Towarzysz Wanda i Taniec Betoniarek
Arkadij Magov, 12 grudnia 2007
Towarzysz Wanda i Taniec Betoniarek
Występują:
Towarzysz Wanda
w formie astralnej,
Jurgen
– młoda, początkująca betoniarka,
Dziadumił
– betoniarka-wiarus, 20 lat doświadczenia w pracy zawodowej,
Prosimir
– betoniarka-obieżyświat, pracowała na całym świecie,
Siemirad
– betoniarka-inwalida, oślepła w wieku lat 2, pracuje w ramach programu wyrównywania szans,
Scena 1
Rzecz dzieje się na jednej z Wielkich Budów Socjalizmu. Jurgen – młoda, początkująca betoniarka zatrudnia się do pracy. Spotyka tam trójkę innych betoniarek, które są jej życzliwe i starają się jej pomóc w nowej pracy. Jednakże, praca ku chwale socjalizmu nie jest taką lekką i łatwą jakby się mogło wydawać. Betoniarkom pracuję się bardzo źle i powoli.
Jurgen – Och jak mi źle ! Och jak mi ciężko ! Dziś nic mi nie idzie, nawet beton mi się ciężko miesza ! Ach ! Och !
Prosimir – Nawet w gorącym klimacie Baridasu nie pracowało mi się tak ciężko jak dziś... Tylko w Scholandii było gorzej, ale tam zamiast prądu stałego dawali nam zmienny, bydlaki...
Siemirad – Zmienny? Cóż to za barbażyństwo ! Jak można się tak pastwić nad sprzętem budowlanym?!
Dziadumił – Nie marudźcie. Im mniej będziecie myśleć nad robotą, tym mniej was to będzie boleć. Pamiętam jak stawialiśmy wiadukt w Gennose, tam to dopiero było...
Jurgen – Ależ Dziadumile, proszę Cię, nie mydl nam oczu. Dzisiaj jest nam wybitnie źle...
Dziadumił wzdychając – Zawsze mogłoby być gorzej... Przypomnijcie sobie słowa nieodżałowanej pamięci Towarzysza Wandy...
Siemirad – Gdzie Scholandów rąbią tam, tam głowy lecą?
Dziadumił – Nie, nie, nie... Chodziło mi o „jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma”.
Prosimir – Cwaniak z tego Wandy... Ciekawe czy on pracował fizycznie ! (kończy wykrzykując).
Jurgen – Znalazł się burżuj jeden ! Nie wypada tak mówić o tow. Wandzie ! Gdyby nie on to...
Prosimir – To co?! Nie robilibyśmy dzisiaj przy budowie dworca, tylko stawiali gdzieś małą willę?!
Jurgen – Nie waż się tak nawet mówić ! Założę się, że Tow. Wanda nam pomoże i to jeszcze dzisiaj !
Prosimir – Dobre sobie !
Jurgen – Uważaj ! Bo ci, bo ci...
Prosimir – Bo co?!
Jurgen – Bo ci przekłuję opony i obrócę bęben !
Siemirad – Panowie, spokojnie ! Mało to mamy trosk ?!
Prosimir wzdychając – Może i masz rację... Wracajmy do pracy...
Dziadumił – Ja zaraz do was przyjdę, tylko skoczę na fajkę.
Scena 2
Jest połowa dnia. Do końca zmiany zostały jeszcze cztery godziny. Słońce praży niemiłosiernie, dzieci płaczą, ptaki już nie śpiewają. Betoniarki błagalnym wzrokiem (Siemirad tylko w myślach) wyglądają końca pracy. Marzy im się pomoc, całym swoim metalowym ciałem pragną czegoś co umiliłoby im pracę...
Jurgen – A gdyby nam ktoś puścił muzykę?
Siemirad – Niegłupi pomysł.
Prosimir – W Dreamlandzie nam kiedyś zapodawali. Tylko to była jakaś chała niejakiego Nagisy, to nam się jeszcze gorzej nawet pracowało.
Dziadumił – Nie, nie... Muzyka to dobra rzecz.
Jurgen – Też tak myślę. Przejdę się do kierownika zmiany, może nam coś puści.
Jurgen odchodzi w stronę budki kierownika zmiany. Pozostałe betoniarki wyciągają papierosy i zaczynają palić. Jurgen wraca po 5 minutach.
Jurgen – Ma tylko Urszulę Sipińską, także mu podziękowałem. Ach, Wando ! Wspomóż nas ! (wykrzykując w niebo).
