć pod drzwi Waszych domostw. Chcecie wiedzieć co już udało Nam się znaleźć? Skierujcie zatem swój baczny wzrok nieco niżej i jak mówi Pismo Święte "szukajcie, a znajdziecie".


Co w Galicji piszczy?

A no właśnie... W naszej, kochanej prowincyji nie piszczy tylko wrze! Po upadku struktur państwowych Monarchii Austro-Węgierskiej z cienia przeszłości wyszły nieco przycichłe spory, które zatruwają życie mieszkańców Królestwa GiL-u. Konflikt pomiędzy jakże znamienitą polską szlachtą, a pracowitym chłopstwem Rusi ponownie odżył i to ze zdwojoną siłą. Tajemnicze podpalenia, burdy w karczmach i zajazdach, stukot szabel i świst wideł to powoli codzienność. Polscy Panowie, którzy od lat zajmowali wysokie stanowiska administracyjne w Królestwie Galicji i Lodomerii częstokroć darli koty z Rusinami, którym nie odpowiadała władza niewdzięcznych Lachów. Rusini skarżyli się na wyzysk i dyskryminację, natomiast Polacy twierdzili, że ludność ruska często prześladowała osoby polskiego pochodzenia i umyśle sabotowała wszelkie polskie inicjatywy. Kto tu ma słuszność? Tego nie wie nikt. Nikt także nie przypuszczał, że ten błahy spór występujący dość powszechnie w wielonarodowej Monarchii doprowadzi do tak tragicznego rozwoju wydarzeń.

Smert' Lachom!

Takie właśnie zawołanie zagnieździło się w gardłach chłopstwa ruskiego, które postanowiło rozprawić się ze znienawidzonymi Polakami za pomocą ognia i żelaza. W ciągu tygodnia spłonęło kilkanaście polskich domów, najczęściej byłych urzędników państwowych i działaczy społecznych. Wielu właścicieli tych domostw straciło w pożarach córki, synów, żony, a nawet własne życie. Sprawca? Nieznany... Odwet ze strony ludności polskiej był tylko kwestią czasu. I tak też się stało! Kilka dni po wcześniej wymienionych zajściach w Galicyji zapłonęły pola, stodoły i spichlerze Rusinów. Wiele rodzin cierpiało z powodu głodu, a inne pomarły od chorób w efekcie jedzenia nie zdatnej do spożycia żywności. Sprawcy? Oczywiście nieznani... Dalszych losów już się możecie domyślić. Kłótnie w karczmach kończące się krwawymi pojedynkami, grabieżcze napady, zatruwanie studni i ubój bydła, które należało do sąsiada zza płotu.


Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie, ale co dalej?


Niestety żadna ze stron konfliktu nie pomyślała o tym jak to wszystko wpłynie na zwykłych mieszkańców Królestwa. Wielu właścicieli ziemskich straciło w pożodze majątki przez co część chłopstwa pozostała bez pracy. Z braku administracji upadł handel. Pożary, które strawiły ruskie pola i zapasy żywności spowodowały braki w żywności w wielu wsiach i miasteczkach  Galicji i Lodomerii, która nie obfitowała w duże połacie żyznej ziemi. Głód, choroby i bratobójcze walki zabierały do grobu kolejne ludzkie istnienia. Część szlachty i chłopstwa wciąż się nawzajem zwalczała, a tymczasem całą Galicję i Lodomerię ogarnęły głód i ubóstwo. Pisząc ten artykuł często spoglądam za okno budynku naszej redakcji na spokojne jeszcze ulice Lwowa. We większych miastach nie widać skutków tej cichej wojny. Miasta mają własne spichlerze, a władze, które są nimi już tylko z nazwy starannie dbają o to aby szary lwowianin żył jak najdłużej w słodkiej ułudzie. "Władzy" nie są potrzebne zamieszki, czy uliczne protesty, ponieważ one przyciągają uwagę i wprowadzają anarchię. Więc póki oczy Wiednia skierowane są w inną stronę nasi "włodarze" będą wykorzystywać tę korzystną dla nich sytuację i łapczywie ciągnąć z niej profity. Natomiast pozostawiona sama sobie szara ludność dalej będzie cierpieć aby mniejsza grupa mogła żyć w dostatku.


Jaki to przyniesie skutek?
 Co będzie kiedy dotychczas bezpieczni mieszkańcy Galicyji wyjrzą spod zaszytych powiek?
Czas pokaże więc śledźcie Kuriera i niecierpliwie oczekujcie kolejnego wydania.
Odpowiedz
#2
Przerażające. Miejmy nadzieję, że sytuacja szybko powróci do normy. A czy teraz możemy coś z tym zrobić, zaradzić dalszej eskalacji?
Odpowiedz
#3
zbieram resztki z VII Korpusu i Wojskowego Korpusu Porządkowego , miejsce koncentracji Ołomuniec .
Odpowiedz
#4
A więc jednak coś się jeszcze ostało ze starego K.u.K. Wehrmachtu? Zdziwko Herr von Hesling-Targersdorf proszę być czujnym. Jeśli nie uda Nam się ustabilizować sytuacji w Galicji i Lodomerii za pomocą środków dyplomatycznych Rada będzie zmuszona użyć siły aby przywrócić ład i bezpieczeństwo w tym regionie Monarchii.
Sławetny Pan
Jan Dagobard von Maikowski

Członek Rady Nadzwyczajnej, Minister Spraw Zagranicznych, Książę Vandalii w Imperium Skarlandu.
[Obrazek: large.wqcljzxedu3ltglk.jpeg]
Odpowiedz
#5
Dobry artykuł. Już dodałem do MAWpressa.
Odpowiedz
#6
Vielen Dank! Uśmiech
Sławetny Pan
Jan Dagobard von Maikowski

Członek Rady Nadzwyczajnej, Minister Spraw Zagranicznych, Książę Vandalii w Imperium Skarlandu.
[Obrazek: large.wqcljzxedu3ltglk.jpeg]
Odpowiedz
#7
Do Sarajeva zjeżdżają żołnierze z czterech regimentów bośniackiej piechoty. W okolicach poniedziałku powinny być gotowe do marszu na północ Monarchii.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości