Czy wiesz, że Kipria nie jest nawet warta pisania artykułu o niej? Lepiej zajmij się czymś pożytecznym!
Na Front!
"Na Front!" – książka napisana przez Adama Durę, po raz pierwszy wydana w 1870 roku. Stanowiła "biblię" dla zwolenników Dury i stworzyła podstawy dla funkcjonowania ideologii duryzmu, a później neoduryzmu.
Pierwsze wydanie
Pierwsze wydanie było realizowane w sposób pośpieszny. Aresztowanie Adama Dury w styczniu 1870 r. wywołało wielkie oburzenie i sprzeciw, które przywództwo Organizacji Narodowej postanowiło przekuć w prawdziwe poparcie. W związku z tym potrzebna była jedna broszura, która byłaby z jednej strony manifestem ON, a z drugiej strony - zbiorem łatwych rozwiązań, które mogłyby porwać większość Surmeńczyków.
Wydanie "Na Front!" było koordynowane przez samego Durę, który mimo uwięzienia i ograniczenia możliwości kontaktowania się z działaczami Organizacji, ustalił, co ma pojawić się w książce. Składała się ona z kilku osobnych tekstów, przygotowanych przez Durę, z czego trzy były napisane wcześniej, jeden był niedokończony (za jego wersję końcową odpowiadał osobisty sekretarz Dury, Janos Demetrjosigos apo Premiepolis), a dwa napisanye przez niego w areszcie i przemyconye z więzienia. Dzięki dużemu pośpiechowi, całość, licząca zaledwie 34 strony, została skompletowana w ciągu dwóch tygodni po aresztowaniu Dury - i rozesłana do największych miast, gdzie znajdowały się tajne drukarnie Organizacji. Także kilka prywatnych drukarni, należących do zwolenników Dury, zdecydowało się złamać zakazy publikacji nałożone przez rząd Frentalskiego. W efekcie w pierwszym rzucie wydrukowano około 15 tysięcy egzemplarzy "Na Front!", w formie broszury. Zostały one "puszczone w drugi obieg" już czwartego lutego.
Odbiór publikacji przerósł oczekiwania Organizacji Narodowej. Informacja o broszurze szybko obiegła cały naród. Mimo bardzo wysokiego stopnia analfabetyzmu wśród klas niższych, broszura "Na Front!" była czytana przez chłopów i robotników w domach oraz na nielegalnych zgromadzeniach. Mimo starań policji i władz o przechwycenie i zniszczenie jak największej liczby egzemplarzy, nakład książki stale się powiększał, głównie dzięki jej sporej popularności. Powszechne było ręczne kopiowanie broszur. Ponadto już kilka dni po pierwszej emisji część podziemnych drukarni rozpoczęło druk kolejnej partii. Kiedy 7 lutego policja w Premiepolis urządziła nalot na jedną z drukarń, skonfiskowała prawie 2 tysiące gotowych do rozpowszechnienia egzemplarzy. Zanim jednak zdążyły zostać one "komisyjnie" spalone, okazało się, że zniknęły z policyjnego depozytu - najprawdopodobniej dzięki interwencji przychylnego Durze policjantowi.
Warto zauważyć, że pierwsze wydanie książki było dość prowizoryczne. Durze i podległej mu redakcji zabrakło czasu na rzeczowe zebranie tekstów oraz ich korektę. Fragmenty broszury napisane przez Durę w więzieniu były chaotyczne i cechowała je duża liczba błędów, wynikających z problemów z odczytaniem jego niewyraźnego pisma. Co więcej, z końcowej wersji broszury, wysłanej do druku, zniknęła jedna z ze stron, czyniąc jeden z tekstów niekompletnym. Mimo to - "Na Front!" okazało się być tym, czego oczekiwał autor i wydawcy - iskrą, która rozpaliła społeczeństwo i przysporzyła Organizacji Narodowej wielkie poparcie.
Drugie wydanie
Wkrótce po wielkim przewrocie i objęciu władzy, nowo obwołany Lider postanowił o ponownym wydaniu "Na Front!", tym razem w formie obszernej książki o tytule "Na front! czyli recepta na surmeńską rolę dziejową". Jak zanotował jego sekretarz, Dura poświęcał codziennie około godziny-półtorej na zajmowanie się książką, traktując ten czas jako odpoczynek od spraw państwowych. W efekcie, książka rozbudowała się z 34 do 228 stron. Dura dodał między innymi przedmowę, zamieścił jeden z do tej pory niepublikowanych tekstów swojego ojca, Tomasza Dury. Wcześniejsza treść książki została całkowicie przeformułowana i połączona w jeden rozdział, do którego Dura dopisał kilka kolejnych, rozwijających konkretne postulaty. To dopiero w tym wydaniu po raz pierwszy przedstawiona została wizja Ciżby, czyli państwa "prawdziwej wspólnoty narodu".
