Gnomia Armia Republikańska

Siły Zbrojne Wysokogórskiej Republiki Elfidy

Strona główna Galeria Struktura Serwis informacyjny Żołnierze GAR Emblematy
i pagony
Apteczka polowa Stacja nasłuchu
Codzienna służba - reportaż

16 VII 2007, autor: Iwan Maria Herman Stefania Bundesrepublika Hardostopczyk


Nasz reporter spędził jeden dzień wspólnie z oddziałem Zmechanizowanych Aktywnych Jednostek Ochrony Pogranicza (ZAJOP). Młode żołnierki, podczas Powstania wchodzące w skład Ochotniczych Oddziałów Szturmowych Związku Zawodowego Tkaczek Baridajskich dziś pełnią żmudną służbę w tropikalnym klimacie baridajskiego pogranicza.


Helikopter II Korpusu GAR

Słońce maluje szczyty pogranicznych gór na rdzawoburoczerwonopomarańczoworabarbarowy kolor. Niewielkie obłoczki mgły unoszą się ku górze odsłaniając surowe piękno gór. Helikopter który m dzięki uprzejmości II Korpusu GAR dostałem się w to malownicze i niedostępne miejsce wzbija w powietrze tumany pyłu i drobne kamienie.

Majorka Adrianna Helmut Metody Pasja-Ameba - dowódczyni oddziałów wita mnie wylewnie, odziana jedynie w tropikalny mundur ZAJOP co czyni mnie nieco speszonym i zawstydzonym. Przyzwyczajeni do tego widoku piloci śmigłowca patrzą na mnie z uśmiechem. Sama towarzyszka majorka uśmiecha się przymilnie. Chyba zaczynam rozumieć dlaczego przemytnicy, dywersanci i wszelkiej maści podejrzany element tak ochoczo poddaje się żołnierkom.

9.00
Po tradycyjnej wspólnej kąpieli w kumysie wyruszam wraz z niewielkim oddziałem na patrol. Pojazdem opancerzonym (model "Niewąski" producji Zakładów Zbrojeniowych w Wałbrzychu) jedzie się wygodnie. Jedynym mankamentem jest brak klimatyzacji. Odkąd w większej części Gnomii zmieniono klimat nie stanowi ona wyposażenia standardowego. Czołg jest dla dziewcząt drugim domem, ojcem, mężem i kochankiem... Zawsze zadbany, zawsze gotowy do akcji "Niewąski" pozwala spełniać im codzienna służbę.


Żołnierki ZAJOP w umundurowaniu tropikalnym i pojazd "Niewąski"


11.00
Tuż nad linią horyzontu pojawia się wyposażony w ultranowoczesne kamery sarmacki samolot zwiadowczy. Moje współtowarzyszki komentują to zjawisko w rozbrajającym uśmiechem:
- Niech se chłopaki napstrykają fotek. To ich jedyna szansa na zobaczenie prawdziwej kobiety.
Po czym z jeszcze bardziej rozbrajającym uśmiechem i typowo gnomią precyzją wystrzeliwują serię tuż nad kabiną pilota.

12.30
Zza zakrętu drogi wyłania się grupa uzbrojona po zęby przemytników obładowanych napojami alkoholowymi i kopalnym rabarbarem. Na widok żołnierek ZAJOP jak jeden mąż poddają się i zaczynają chóralne błagania o jak najdłuższy areszt w bazie towarzyszek pograniczniczek.
Jestem zafascynowany skutecznością tej jednostki.

15.00
Z drzemki budzi mnie odgłos przypominający deszcz. W rzeczy samej jest to deszcz - pocisków. To zabłąkana od czasów powstania scholandzka komandoska traci resztki amunicji w bezsensownym i desperackim akcie agresji. Dowódczyni oddziału cierpliwie czeka, aż atakującej skończy się amunicja i wykonując celny rzut bananem bojowym wzór 2006 zwala ją z nóg. Po skrępowaniu alpinistyczną linką jeniec zostaje umieszczona w tylnej częsci czołgu. Po raz kolejny jestem pod wrażeniem skuteczności żołnierek ZAJOP.


Banan bojowy wz. 2006


Reszta patrolu przebiega spokojnie. Około godziny 18.00 wracamy do bazy gdzie już czeka na mnie helikopter który zabierze mnie do Piko-Żen. Zmęczony, z głupawym wyrazem rozmarzenia i notatnikiem pełnym prywatnych numerów telefonów satelitarnych dzielnych towarzyszek, pełen szczęścia i wewnętrznego spokoju wracam do domu.



Artykuł pochodzi z serwisu informacyjnego WRE.
Link do oryginalnej wiadomości