Demokracja jest FaJnIuSi
Marceli Baldachim Khand, 18 marca 2008
W Księstwie Sarmacji powstaje miasto naszej mniejszości narodowej - Wandowice. Co cieszy. W związku z powyższym zapytano sarmacką opinię publiczną co sądzi o lokacji (czy raczej relokacji) jednego z najstarszych miast sarmackich. W sondzie pojawiła się bardzo ciekawa opinia Pana Marcin Grzelak (http://petycja.sarmacja.org/116#30/ antypodpis; 16 marca 2008 r.). Otóż Pan Marcin Grzelak pisze:
"socjalistyczne miasto w demokratycznym kraju...?"
Wypowiedź ta, mimo że krótka zawiera w sobie masę sprzeczności. Nie zarzucam tutaj Panu Marcinowi Grzelakowi złej woli. Przeciwnie, sądzę, że jego rozumowanie przy tym czego można dowiedzieć się w mediach czy szkole (tych realnych) może wydać się nawet logiczne.
Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej stanowi, że Polska jest demokratycznym państwem prawnym realizującym zasady sprawiedliwości społecznej a ustrojem gospodarczym jest (ograniczony, bo ograniczony) ale ustrój oparty o wolną konkurencję i własność prywatną. A zatem jeżeli coś jest demokratyczne - to znaczy dobre. Praworządne - to znaczy dobre. No i takie wolnorynkowe ale z domieszką socjalizmu - to też znaczy dobre. Na podobnych filarach oparta jest cała Unia Europejska. A jak wiadomo Unia Europejska jest dabeściak. Uczą o tym w szkole. Mówią o tym w telewizji. Weźmy na przykład Niemcy - to właśnie doktryna niemiecka ukuła termin socjalnego państwa prawnego, jakim jest Republika Federalna.
Nie chce tutaj wchodzić w oceny, czy demokracja jest dobra, czy praworządność jest dobra, czy wolny rynek jest dobry, czy jego psucie elementami sprawiedliwości społecznej jest dobre - bo nie to jest tematem tego artykułu. Chodzi raczej o to, że stawia się znak równości między demokracją, praworządnością i wolnym rynkiem z elementami sprawiedliwości społecznej. Te elementy w publicznym przekazie są dobre i stanowią pewien biegun. Wszystko co poza - jest niebezpiecznym ekstremum.
Tymczasem: demokracja, praworządność i ustój gospodarczy - to zupełnie różne cechy ustroju państwa. Weźmy demokracje i praworządność. Te wartości nie muszą iść w parze. Państwo może być demokratyczne i praworządne - i ten model, mniej lub bardziej doskonały, dotyczy Polski. Ale równie dobrze państwo może być praworządne, wcale nie będąc demokracją. Monarcha może przestrzegać wszystkim praw przez niego i jego przodków ustanowionych. Jego Sądy i urzędnicy mogą wydawać decyzje jedynie w oparciu o obowiązujące przepisy. Państwo będzie państwem praworządnym - natomiast demokratycznym może nie być ani na milimetr - bowiem całe prawo stanowić będzie Król. Król, dodajmy, przestrzegający norm prawnonaturalnych - a zatem nie jakiś tam tyran czy despota. Nie mniej wolę większości mający gdzieś. Idźmy dalej: system może być demokratyczny a nie być praworządny. O to akurat w demokracjach jest dość łatwo. Większość może popierać ruch, który kicha na praworządność, na przykład ogranicza prawo do obrony, domniemanie niewinności, zasadę ochrony praw nabytych itp. Nie mówiąc już o praworządności rozumianej dosłownie - czyli systemu, gdzie wszystkie organy działają w ramach i na podstawie prawa. W tym znaczeniu można byłoby polemizować, czy praworządnymi państwami są USA lub UK - ale tutaj może przesadzam. Może być w końcu państwo niedemokratyczne i niepraworządne. O takie też łatwo.
Podobnie jest z podziałem na demokracje-brak demokracji i wolny rynek-socjalizm. Państwo demokratyczne może być zarówno wolnorynkowe (np. Estonia). Może być również socjalistyczne (przykład: Szwecja). Najczęściej w praktyce państwa demokratyczne sa takim miszmaszem - nieco wolnego rynku, nieco ograniczen socjalnych. Na tej samej zasadzie państwo niedemokratyczne moze byc wolnorynkowe (Chile) jak i socjalistyczne (Kuba). Stąd zdanie pana Marcina Grzelaka w którym wyraża on zdumienie, że socjalistyczne miasto może istnieć w demokratycznym państwie - jest mieszaniem dwóch niezależnych od siebie kryteriów podziału.
Do czego zmierzam. Otóż, media głównego nurtu oraz szkoły (na przykład przez jakieś tam kluby europejskie i tym podobne) mówią nam: demokracja, praworządność, gospodarka rynkowa urzeczywistniająca zasady sprawiedliwości społecznej jest dobra. Zatem a contrario wszystko co odchodzi od tego modelu jest złe. Skoro Pan Marcin Grzelak zamieszkał był w Sarmacji i jest mu w niej dobrze. Państwo działa sprawnie. Zapewnia mu dostateczną ilość swobód obywatelskich, chroni jego własność i pozwala się rozwijać, to znaczy, że Sarmacja jest państwem DOBRYM. A skoro jest dobrym - a przecież dobre pańśtwo to to demokratyczne, praworządne, i społecznie-rynkowe - to takim państwem musi być Sarmacja.