Drugie wydanie "Na Front!" miało, zgodnie z decyzją samego Dury, zostać rozpowszechnione w 10 milionach egzemplarzy. Warto zauważyć, że liczba ta w 1871 r., kiedy rozpoczęto druk, była nie tylko większa od liczby piśmiennych Surmeńczyków, ale i niewiele mniejsza od ogólnej liczby znajdujących się w Surmenii książek. Wkrótce jednak wzmożona polityka edukacyjna (którą łączono z propagandą), a także powszechna akcja publikowania innych dzieł politycznych, zarówno autorstwa Adama Dury, jak i Tomasza Dury i innych ideologów ruchu, sprawiły, że oba te stosunki znacznie się zmieniły. Dziesięciomilionowy egzemplarz został ostatecznie wydany w 1883 roku.
Dalsze wydania
W późniejszym okresie życia Dura jeszcze trzykrotnie nakazywał wznawiać wydawanie "Na Front!". W kolejnych wydaniach nie wprowadzano większych zmian w istniejący tekst, a jedynie dodawano nowe teksty Lidera. Te kolejne wydania miały miejsce w 1885, 1890 i 1904 r.
Wybrane fragmenty książki
- "Przebywając w Tauchirze usłyszałem, że nasz Dom przezywają tam “państwem krótkich republik”. Cały świat śmieje się z nieudolności naszych władz, za co najbardziej dotkliwą cenę ponosi nasz dumny Naród."
- "Ci, którzy nami rządzą, są bękartami. Tak! Żerują na czystej, surmeńskiej krwi, by ponownie nas zniewolić. Już ojciec mój przestrzegał przed taką koleją rzeczy blisko dwadzieścia lat temu. Jak potraktowaliśmy tę przestrogę? Przypomnijmy sobie sylwetki dotychczasowych przewodniczących Rady. Jestem przekonany, że każdy z obecnych tutaj tłumów pamięta ich nazwiska. Ale czy pamiętacie ich prawdziwy rodowód? Fryderyk Jużak - ojciec Surmeńczyk, matka z bośniackimi korzeniami. Hans Großenstein - o zgrozo, nie znał surmeńszczyzny! - ojciec Styryjczyk, matka Austriaczka. Jasna Uskowska - ojciec nieznany, prawdopodobnie tyrencki wojak, matka Surmenka przez niego zgwałcona. Hubert Horlajek, Dariusz Frentalski - urodzeni i wychowani poza Surmenią, bratali się z okupantami. To ma być klasa rządząca? Czy przedstawiciele takiego pomiotu mają być naszymi liderami, naszymi wodzami?"
- "Obóz Narodowy jest jedynym ratunkiem dla surmeńskiej gospodarki, bowiem wyłącznie nastawienie produkcji na potrzeby stricte narodowe, a także przejęcie wszelkich manufaktur w ręce Narodu da nam zamierzony efekt. Kładąc nacisk na modernizację państwa zyskamy cywilizacyjną przewagę nad innymi narodami i przywrócimy sobie sami należną nam pozycję na świecie."
- "Dariusz Frentalski powiedział, że Organizacja Narodowa jest wypaczeniem idei surmeńskości. My, którzy pracujemy całą swoją mocą ku chwale Narodu i Ojczyzny, którzy z kilkuosobowego stowarzyszenia przerodziliśmy się w najliczniejszą opozycję wobec demokratów, jesteśmy atakowani. Co to znaczy? Rządząca niesurmeńska oligarchia zaczyna się nas bać, dumni Surmeńczycy! Każde uderzenie policyjnej pałki próbujące rozpędzić narodowe wiece jest tego niezbitym wyrazem. Stajemy się koszmarem dla tych, co niszczą Surmenię. Hańba zdrajcom Surmenii!"
- "Zawsze istnieje grupa ludzi, która działa aktywnie - od nich są jeszcze większe oczekiwania niż wobec milionów. Dla nich powiedzieć "ja wierzę" jest niewystarczające. Oni mówią: "ja walczę!". Właśnie dzięki takim członkom Organizacji Narodowej nasza idea stanie się źródłem władzy dla surmeńskiego ludu. Pozostali mają jednakże obowiązek pracować ze wszystkich sił, ażeby idea stała się myślą wrodzoną u wszystkich następnych pokoleń."