Start :: Historia powstania :: Ofiary ludobójstwa :: Zdjęcia z powstania :: Poszukiwani rebelianci

Historia powstania

Pierwsze zamieszki miały miejsce dnia 14 lutego, kiedy to w miasteczku Kur w Skavlandii oraz wsiach Lenkije oraz Howar miały miejsce demonstracje grup osób tylko częściowo związanych z tzw. Ruchem Wolnej Skavlandii (organizacją zdelegalizowaną za radykalizm), a w większości będących nieznanymi wcześniej nielegalnymi imigrantami spoza Królestwa Surmeńskiego, którzy jednak podawali się za rdzennych Skavlandczyków. Ich postulaty mówiły jednak o sztucznie stworzonej nazwie "Ciprofloksja" i narodzie "Ciprofloksjan".

W pierwszych dniach nie doszło do poważniejszych zagrożeń, tym bardziej, że większość oddziałów wojskowych stacjonuje poza miastami. Demonstracja mająca miejsce pod jedynym posterunkiem w Kur była raczej spokojna, choć miały miejsce okrzyki i obelgi antysurmeńskie. Mimo to, żołnierze zdecydowali się nie interweniować, aby nie potęgować nastrojów. Dopiero następnego dnia demonstracje przerodziły się w działania zbrojne. Posterunek w Kur został zaatakowany - podpalony butelkami z benzyną oraz ostrzelany z broni ręcznej. Jego załoga powstrzymała pierwszy atak, jednak zagrożona pożarem wycofała się i połączyła się z oddziałami stacjonującymi poza miastem.

Prawdopodobnie w tym okresie zbrojne oddziały, składające się w większości z zagranicznych najemników oraz miejscowego półświatka i wspomnianych wcześniej imigrantów rozprzestrzeniały się, nie niepokojone, po regionie. Zgodnie z relacjami, wielu Skavlandczyków było przymuszanych do dołączenia się do tych band. Z kolei, po stronie surmeńskiej dało się wyczuć rozprężenie. Dopiero ok. 3 w nocy 16 lutego lekkomyślny dowódca Rendeluzyjskiego Pułku Górskiego, który był tym, który nawiązał walkę, dał znać do dowództwa Skavlandzkiej Brygady Górskiej o sytuacji, w dodatku w słowach dość oszczędnych i bagatelizujących. Nie poinformowani zostali, wbrew zasadom, dowódcy innych jednostek wchodzących w skład brygady - pułków Skawijskiego i Hokuckiego. Również dowódca Brygady, który o sytuacji dowiedział się dopiero rano (depesza nie miała statusu pilnego) nie poinformował ich, będąc pewnym wskutek błędnych informacji w raporcie, że sytuacja ma charakter lokalny, niewielki i jest już opanowana.

Dzięki temu, rebelianci mieli czas na zebranie sił i przegrupowanie. Skupiwszy swoje siły w rejonie Kur, przygotowali się do uderzenia na siły Rendeluzyjskiego Pułku Górskiego, który, mimo teoretycznej znajomości sytuacji, nie został postawiony w stan gotowości ani nie przeformował się w kierunku przeciwnika. Jego dowódca, pewien, że chodzi jedynie o niewielkie zamieszki w samym Kur, zamierzał niewielkim, wydzielonym oddziałem opanować sytuację.

Oddział rozpoczął operację ok. godz. 18:00 16 lutego. Wkrótce jego postępy zostały zatrzymane przez przeważające siły. Jak się okazało, były to oddziały rebeliantów, które przypuściły atak niemal na całej linii rozstawienia pułku, zaskakując go i spychając. Szczególnie silne było nocne uderzenie na środkową część pozycji pułku. Fakt, że bezpośrednio zagrożony i zmuszony do ewakuacji został sztab pułku, zwiększył jedynie panujące zamieszanie oraz brak łączności.