Po wypowiedzeniu słów przez Jurgena następuję seria dziwnych zdarzeń. Ziemia zaczyna się trząść, z nieba padają złote gwiazdy i czerwone sztandary. W poświacie i pośród obłoku pojawia się sam Towarzysz Wanda.
Tow. Wanda – Witam was !
Wszyscy (oprócz Siemirada) – WANDA !
Jurgen – Oto Wanda jak ta lala ! Zabrakło mi betonala !
Prosimir – Wanda jak ja pierdole !
Dziadumił – O kurwa !
Siemirad – Nic nie widzę, kurwa mać ! Musicie mi tak beton lać?!
Jurgen – To sam Towarzysz Wanda ! Nasze błagania zostały wysłuchane !
Prosimir – Przepraszam Cię, o wielki Wando za to, że wątpiłem !
Tow. Wanda – Nie ma stresu. Przybyłem wspomóc was w waszej ciężkiej pracy. Dobrze się spisujecie ku chwale socjalizmu, zawsze uważałem betoniarki za najważniejsze maszyny budowlane. No ale, dosyć pierdolenia, przynoszę wam trzy dary !
Wszyscy – Jakie? Jakie?
Tow. Wanda – Pierwszy to specjalny magnetofon rewolucyjny, który pozwoli wam puszczać na cały głos słuszną i postępową pieśń robotniczą !
Wszyscy – Ach ! Och !
Tow. Wanda – Drugi to specjalne Ludowe Getry, zmienią was w artystycznych robotników, lub robotniczych artystów !
Wszyscy – Dziękujemy Ci ! A ostatni ?!
Tow. Wanda – Ostatni dar to TO ! Wykorzystajcie TO odpowiednio, gdyż może przynieść wam to wielką sławę i rozgłos !
Towarzysz Wanda przekazuje betoniarkom tajemniczą paczkę. Na jej widok wszystkim oczy wychodzą z orbit, rozlega się przy tym nieukrywany egzaltowany jęk zachwytu.
Scena 3
Betoniarki ubrane w zielone Ludowe Getry tańczą w rytm muzyki. Z głośników leci piosenka „Papa don’t preach!” Madonny. Jak się okazało, Tow. Wanda przekazał betoniarkom zestaw płyt Madonny.
Jurgen – Wanda jest wielki !
Dziadumił – Tak ! Święte słowa ! Przy tej piosence mijała mi młodość... Pamiętam, jak się pierwszy raz zakochałem.
Siemirad – Jak on wyglądał?! Powiedzcie, proszę !
Prosimir – Oj nie marudź, mogłeś poprosić Wandę o to, żeby ci wzrok przywrócił.
Siemirad – Błagam cię, nie wkurwiaj mnie !
Jurgen – Panowie ! Tańczymy !
Bębny betoniarek kręcą się w takt piosenki. Muzyka podarowana im przez Wandę sprawia, że mieszają beton czternaście razy szybciej niż wcześniej, tańcząc przy tym. Wokół nich zbiera się tłum ciekawskich gapiów.
Jurgen – Zobaczcie !
Siemirad – KURWA !
Jurgen – (zmieszany) Przepraszam... Ludzie na nas patrzą ! To o tej sławie mówił Tow. Wanda !
Dziadumił – Mądrość Wandy jest niezmierzona !
Prosimir - Tak !
Papa dont preach, Im in trouble deep
Jurgen – Panowie ! Myk, wymyk !
Dziadumił – Cóż za rozkosz, dawno nie tańczyłem !
Papa don’t preach, I’ve been losing sleep
Siemirad – Ślepi też mogą tańczyć ! Cudne ! Wyborne !
Prosimir – Tańczymy lepiej jak rozgrzane Baridajki !
Jurgen – Co najmniej !
But I made up my mind, I’m keeping my baby, oh
Dziadumił – No, a teraz grande finale panowie !
Jurgen – Tak jest !
I’m gonna keep my baby, mmm...
Betoniarki ustawiają się w piramidę, lejąc przy tym wszędzie dookoła beton. Widok jest niesamowity, gapie robią zdjęcia. Mądrość Wandy jest niezmierzona.
KONIEC
wykonawcy: M.Czarnecki, M.Winnicki
autor: KLdsWDNiE M.Czarnecki
Rodzyny
Komentarze
Zenek Łod BenkaDebra też było uciszanie przed sztuką. :D
Defloriusz Dyman Wanderwielkie dzielo :D
Marceli Baldachim KhandPrzeczytałem tutaj dokładnie (na czacie nie za bardzo lubię) i muszę przyznać, że jest to twórczość WYBITNA
- [żeby komentować zaloguj się]



