IV Kolejka V-Mundialu – sprawozdanie

Za nami czwarta kolejka i powoli zbliżamy się do końca fazy grupowej. Można już mówić o pewniakach i faworytach, choć walka o awans wszędzie jeszcze się toczy.


grupaA

PozycjaReprezentacjaWYGREMPRZBILANSPKT
16002318
2402612
3204-76
4006-220

TEUTONIA 0 – 4 PIĘciopolska

Po pierwszym meczu, w którym Teutonia została pierwszy raz rzucona na deski w tej kolejce nastąpił nokaut. Wysoka skuteczność VRP, która zagrała – o dziwo – bez rezerwowych, pozbawiła Teutonię wszelkich złudzeń. Choć w statystykach strzałów mecz wyglądał na wyrównany, to w praktyce Pięciopolanie nie dali Teutończykom żadnych szans, zaczynając od bramki w 2 minucie. Później było już tylko gorzej. Gole wpadały jeszcze w 20, 77 i 79 minucie.

Warto zwrócić uwagę, że Teutonia ma na swoim koncie niewykorzystanego karnego, a Pięciopolska – jeszcze jedną nieuznaną bramkę. To wszystko składa się na obraz całkowitego rozbicia Teutończyków. Choć w czystej teorii Teutończycy mogliby jeszcze nadrobić 6 punktów różnicy do Pięciopolan, ale wymagałoby to dwóch zwycięstw i dwóch przegranych VRP, co nie jest specjalnie prawdopodobne. Wstępnie można powiedzieć, że VRP zapewniło sobie już awans z drugiego miejsca.

Scholandia 0 – 5 wandystan

Powtórka z poprzedniej rozgrywki. Wandystan grał jak chciał i co chciał. Wysoka skuteczność Wandejczyków ponownie kontrastowała z nieporadnością Scholandii. Oddając głos trenerowi z Wandystanu:

Nuudno. Gdyby nie turystyka i rozczytywanie mgliście pamiętanego alfabetu na ulicach Kaharonei Wandejczycy zdechliby z nudów. Bieganie 62% za piłką przy scholandczykach przewracających się o własne nogi to nie jest cos co bym określił jako przyjemne popołudnie.

Zapewne przyjemne było dla Albana Hoxy, który zaliczył w tym meczu hattricka. Na pewno mniej przyjemne dla Izydora Milewskiego ze Scholandii, który nieszczęśliwie strzelił pod koniec meczu samobója. Awansu Wandystanowi już nikt nie odbierze, nie ulega też wątpliwości, że nastąpi on z pierwszego miejsca. Wszystko wskazuje, że tabela w grupie A na dwa mecze przed końcem jest już ustalona.


grupaB

PozycjaReprezentacjaWYGREMPRZPKT
142014
23039
32228
41053

KUGARIA 4 – 0 SaRMAcJA

Proszę Państwa, to nie jest błąd w zapisie. Powtarzam – to jest prawdziwy wynik. Na pewno największe zaskoczenie tej kolejki, a prawdopodobnie całego mundialu. Po trzech upokarzających porażkach Kugarzy zebrali się w sobie i chyba w końcu wymodlili łaskę u swoich bogów niebios. To naprawdę niespodziewany przełom, tym bardziej w meczu z dotychczasowym mistrzem, który liczył na kolejną łatwą wygraną i punkty.

Gdy bezpośrednio po rozpoczęciu meczu Kugarzy rzucili się do nagłego ataku i zaskoczyli Sarmatów, zdobywając bramkę już w 1 minucie wszyscy byli w szoku, ale uznano to za wypadek przy pracy. W miarę jednak jak mecz się rozwijał na jaw wyszła całkowita nieporadność Sarmatów i wyjątkowa, niespotykana do tej pory skuteczność Kugarów. Wyglądało to tak, jakby na jeden mecz obie strony zamieniły się talentami.

Po pierwszej połowie było 2-0. Co jednak gorsze – Sarmaci po przerwie nadal byli zdekoncentrowani i rozbici, na tyle, że nie zdołali zorganizować ani jednego skutecznego ataku. Kugarzy – przeciwnie, w 48 i 52 minucie spokojnie zdobywali kolejne bramki, ustalając wynik na 4 do 0. Trenera Sarmacji ze stadionu wynoszono na noszach z podejrzeniem stanu przedzawałowego. Niezwykła, zaskakująca porażka Sarmacji kosztowała ją wywalczoną ostatnio pierwszą pozycję w grupie. Teraz to Sarmaci, jeżeli zależy im na awansie z pierwszego miejsca, będą musieli gonić Trizondal, który znów ich wyprzedził.

TRIZONDAL 3 – 1 BRODRIA

Drugi mecz tych drużyn ponownie był dość wyrównany, przynajmniej w pierwszej połowie. Pierwszego gola zaliczyli Brodryjczycy w 19 minucie, ale juz cztery minuty później po faulu w polu karnym sędzia podyktował jedenastkę dla Trizondalu, którą pewnie wykorzystał Carlton Hargreaves, wyrównując na 1-1. Z takim wynikiem drużyny zeszły na przerwę.