Pułk został wskutek tych działań rozdzielony - dwa bataliony wycofały się na południe, w kierunku Surmy, jeden został zepchnięty na wschód, w kierunku pozycji Hokuckiego Pułku Górskiego. Większość oddziałów straciła sprzęt łącznościowy, co zwiększyło i tak duże zamieszanie. Brak łączności dalej uniemożliwiał kontakt z dowódcą zarówno brygady, jak i pozostałych pułków.

Dopiero pod wieczór 17 lutego dowódca pułku Rendeluzyjskiego nawiązał kontakt z dowódcą brygady. W efekcie pułk hokucki został postawiony w stan gotowości. Wkrótce potem zawiadomiony został również pułk skawijski, stosowne raporty zostały również wysłane do naczelnego dowództwa, które jednak nie zareagowało w stopniu wystarczającym - z uwagi na nieporządek w Biurze Tesmotety Obrony, bardziej medialną sprawę porwania surmeńskiego tankowca oraz zbliżających się wyborów.

W tym czasie oddziały rebeliantów nie próżnowały. W dniach 18-20 zajęły spore tereny nie chronione w centrum regionu, zbliżając się do pozycji 12 Pułku Pancernego. Doszło także do ponownego kontaktu zbrojnego ze wszystkimi 3 pułkami piechoty, z czego odcięty 2 batalion pułku rendeluzyjskiego musiał się nadal cofać w kierunku pozycji Pułku Hokuckiego.

W tym okresie siły rebeliantów szacowane były na około 1500-2500 partyzantów i bojowników. Jak wcześniej wspomniano, część z nich należała do doświadczonych grup najemniczych, co tłumaczy ich stosunkowo (jak na partyzancki charakter tych oddziałów) dobrą organizację.

Po otrzymaniu stosownych informacji, dowódca pułku skawijskiego postanowił kontrdziałać. Po przeformowaniu swoich oddziałów "do wewnątrz" regionu, miał zamiar przeprowadzić kontratak, a także połączyć się bezpośrednio z oddziałami pułku hokuckiego. Ten manewr jednak nie doszedł do skutku, bo wkrótce po rozpoczęciu operacji oddziały pułku zostały zaatakowane z kilku stron - od południa, przez postępujące siły rebeliantów, a także przez wchodzące do walki siły najemnicze, które przekroczyły granicę z Tauchirą. Udział władz natańskich w tej operacji został wykluczony, jednak Tauchira, od czasu kryzysu który dotknął odległą Natanię była źródłem niestabilności politycznej w regionie.

Nacisk na pułk Skawijski z trzech stron zmusił jego dowódcę do przerwania operacji ofensywnej i ograniczenia się do obrony. Jak się okazało, przeciwnik, równie dobrze znający teren co nasi żołnierze, dzięki przewadze inicjatywnej i liczebnej stosował taktykę szarpaną, co zmusiło nasze oddziały do oddawania pola w celu reorganizacji. Ponadto, dowódca pułku, wiedząc już o losie pułku rendeluzyjskiego, zdecydował na wycofywanie się na zachód - chcąc uniknąć rozbicia swojej jednostki i jednoczesnie aby nie dopuścić do jej zamknięcia w kotle. W efekcie tego wycofywania się, pułk hokucki i 2 batalion pułku rendeluzyjskiego zostały odcięte przy granicy z Austro-Węgrami.

22 lutego udało się wreszcie opanować chaos informacyjny i organizacyjny w naczelnym dowództwie. Generał dowodzący całą brygadą Skavlandzką otrzymał dodatkowo pod swoje dowództwo wydzielony 8 pułk zmotoryzowany z III Dywizji Górskiej, stacjonujący w Surmie, na południu od rejonu konfliktu, a także 3 pułk górski z II Dywizji Górskiej, stacjonującej na północny zachód. Ponadto, pod jego komendę został oddany 12 pułk Pancerny, stanowiący część Korpusu Rezerwowego.

