Edward Krieg i Głos Weblandu
Marceli Baldachim Khand, 9 stycznia 2008
Redakcja:
Stan, o którym przed chwilą mówiłem, dobrze obrazuje incydent z tzw. atomową próbą, jaką w sierpniu bieżącego roku przeprowadził pod granicą swej dziupli oczadziały prezydent Republiki Słomagromu. Wyjaśnijmy czytelnikom, że Słomagrom to jedno z tych państw, które rozciągają się na obszarze od materaca do biurka z komputerem w pokoju swego nastoletniego Likurga. Wydarzenie odbiło się szerokim echem w świecie wirtualnym. Na tę niezwykłą okoliczność Telewizja Surmeńska wyemitowała nawet specjalny materiał filmowy. Widzimy tam dwóch pociesznych urwisów "detonujących" grubą jak kciuk petardę, którą wcześniej umieścili na włazie studzienki kanalizacyjnej. WKM wybaczy te zbędne szczegóły, ale huk był iście piekielny, jakby się w komodzie blaszany garnek przewrócił. Na forum OPM pojawiły się głosy, by sprawę potraktować poważnie: użyć batalionu desantowo - szturmowego, względnie miotaczy plazmy. Honor starszaków uratował nasz Alchien diuk d"Archien-Liberi, który wobec takiej manifestacji sił nieczystych zachował zimną krew i wystrzelał gamoni mokrym ręcznikiem. Podobną rolę odgrywać będzie teraz, miejmy nadzieję, król senior Paweł. Co decyduje o dzisiejszej wyjątkowości Dreamlandu? Może jesteśmy po prostu - en masse - starsi od naszych kolegów zza miedzy? Z drugiej jednak strony mamy starzejący się Wandystan ze swoim pornosocjalizmem i kultem penisa. Argument metryki odpada. A zatem?
Odpowiedź JKM Edwarda Artura:
Wydaje mi się, że to jedno z najciekawszych zagadnień dotyczących świata wirtualnego. Gdybym był socjologiem, pewnie bym się nim właśnie zajął. Proszę pamiętać, że ja byłem w Dreamlandzie już w czasach, gdy obecny Książę Sarmacji był członkiem dreamlandzkiego parlamentu, a o Sarmacji się jeszcze nikomu nie śniło. Obserwuję więc wirtualne życie dość długo, ale jednak wciąż zagadka różnorodności pozostaje dla mnie nierozwiązana. Ja kiedyś sądziłem, że to jest sprawa dwóch różnych bloków mentalnych - sarmackiego i dreamlandzkiego - wynikających z pochodzenia. Sarmację należy wywieść w jej genesis od Wolnego Klubu RP. Była to organizacja, w której podstawę stanowiła dyskusja na różne tematy, często do upadłego - dziś nazwalibyśmy to klubem dyskusyjnym, może szczególnego rodzaju. Różnica w objętości listy dyskusyjnej i zaangażowania obywateli w dyskusję (często odwrotnie proporcjonalna do jakości, ale to naturalne) do dziś jest chyba najważniejszym z kryteriów podziału na bloki dreamlandzki i sarmacki. Ale przecież to wyjaśnienie nie może wystarczyć żadnemu rozumnemu człowiekowi! Trzeba by bowiem wyjaśnić, w jaki sposób, mimo że spośród wszystkich dzisiejszych Sarmatów czasy Wolnego Klubu RP pamięta już chyba tylko JXW Piotr Mikołaj, ta różnica w podejściu się utrzymuje. Czy utwardzenie nastąpiło po prostu poprzez premiowanie określonych zachowań, czy może poprzez próby stworzenia z witryn Księstwa takiego typowego serwisu społecznościowego z komentarzami, profilami uczestników, itd.? Dla mnie ten problem jest wciąż nierozwiązany.Zresztą, pozostaje problematyczna sprawa samego podziału: jeśli podzielimy świat wirtualny na blok dreamlandzki i sarmacki, to dla tego drugiego podgrupę będzie stanowił blok wandejskosarmacki, bo Wandystan wprawdzie wywodzi się z Sarmacji, ale jego estetyka, sposób sprawowania władzy, nomenklatura - to wszystko jest fenomenem samym w sobie i nie posiada odpowiedników.
Kontekst:w wywiadzie w Głosie Weblandu, nr 43, strona 2
Rodzyny
Komentarze
Aleksander KellerPornosocjalizm :D :D :D
- [żeby komentować zaloguj się]



