Za nami druga kolejka V-Mundialu. Zapraszamy do naszej relacji!
![]()
Teutonia 0 – 3 Wandystan
Wszyscy liczyli na duże emocje na stadionie w Togerii, jednak jak się okazało, był to mecz skrajnie jednostronny. Wandejczycy nie dali Teutończykom żadnych szans – dosłownie. W czasie całego meczu znacząco przeważali w posiadaniu piłki i w jakości gry na wszystkich częściach boiska. Teutonia nie oddała żadnego strzału na bramkę Simpkinsa, podczas gdy Wandejczcy mieli ich na koncie 7, z czego 3 trafione. Trzy gole, trzy punkty i nadal żadnych straconych bramek dla Wandystanu.
Jedyną stratą dla Wandystanu w tym spotkaniu była kontuzja w 32 minucie napastnika Albana Hoxha, po faulu Helmutha Badego z Teutonii. Bade dostał za to żółtą kartkę, ale Hoxa jest wyeliminowany przynajmniej na najbliższy mecz ze Scholandią (lekarze nie są pewni, czy dojdzie do siebie przed drugim spotkaniem, 8 listopada).
Scholandia 0 – 4 Pięciopolska
Mecz Scholandii i VRP w kukryjskiej Realcie nie specjalnie różnił się od spotkania w Togerii. Również był dość jednostronny, z przewagą w posiadaniu i grze po stronie Pięciopolan,choć w odróżnieniu od Teutończyków Scholandczycy potrafili zmontować jakiekolwiek akcje na bramkę (trzy w ciągu całego meczu).
Nie pomogło im to specjalnie – po dwóch bramkach VRP w pierwszej połowie i jednej w drugiej w 77 minucie Scholandczyków dobiła bramka samobójcza Dawida Szkutnika. Pięciopolanie odbili sobie tym samym porażkę z Wandystanem i zajęli drugie miejsce w tabeli.
![]()
Kugaria 0 – 5 Brodria
Jeżeli w grupie A mówiliśmy o meczach jednostronnych, to tutaj mieliśmy do czynienia z prawdziwą piłkarską masakrą. Kugarom nie pomogły modły do Bogów Nieba, ani dziwaczne ustawienie zespołu (4-2-4) podyktowane chyba układem gwiazd. Pozbawieni nadprzyrodzonego wsparcia Kugarzy nie potrafili zorganizować żadnej akcji, czy to w ataku czy to w obronie. Bramkarz Brodrii niemal zasnął na swojej pozycji. Tymczasem Brodryjczycy strzelali tylko w pierwszej połowie aż osiem razy na bramkę Rahimiego, trafiając do siatki cztery razy.
Prawdopodobnie w przerwie miała miejsce jakaś dyplomatyczna interwencja – być może Car Brodrii uznał, że lepiej nie narażać się na odwet w postaci inwazji stepowych hord – i w drugiej połowie Brodryjczycy głównie ćwiczyli podania do siebie w środku pola, choć nie odmówili sobie jeszcze jednej bramki w 60 minucie.
Brodria odbiła sobie straty z Sarmacją, choć nadal pozostaje na trzecim miejscu w tabeli. Teraz czekają ją dwa spotkania z Trizondalem, które pewnie zadecydują o jej szansach na awans.
Trizondal 0 – 0 Sarmacja
Zaskakujący remis, z jednoznacznym wskazaniem na Trizondal. Dzięki jednoznacznie defensywnej postawie był on w stanie obronić się przed faworytem turnieju. Skuteczność obrony Trizondalu była tak znacząca, że Sarmacja nie zdołała – mimo przewagi w posiadaniu piłki – zagrozić bramce gospodarzy i zakończyła bez oddania ani jednego strzału. Ze swojej Trizondal zdołał przeprowadzić trzy próby, ale bez powodzenia.
Taki wynik utrzymał pierwsze miejsce Trizondalu w grupie – przy remisie punktowym Trizondal ma przewagę w bilansie bramek. Trizondal, aby się utrzymać na szczycie będzie musiał wysoko wygrać z Brodrią, bo na porażkę czy nawet remis Sarmacji z Kugarią nie ma co liczyć.
![]()
Surmenia 0 – 0 Abachazja
Bezbramkowy remis gospodarzy po wyrównanym meczu z Abachazją był emocjonujący głownie pod względem kontuzji (aż czterech w całym meczu, na szczęście lekkich). Surmenia przez zdecydowaną większość meczu (szczególnie w pierwszej połowie) kontrolowała piłkę i grę, jednak grała zachowawczo i opieszale. Abachazja grała nieco bardziej ofensywnie, ale z braku posiadania z rzadka tylko była w stanie wyprowadzić akcję pod bramkę przeciwnika.