Dysponując tak przeważającymi siłami, nie mając jednak bezpośrednich rozkazów likwidacji zagrożenia (w grę wchodziły kwestie polityczne) zdecydował się on na stabilizację linii frontu. Kontratak przeprowadził wspomniany 3 pułk górski, który uderzając na odcinku północnym, zepchnął przetrzebione siły rebeliantów na wschód, tworząc stabilną linię frontu wraz z pułkiem skawijskim. Na zachodnim odcinku siły 12 pułku pancernego również zatrzymały natarcie, to samo dokonały połaczone siły dwóch batalionów z pułku rendeluzyjskiego oraz 8 pułku zmotoryzowanego. Siłom pułku hokuckiego, choć odciętym, również udało się ustabilizować pozycje, a nawet przeprowadzić nieduży kontratak w kierunku północnym.

Wzmocnione siły Surmeńskie w tym regionie liczyły około 15 tys. żołnierzy, z czego ok. 3 tysiące w rejonie przygranicznym. Z kolei oceny siły skawlandzkich rebeliantów wahały się od 8 do 15 tysięcy, z czego ok. 5 tysięcy reprezentowało istotną siłę bojową. W sytuacji ustabilizowania i opanowania chaosu, siły surmeńskie mogły przejść do kontrataku.

Dnia 28 lutego z północnego zachodu uderzyły siły Skawijskiego Pułku Piechoty Górskiej, któych głównym zadaniem było odcięcie przeciwnika od możliwości ucieczki na tereny natańskiej Tauchiry. Siły przeciwnika okazały się nieliczne i zdezorganizowane, wycofywały się na południe.

Jednocześnie siły 8 Pułku Zmotoryzowanego nad ranem (ok. godz. 5:00) uderzyły w kierunku Kur, w celu odbicia tego miasta. Ostatecznie ok. godziny 19:00 żołnierze zatrzymali się w rejonie przedmieścia, pozostawiając za sobą przeczesany i zabezpieczony teren. Opór przeciwnika w tym rejonie był poważny, nasze straty sięgnęły jednak tylko 18 żołnierzy zabitych i ok. 70 rannych, z czego dwudziestu ciężko.

W dniu 1 marca ok. godziny 2:30 w nocy do walki wszedł 12 pułk Pancerny. Jego główne natarcie posuwało się przez trudnyteren w kierunku wsi Howar, którą rebelianci (pod nazwą Sifilisiul) określali jako swoją stolicę. Ponadto wydzielone z niego zostały cztery pancerne kompanie, które, podzielone po połowie, zapewniły ciężki wsparcie dla 3 Pułku Górskiego na północy oraz dla dwóch batalionów Rendeluzyjskiego Pułku Górskiego na południu.

Oddziały te przyłączyły się do ofensywy, poruszając się wzdłuż odpowiednio wzdłuż dróg nr 4 i 9. Zgodnie z oczekiwaniami, w tym rejonie skupione były najcięższe uzbrojenie przeciwnika – łącznie z artylerią i bronią pancerną. Pozycje przeciwnika zostały namierzone już z dużej odległości, co pozwoliło na unicestwienie większości wrogiego sprzętu atakiem z powietrza.

Bombardowania uniknął jedynie jeden czołg przeciwnika, który, ukryty pod kamuflażem, zdołał uszkodzić jeden z nacierających drogą czołgów Goliat, któremu uderzenie pocisku uszkodziło lufę. Wrogi pojazd, mimo próby wycofania, dostał się w krzyżowy ogień trzech innych Goliatów i został unieszkodliwiony. Ponadto, dwa inne nasze czołgi i cztery pojazdy transportowe zostały lekko uszkodzone przez wrogie miny i pociski rakietowe. Ponadto jedna z ciężarówek transportujących rannych została trafiona pociskiem z granatnika – zginął kierowca, dwóch sanitariuszy i 5 przewożonych rannych.