Ile razy młodzi mieszkańcy - piszą o sarmackiej demokracji. Ile razy pisali o niej w roku 2004, 2005 czy 2006 - kiedy faktycznie instytucji demokratycznych było w Sarmacji jeszcze mniej niż jest teraz. Kiedy pisałem: Ludzie! Sarmacja nie jest państwem demokratycznym - to u tych najcześćiej młodych zarówno wiekiem i stażem mieszkańcach pojawiała się wrogość. Czemu obrażasz Sarmacje. Nieco tolerancyjniej podchodzili do samego Księcia - nie mniej i on piszący, że Sarmacja państwem w pełni demokratycznym nie jest budził zdziwienie. Więc jeszcze raz powtórzę - Sarmacja państwem demokratycznym nie jest. Ma - ostatnio coraz więcej - elementów demokratycznych - ale znaczna część uprawnień w tym rola ustrojodawcy należy do jak najbardziej niedemokratycznego Księcia. Żeby być sprawiedliwym dodam tylko, że nawet bardzo jak na warunki wirtualne, demokratyczny Wandystan jest krajem nie w pełni demokratycznym. Pozycja dożywotnich mandragorów - chociaż zmieniejszana z roku na rok - cały czas jest znacząca.
Sarmacja nie jest również państwem praworządnym. Podobnie Wandystan. Zasada państwa prawnego w Sarmacji została po prostu wykreślona. W Wandystanie - przy uchwalaniu konstytucji zastąpiona zasadą fajnego państwa internetowego. Tyle. Olbrzymia część władztwa publicznego wykonywana jest bez wyraźnej delegacji ustawowej. Dlaczego? Bo wymogu pełnego upoważnienia prawem do wszystkich czynności urzędniczych nie ma. Owszem są prawa konstytucyjne, które nie może samowola urzędników ograniczać - ale praworządności sensu stricto brak. Trudno zresztą wyborazić sobie państwo wirtualne, gdzie uchwalałoby się ustawy, no... niech będzie wydawało rozporządzenia, w których określałoby się szerokość marginesów na stronie głównej. A w zasadzie tego wymagałaby praworządność.
Co do socjalizmu, to przy lokacji Wandowic nie było słowa o systemie gospodarczym miasta. Założyć zatem trzeba, że mniejszość wandejska będzie posiadała te same prawa gospodarcze, co sarmacka większość. Warto również przyjrzeć się ustrojowi gospodarczemu Wandystanu. Czy państwo z parytetem złota, z wolną konkurencją, bez zezwoleń i konecesji, ze stuprocentową prywatną własnością środków produkcji można nazwać socjalistycznym? Pisałem już, że komunizm wandejski ma tyle wspólnego z komunizmem, co kajdanki kupione w sex-shopie z kajdankami więziennymi.
Pan Grzelak napisał:
"socjalistyczne miasto w demokratycznym kraju...?"
to pięciowyrazowe zdanie zawiera masę błędów. Po pierwsze miasto nie jest socjalistyczne. Po drugie kraj nie jest demokratyczny. Po trzecie socjalistyczne może być demokratyczne. Po czwarte...
po czwarte... to jeszcze to, czego nie widać na pierwszy rzut oka. Ale o zamachach stanu czy gwałcenia prawa do sądu, obrony, wolności wypowiedzi, równości wobec prawa pisało się wystarczająco dużo.
Na koniec - w związku z ubiegłoniedzielną liturgią - Poncjusz Piłat pozwolił podjąć decyzję czy uwolnić Barabasza, czy Jezura - Ludowi Jerozolimy - demokratycznie.
Rodzyny
Komentarze
Daniel RawińskiBardzo dobry i ciekawy artykuł. Co do tego wpajania do głowy o demokracji, że to jest dobre - zawsze myślę, przed tem jak nazwać coś mianem demokratycznego, bo takie USA czy UE narzuca to wszystko. Co do państwa praworządnego a niedemokratycznego - Rosja. Dlaczego tam musi być demokracja, czy to jest obowiązek? Nie.
P.S. Ciekawe, jak miasto może być socjalistyczne, monarchofaszystowskie czy demokratyczne? Raczej już cały kraj...
Anarchia Napalm PerunJestem pod wrażeniem Khand, że pomimo Twojej wolnorynkowości, nie sprzedajesz papki w rodzaju tej amerykańskiej- że niby wprowadzanie wolnego rynku = wprowadzanie demokracji, albo że państwo demokratyczne musi być wolnorynkowe. Jesteś dla mnie wzorem prawdziwego wolnorynkowca. Ale co się dziwić- USA nie jest tak naprawdę wolnorynkowa, UE to już niewiele ma z wolnym rynkiem wspólnego...
Aborcjusz StruszynskiRynkiem w USA rządzą Japończycy. Wszystkie koncenrny amerykańskie są własnością kilku firm z Japonii.
Anastazja SchafaTo już w czasach przedgimnazjalnych zastanawiałam się, co komu wadzi sam fakt, ze dany system jest niedemokratyczny (tzn. że demokracja nie jest warunkiem koniecznym ani wystarczajacym dobra), co wydało mi się wówczas odkrywcze i wywrotowe :D
Zenek Łod BenkaEfekty, nie system.
Marceli Baldachim KhandDla mnie istotniejsze od formy rządów jest praworządność i wolnorynkowość państwa i zapewnienie swobód obywatelskich. Co z tego, że rządzi monarcha, skoro mogę go krytykować (wolność słowa), wydawać pieniądze jak chce (własność), nie być bezpodstawnie skazany, a prawa stanowione przez takiego monarchę są minimum wyznaczanym przez prawo natury.
Problem w tym, że monarcha (co zdarzyło się w pewnym v-mocarstwie) może tych norm prawnonaturalnych nie przestrzegać- [żeby komentować zaloguj się]