Mecz skończył się na wymianie chybionych ciosów (po trzy na drużynę). Surmenia, jako nominalnie słabszy z dwóch zespołów (licząc po dotychczasowych osiągnięciach) bardziej skorzysta na tym remisie.
Bialenia 1 – 1 Hasseland
Mecz Bialenii z Hasselandem był nietypowy. Wszystko wskazuje na to, że potencjalni faworyci tej grupy – Hasselandczycy – nie byli specjalnie przygotowani. Ich trener nie wystawił do składu (nietypowy układ 4-5-1) żadnych rezerwowych (!). Zemściło to się w drugiej połowie, gdy Naris Soonornneth musiał, mimo lekkiej kontuzji, grać dalej. Bialenia ze swojej strony straciła obrońcę Ove Noreliusa na samym początku spotkania, ale przynajmniej miał go kto zastąpić.
Po wyrównanym posiadaniu piłki w pierwszej połowie nieudanej wymianie strzałów na bramkę (po jednym), sytuacja w drugiej połowie stawała się co raz bardziej nerwowa. Obie strony liczyły na zwycięstwo i zaczynały naciskać. Wreszcie w 73 minucie po stronie Hasselandu Eldar Dervisic zdołał oderwać się od obrońców i w sytuacji sam na sam – pokonać bialeńskiego bramkarza.
Wyspiarze nie mogli się jednak długo cieszyć sukcesem nad większym państwem stowarzyszonym. Już sześć minut później, rozpaczliwym strzałem z dystansu wymuszonym przez hasselandzką obronę Lior Tagger zaskoczył bramkarza, wyrównując na 1-1. Po tym obie drużyny wdały się już tylko w walkę pozycyjną na środku pola, bezskutecznie starając się przebić pod bramkę przeciwnika, nie odslaniając przy tym swojej połowy.
Podsumowując – mecz, mimo niezbyt wysokiego wyniku i nie najlepszej dyspozycji obu zespołów był ciekawy ze względu na zaciekłość i wyrównaną walkę.
![]()
Elderland 0 – 5 Dreamland
Choć wynik identyczny jak w meczu Brodrii i Kugarii, widać zdecydowanie różnicę w jakości drużyn. Tym bardziej wyróżnił się Dreamland, który zdołał przycisnąć aż tak bratnich Elderlandczyków. Już w trzeciej minucie mieliśmy do czynienia z pierwszą sytuacją na rzecz Dreamlandu – kolejne w 12 i 19 minucie. W 23 padła pierwsza bramka na rzecz Dreamlandu – jednak sędzia odgwizdał wątpliwego spalonego. Elderland zdołał stworzyć dosłownie chwilę później własną akcję – jednak potężny strzał trafił w poprzeczkę.
Dreamland nie dał się zbić z tropu i po kolejnym ataku już w 26 minucie padła bramka dla Dreamlndu, tym razem uznana. W kolejnych minutach strony wymieniły kolejne ciosy, jednak bez skutku. Po 45 minutach KD prowadziło 1-0, ale mecz był w miarę wyrównany.
To co zaczęło się w drugiej połowie było niesamowite. Dreamland rzucił się do ataku i już w 48 minucie podwyższył wynik na 2-0. Kolejne bramki padały w 60 i 62 minucie, nie dając Elderlandczykom szansy na oddech. O mały włos, a kolejna padłaby już w 64 minucie, ale tym razem bramkarz Elderlandu zodałał zatrzymać strzał. W dalszej części meczu Dreamland nadal napierał, co ukoronował piąty gol w 79 minucie. Mecz zakończył się wielkim zwycięstwem Dreamlandu, o którym zadecydowała ogromna przewaga w drugiej połowie.
Slawonia 1 – 0 Baridas
Kolejny w miarę wyrównany mecz, choć z silnym wskazaniem na zwycięzcę. Gospodarze cały czas przeważali w posiadaniu piłki i liczbie strzałów na bramkę przeciwnika, jednak mecz przez długo pozostawał bezbramkowym remisem. Dopiero w 82 minucie padł wyczekiwany gol, kiedy piłkę do baridajskiej bramki posłał główką Mik Bajuk, gwarantując gospodarzom 3 punkty.
Dzięki drugiemu zwycięstwu Slawonia utrzymała, z przewagą dwóch punktów, prowadzenie w grupie D. Co będzie dalej zobaczymy po zbliżającym się dwumeczu z głównym rywalem do zwycięstwa w grupie – Dreamlandem.
To już wszystko na dziś. Czekamy na półmetek fazy grupowej, a w międzyczasie zapraszamy do udziału w plebiscycie, który ma wskazać najprawdopodobniejszego zwycięzcę Mundialu. Głosujcie!















