Mandragorat Wandystanu | SKOK „Żenady”

ZAREJESTRUJ SIĘ! | Zaloguj

Krewetka baridajska. Mała. Podsmażana.

Ivo Danuta Karakachanow Śr, 8 stycznia 2008



Krewetka baridajska. Mała. Podsmażana.

Scholandzki szlachcic przedwcześnie wrócił z wczasów w Wandystanie. Zapytany o powód tak szybkiego powrotu odparł:
- Już na lotnisku w hali przylotów zobaczyłem ogromny baner z napisem: „WYPIERDALAJCIE!”

----

Młody O’Rhada opowiada w morvańskim pubie o wakacjach w Dreamlandzie:
- Ci dreamlandczycy jacyś dziwni są. Środek nocy, trzecia godzina, a tu nagle wbiega mi do pokoju właściciel hotelu, grupa innych gości i wrzeszczą coś w tym swoim śmiesznym narzeczu!
- I co zrobiłeś?
- A nic. Olałem ich i dalej sobie grałem na dudach…

----

Z programu przyrodniczego „Z Michasią wśród zwierząt”:
„Bawół baridajski w okresie godowym bywa niebezpieczny. Nie raz zdarzało się, że atakował samochody terenowe spokojnych wandejskich turystów. Na szczęście jeszcze żaden bawół nie wygrał z bronią pokładową wandejskich samochodów turystycznych.”

----

Z podręcznika kadetów Książęcych Sił Zbrojnych (Sarmacja):
„Procedura bezpieczeństwa w razie bezpośredniego kontaktu z żołnierzem Scholandzkim: Paść na ziemię z okrzykiem ”
Z tego samego podręcznika, kilka stron dalej:
„Procedura bezpieczeństwa w razie bezpośredniego kontaktu z żołnierzem SAL:
Zacisnąć zwieracze. Zamknąć oczy.”
Z tegoż:
„Procedura bezpieczeństwa w razie spotkania z dzikim mieszkańcem now inkorporowanej prowincji:
Powolnym ruchem wyciągnąć z kieszeni zapalniczkę. Odpalić i pomachać. Spróbować zainteresować tubylca na tyle aby nie zszedł z linii strzału”

----

Pytanie:
- Ile zajmuje mapa Wandystanu?
Odpowiedź:
- To zależy od skali, przeciętnie: dwa metry kwadratowe podłogi.

----

- Dlaczego krewetki baridajskie nie są śmieszne?
- O co ja, kurwa, informacja turystyczna jestem?

----

Mandragor Khand napisał już Cintrę 2, Wandeę Ludu 2. Teraz podchodzi do Pana Tadeusza II „Zemsta ułanów”.

----

- Dlaczego tak lubimy Dreamland?
- Jeszcze nie widzieliśmy ichniego konia.

----

I na tyle bo wena mi się skonczyła. Idę spać.

Rodzyny

Komentarze

  • Aborcjusz Struszynski

    Pierwsze cztery są bardzo udane. Nieźle!

  • Marceli Baldachim Khand

    Są - ale ostatni rewelka. Ten ze mną też mi się podoba

  • Arkadij Magov

    I to właśnie jest zajebista krewetka! Ostatni jest boski! Najmniej udany tylko ten właśnie z Khandem, ale reszta moim zdaniem boska!

  • Timan Demollari

    Popieram Towarzysze, zdecydowanie zajebista grewetka. Jak to mawiamy: Gute tojtonisze krewetken mit keczupisze sosen.

  • Zenek Łod Benka

    Da, charoszaja

  • Michał Czarnecki

    Co do Pana Tadeusza II, to sugerowałbym raczej Katyń II "Zemsta".

    Pewien Scholandczyk miał kiedyś koguta. Ptak ten był jednak niesamowitym jebaką. Kiedy wyruchał mu wszystkie psy na podwórku, Scholandczyk myślał sobie, że kogut musi się wyszaleć. Kiedy przedymał mu wszystkie owce, Scholandczyk zaczął się martwić. Kiedy kogut wyruchał Scholandczykowi wszystkie krowy, ten był już wściekły. Kiedy kogut wybzykał Scholandczykowi żonę, ten wkurwiony wyrzucił go na pustynię. Smutno jednak było w gospodarstwie Scholandczyka, wszystkie zwierzęta chodziły markotne i przybite. Dlatego więc Scholandczyk postanowił odnaleźć koguta. Gdy dotarł w końcu na pustynię, zobaczył koguta na wpół żywego lezącego na ziemi i rzekł do niego:
    - Kogucie ! Wybaczam Ci że wyruchałeś moją żonę, wybaczam Ci wszystko !
    - Spierdalaj bo mi sępy płoszysz.

  • Aborcjusz Struszynski

    Pewien Scholandczyk radzi się kolegi co robić, ponieważ że świnie, jakie choduje, nie jedzą. Ten sugeruje, aby je przeleciał.
    - Co masz Pan na myśli? - Pyta.
    - Zabierz je do lasu i przeleć - słyszy.
    No więc upakował świnie do żuka, zawiózł do lasu i wszystkie po kolei przeleciał. Jednak świnie dalej jeść nie chciały. Wrócił do więc do kolegi i sie skarży.
    - To zawieź je nocą - słyszy.
    Wraca więc Scholandczyk do domu, czeka cierpliwie aż noc nadejdzie, zawozi świnie do lasu w ciemnościach i przelatuje. Nad ranem budzi go jakiś hałas.
    - Kochanie - zwraca się do żony - Co to za hałasy?
    - To świnie, kochanie.
    - Żrą?!
    - Nie, kochanie, siedzą w żuku i trąbią.

  • Aborcjusz Struszynski

    Zamaskowany i uzbrojony Gnom ciągnie Scholandczyka do lasu, który wyje, szamocze się a w pewnym momencie płacząc cedzi przez zęby
    - Ale ponuro i ciemno w tym lesie. Bardzo się boję!
    Na to Gnom:
    - No, a ja co mam powiedzieć? Będę wracał sam...

  • Ivo Danuta Karakachanow Śr

    pierwsze słyszę o lesie który wyje i szamoce się a nawet potrafi cedzić przez zęby:D:D:D

  • Aborcjusz Struszynski

    Rany Wanda! Najmocniej przepraszam za tę alterację podmiotu, niechcący semantycznie zaakcentowałem podmiot nie ten, jaki powinienem. Zamiast "który" powinno się znaleźć "asdifuahwefsaiodjnhaw9uerhakjwenf aWDFU ASPIDFUH ipadushf aispeurfnajw4psfs9iudjcopawj4rfnpawuec fpaoidsjf isudfn aiow4uhfaiudshfklszrjgfaertf sdc a ten" czy jakoś tak.

  • [żeby komentować zaloguj się]