Filippe
Aborcjusz Struszynski, 8 stycznia 2008
Filippe miał nie całe dwa metry wysokości i podobnie, niecałe dwa metry szerokości w barach. Krwistoczerwone włosy zawsze wywoływały kontrowersje. Nie wielu wierzyło, kiedy twierdził, że to naturalny kolor. Ponieważ nigdy się nie uśmiechał, wzbudzał raczej obawy, niż podziw. Tego dnia słońce nie świeciło. W powietrzu unosił się smród spalonego scholandczyka. Od czasu do czasu, po opustoszałych ulicach, wiatr grał drobnymi śmieciami.
- Miasto jak wymarłe. – Rzucił wysoki mężczyzna o blond włosach, ubrany w skórzanym płaszczu, po czym splunął. Filippe z trudem ukrył swe obrzydzenie do rasy aryjskiej. Nic nie mówiąc wyciągnął dokumenty i podał je funkcjonariuszowi. Z ciemności wyłoniło się jeszcze dwóch tajniaków. Obaj stanęli w pewnej odległości za Filippe. To znana scholadzka procedura. Budzi pewien niepokój. Blondyn po krótkiej lekturze dokumentów uniósł głowę i spojrzał drwiąco na Filippe.
- Te dokumenty są unwichtig. – Powiedział. Mężczyźni znajdujący się z tyłu z wolna ruszyli. Filippe obrócił głowę do tyłu, lecz ujrzał jedynie zarys postaci. Znał scholandzki, lecz nie mówił biegle w tym narzeczu. Postanowił zaryzykować. Choć nie wiedział ilu może być funkcjonariuszy w okolicy, zdecydował się zaatakować. Kopnął najszybciej i najsilniej jak tylko potrafił, wyrzucając prawą nogę z biodra wprost w brzuch agenta stojącego naprzeciw. Filippe odwrócił głowę do tyłu i ujrzał nadbiegających tajniaków. Zamachowym ruchem prawej ręki, wyprowadzonym z obrotu całego ciała, uderzył pierwszego, zaś następnie w twarz drugiego wyprowadził, jakby naturalnie, proste uderzenie lewą pięścią. Rzucił się do ucieczki. Znudzeni nieustającym rewidowaniem przechodniów, funkcjonariusze scholandzkiej bezpieki nie spodziewali się niczego ekscytującego. Byli to jednak zawodowcy. Kiedy dotarło do nich, że ktoś ośmielił się na nich napaść, i z pewnością nie był to bogu ducha winny przechodzień, już biegli za Filippe krok w krok. W pewnym momencie zatrzymał się, chwycił najbliżej biegnącego i siłą jego rozpędu rzucił go plecami na ziemię. Drugi ściągający tajniak dobiegł i uderzył Filippe w głowę, jednak nie spodziewał się mocnego chwytu za jaja. Bardzo mocnego. Po chwili Filippe biegł dalej, zyskując kilka metrów przewagi. Słyszał za sobą „sheise”, „halt” i coś jeszcze, czego nie zrozumiał. Funkcjonariusze gwizdali gwizdkami niczym przestraszone pod prysznicem druhny. Któryś z nich strzelił. Filippe nie słysząc gwizdu kuli pomyślał, że musiał strzelić w powietrze, było zbyt ciemno, aby mogli pozwolić sobie na strzelanie za uciekającym. Zdyszany Filippe postanowił ponownie zaryzykować. Wbiegł do jakiejś bramy. Minął zdziwionego portiera i zorientował się, że znajduje się w Teatrze Miejskim Scholopolis. Blask świetlówek holu głównego był bardzo nieprzyjemny. Tutaj jednak miał szansę zgubić pościg w labiryncie zakulisowych korytarzy. Szczęśliwie wydostał się małym okienkiem na tyły budynku. Zaraz, jak tylko przebiegł przez ulicę, pod tym właśnie okienkiem zatrzymał się z pieskiem opon samochód bezpieki. Niebawem nadjechały kolejne. Kiedy batalion tajnych agentów, policjantów, żandarmów wojskowych i żołnierzy zakończy przeszukiwanie gmachu teatru, Filippe będzie bezpiecznie odpoczywał na fotelu w mieszkaniu kontaktowym. Paląc cygaro poprosi o nowe dokumenty. W ciągu najbliższych dni będzie musiał opuścić Scholopolis i wrócić do San Jang. Podpułkownik z niecierpliwością oczekuje dysku z danymi, jakie wykradł. Przeprawa przez granicę będzie jednak bardzo trudnym wyzwaniem.
Rodzyny
Komentarze
Aborcjusz StruszynskiE, od połowy rozflaczyłem i spieprzyłem...
Arkadij MagovSię poprawi :)
Aborcjusz StruszynskiA chuj! Piszemy dalej (kto dokończy?). Filippe zabrał się do przygotowań do przekroczenia granicy. Pierwszy pomysł był mało wyszukany. Wandejczyk - turysta wracający z podróży. Jednak przecież dla kontroli granicznej już samo w sobie byłoby to zbyt podejrzane. Paląc cygaro i bujając się w bujanym fotelu na balkonie zastanawiał się dalej....
Aborcjusz StruszynskiCo jest, nikt kurwa nie dopisze reszty?
- [żeby komentować zaloguj się]



