| Strona główna | Galeria | Struktura | Serwis informacyjny | Żołnierze GAR |
Emblematy i pagony |
Apteczka polowa | Stacja nasłuchu |
|---|---|---|---|---|---|---|---|
| Cracoffia żyje! 9 III 2008, autor: Leszek Jan Stanisław Eustachy Andrzej Bonawentura von Romocki Furst zu Birobidżan Proletariacki und Wałbrzych Drogi rewolucjonisto, droga rewolucjonistko!
Kiedyś istniało silne państwo z mniejszością wandową, ostoja wolności, paskudnych kapitalistów i innych cnót - Republika Baridas ze stolicą w Cracoffii. Dziś przaśno-buraczany folwark Jego Książęcej Cośtam Piotrka Mikołajczyka ze stolicą w Almerze mówi "Jaśnie Wielmożny" tow. Winnickiemu. Wszystko, co żyje, ucieka tam ze Starosarmacji jak z płonącego statku. Ale nie wszyscy Baridajczycy lubią kulturę przaśno-buraczaną, szczególnie od czasu kiedy wprowadzono monopol alkoholowy. W starej stolicy, ogłoszonej jeszcze przez obywaltela Bumbum martwą, tętni życie. Jest ciężko, nikt nie ma monopolu na przemoc - ale jest pięknie.
Na każdym kroku można natknąć się na ślady intensywnej działalności rewolucyjno - wywrotowej. To z Cracoffii są pociski, którymi strzelali do Czekańskiego (job jeho mat`), to wódka z Cracoffi ratuje nas przed scholandzkimi cenami (cena litra równa cenie 133 bochenków chleba tostowego). To w Cracoffi można jeszcze spotkać prawdziwych robotników.
Już jutro w Gnomon-TASS opublikujemy reportaż z Cracoffii - oblęzonego miasta. Tymczasem wzywamy wszystkich obywateli świata o walkę z monarchofaszyszmem o Cracoffię - miasto, które przeżyło bez reala! Artykuł pochodzi z serwisu informacyjnego WRE. |
|||||||