W tym samym czasie siły 8 Pułku Zmotoryzowanego wyzwoliły Kur, ku radości większości mieszkańców – zarówno o pochodzeniu surmeńskim, jak i miejscowych skawijczyków. Z kolei żołnierze pułku Skawijskiego nawiazali kontakt z oddiałami Austro-Węgierskimi posuwającymi się od wschodu, tym samym odcinając przeciwnika od granicy z Tauchirą. Trwały przygotowania do ostatecznego uderzenia…

Od 2 do 6 marca nasze siły kontynuowały posuwanie się na wszystkich frontach. Wszelkie próby kontrataku sił wroga były nieskuteczne -nawet oddziały najemników musiały ustępować w obliczu przewagi liczebnej, organizacyjnej i sprzętowej sił Surmeńskich Sił Obronnych. Mimo zniszczenia większości infrastruktury przez ciągle cofającego się wroga, nasze siły zdołały ostatecznie wspólnie z oddziałami Austro-Węgierskimi otoczyć całkowicie przeciwnika.

Podczas gdy oddziały K.u.K. Wehrmacht rozpoczęły działania przeciwko niedobitkom, nasze oddziały sukcesywnie spychały przeciwnika w sak w rejonie wsi Howar („stolica” rebeliantów, nazywana przez nich Sifilisiul). W tym celu główny nacisk został położony na uderzenie z okolic Kur na północ i zachód. Jednocześnie poświęcono wiele wysiłku na dokładne przeczesywanie terenu po wycofujących się wojskach – o wiele łatwiej jest bowiem wykrywać świeżo pozostawione miny-pułapki, które stały się głównym sposobem walki rebeliantów. W południe 6 marca, jedyne wciąż jakoś zorganizowane siły przeciwnika zajmowały pozycje wokół Howaru.

W dniu 7 marca, w godzinach wczesnoporannych oddziały specjalne oddelegowane z Korpusu Interwencyjnego, które poprzedniego dnia zostały przerzucone do Kur, przeprowadziły atak na Howar. Jako że samo miasteczko było dość silnie umocnione (w dodatku całkowicie wyludnione, jako że przygotowując obronę, rebelianci wypędzili wszystkich mieszkańców), operacja został przeprowadzana z powietrza, przy wykorzystaniu helikopterów. Przerzuciły one ok. 40 żołnierzy do samego centrum miasteczka, gdzie zajęli oni zespół budynków, w którym zgodnie z doniesieniami wywiadu znajdować się miała samozwańcza przywódczyni rebelii – Elena Petrescu, oraz inni oficjele rebelianckiego „rządu”.

Błyskawicznie przeprowadzona akcja nie odniosła skutku, gdyż, jak stwierdzono, przywódcy rebeliantów opuścili miasto poprzedniego dnia w nocy, kilka godzin przed atakiem. Ostatecznie zdecydowano się na modyfikację plan i nie przerpowadzono ewakuacji oddziału komandosów drogą powietrzną. Zostali oni wykorzystani jako przynęta – wrogie oddziały, zorientowawszy się (nie od razu, z racji chaosu jaki wywołał brak dowództwa) postanowiły uderzyć na otoczonych w centrum miasteczka komandosów. Ci przez ponad trzy godziny powstrzymywali natarcie wroga, dając głównym siłom czas na przeprowadzenie skoncentrowanego ataku ze wszystkich kierunków, który przebił się przez osłabioną obsadę umocnień dookoła miasteczka.

Ostatecznie ok. godziny 14 najwyższy rangą oficer rebeliantów (w stopniu kapitana) poddał Howar, kończąc walki. Siły przeciwnika zostały w więksozści ujęte. Obecnie na terenie całej Skawlandii trwają działania o charakterze oczyszczającym – nie ma już punktów oporu, jednak żołnierze SSO cały czas przeszukują góry i lasy w poszukiwaniu rozbitych rebeliantów, rozpoczęła się także odbudowa infrastruktury.

Surmeńskie Siły Obronne powoli przywracają porządek po przeprowadzonej operacji. Zadanie jednak nie jest zakończone – Elena Petrescu i inni zbrodniarze nie zostali jeszcze ujęci. Wspólnie z Austro-Węgierskim sojusznikiem, Królestwo Surmeńskie musi odnieść sukces również i w tym zadaniu. Sprawa poszukiwań trwa do dnia dzisiejszego...



© Biuro Tesmotety Kultury i Nauki 2010