Po przerwie szybko okazało się, że to gospodarze jednak znów prą ku zwycięstwu. Już w 48 padł gol Colakovicia po rzucie wolnym, a w 56 minucie Tibor Fust ustalił wynik na 3-1.  Trizondal zapewnił sobie tą wygraną awans – teraz może się już tylko zmienić z którego miejsca wyjdą z grupy.


grupaC

SURMENIA 1 – 0 HASSELAND

Kolejne zaskoczenie w tej kolejce, choć może nie aż tak wyraźne jak w przypadku Kugarii z Sarmacją. Mecz był mocno wyrównany w pierwszej połowie, choć ewidentnie to Hasslandowi brakowało skuteczności w wykonywaniu ataków. Trener w oczywisty sposób olał przygotowania do meczu, nie wskazał graczy rezerwowych co się na nim zemściło po tym, jak Heckinbottom i Bellavista musieli grać z lekkimi kontuzjami, co mocno zaciążyło na ich skuteczności.

W drugiej połowie Surmenia wyczuła, że to może być jej szansa na pierwsze punkty w turnieju. Stąd też rozpoczęła żmudne montowanie ataków. W 69 minucie piłka zatrzepotała w siatce Hasselandu, jednak sędzia odgwizdał spalonego. Napięcie rosło aż do 82 minuty, kiedy Grigoris Tochourochou strzelił pierwszą bramkę dla Surmenii w tym turnieju. Stadion w Realcie oszalał ze szcześcia. Surmenia zdobyła 3 punkty i przeskoczyła w tabelu Abachazję, wskakując na 3 miejsce. Co więcej, jeżeli zespołowi prowadzonemu przez Michaelusa dopisze znowu szczęście, to w zasięgu jest też nadal awans z grupy, do tej pory uważany za marzenie ściętej głowy.

BIALENIA 4 – 1 ABAchazja

Po remisie w poprzedniej kolejce Bialeńczycy postanowili pokazać swoim przeciwnikom z Nordaty „kto tu rządzi”. Dominowali przez cały mecz, choć Abachazi nie poddali się bez walki.

Pierwsza połowa była w całości dla Bialenii. Bramki w 11 i 31 minucie dały „zielonym” duży dystans do graczy Imperium. Po rozpoczęciu drugiej połowy rozgorzała bezpardonowa walka, po której w 68 minucie Abachazi zdobyli gola kontaktowego i zdawali się wychodzić z kryzysu. Bialeńczycy jednak szybko opanowali sytuację i osiem minut później posłali ponowie piłkę do bramki Abachazji, grzebiąc nadzieje na wyrównanie. Dodatkowo po kolejnym ataku i faulu w polu karnym w 88 minucie wynik na 4-1 ustalił bialeńczyk Roch Choros, strzelając z jedenastego metra.

Abachazi są w chwili obecnej w najgorszej sytuacji w grupie, jednak nadal nie są bez szans. Po serii kolejek z licznymi remisami różnica między liderem (Bialenią) a Abachazją to tylko trzy punkty.


grupaD

PozycjaReprezentacjaWYGREMPRZPKT
132111
232111
32228
40242

ELDERLAND 0 – 4 BARIDAS

Po tym meczu można powiedzieć, że remis w poprzedniej kolejce był wyłącznie wynikiem nieprzygotowania Baridasu do tego, że jego przeciwnik się nagle „ogarnie”.  Tym razem Baridajczycy postawili na brutalny atak, aby nie pozostawić nic przypadkowi – i to się udało. Pierwsza połowa była mimo to dość wyrównana. Pierwsza bramka padła dopiero pod koniec, w 38 minucie kiedy baridajczyk Jarvis McImage strzelił po oderwaniu się od obrońców. Było to deprymujące dla Elderlandu, ale nie złamało całkiem ich ducha.

Tym co to zrobiło była nieudana próba wyrównania tuż po przerwie, kiedy rzucili się do odrabiania straty. W 47 minucie Feliks Martyna posłał piłkę do bramki Baridasu, jednak sędzia odgwizdał spalonego. Wątpliwości specjalnie nie było, jednak Elderlandczycy byli zdeprymowani. Nic więc dziwnego, że trzy minuty później Baridas po rożnym zdobył drugiego gola. Wynik meczu był już raczej przesądzony. Mimo to czekało nas jeszcze dwadzieścia pięć minut nerwowej walki w środku pola, po czym ytuację całkiem wyjaśniły bramki w 76 i 78 minucie, ustalające wynik na 4 – 0.

Wynik meczu dał Baridasowi kontakt punktowy z awansującą dwójką. Jeżeli poszczęści mu się w kolejnych spotkaniach – nadal może awansować.

SLAWONIA 0 – 1 DREAMLAND

Zapowiadał się kolejny nudny mecz i remis. Rywale zagrali podobnie jak kolejkę wcześniej – Slawonia defensywnie, Dreamland ofensywnie. W pierwszej połowie mecz ograniczył się więc do przepychanki w środku pola.

W drugiej połowie Dreamlandowi udało się kilkukrotnie oddać strzał na bramkę Slawonii, ale bezskutecznie. Wydawało się, że to już koniec, ale wykorzystując już to rozluźnienie w czasie doliczonym Dreamland doprowadził do rzutu rożnego, po którym piłkę do bramki główką skierował kapitan Dreamlandu – Havar Svarstad.

Po dość brzydkim i nudnym meczu Dreamland zaliczył jednak trzy punkty, dzięki czemu z jednym punktem przewagi wyszedł na prowadzenie w swojej grupie, przed Slawonią. Nic jednak nie jest w tej grupie przesądzone, bo poza ostatnim Elderlandem, każdy może liczyć jeszcze na awans.


2 comments

    1. Dostojny, faktycznie przy wprowadzaniu wyniku do systemu wkradł się błąd (wprowadziliśmy 4-0 dla Teutonii zamiast dla VRP). Błąd został już poprawiony. Przepraszamy za kłopot.

Comments are closed.