Perun i ognicho
Arkadij Magov, 28 maja 2008
"Bruthus dekameron socjogramu Perun napisał:
Proponuje zbombardowac "
"Morpheus pisze:
Pojebało? Chyba równo.
Szukasz dymu? To rozpal ognisko.
Wojna!
Kapitan Konradowicz coraz częściej słyszał to słowo. W koszarach powtarzano je dzień i noc. Od szeregowców po oficerów. Jednak rozkazu jak nie było tak nie ma. Przecież nie rozpocznie manewrów bez polecenia.
W końcu przyszło.
"Sztab generalny informuje o rozpoczęciu stanu wojny z Księstwem Sarmacji. Pełna gotowość bojowa. Czekać na rozkazy."
To już było coś. Widać żarty i ostrzenie zębów przez polityków już się skończyły i pora, aby żołnierze rozpoczęli swoją pracę.
Wydał rozkazy i udał się do swojego B-52. Samolot stary, bo stary, ale w misjach samobójczych niezawodny. Kondratowicz, co zabawne, już brał udział w kilku misjach samobójczych. Był jedynym w Wandystanie trzykrotnym pilotem-kamikadze.
Właśnie miał być czwarty raz. Po raz kolejny miał rozpalić wielkie ognisko. Tym razem jednak - nuklearne. Z tej misji nie spodziewał się wrócić - podobno nuklearne ogniska obejmują swym zasięgiem także pilotów, którzy za wczasu się katapultowali. Podobno, bo podczas testów nad Surmenią żaden nie przeżył, by to potwierdzić.
Siedział już w maszynie kiedy usłyszał za sobą churalne "Wypierdalać towarzyszu Mandragorze!". Za jego plecami stał sam Czarnecki. Kondratowicz był tak wzruszony, że nie powiedział ani słowa, tylko salutował.
- Rozpalcie wielkie ognisko. Takie jakie chcieli towarzyszu - rzekł swym jedwabiście czystym głosem , który przywiódł niejednego młodego kochanka do jego mandragorskiego łoża.
- Tak jest towarzyszu Mandragorze!
- Wypierdolcie ich wszystkich! - Mandragor przemówił ponownie - Wypierdalać ku chwale ojczyzny towarzyszu kapitanie!
I wyszedł.
Kondratowicz wzruszony usiadł z poczuciem wielkiej odpowiedzialności. Sam Mandragor go odprawiał! Jakże ważna musiała być jego misja. Jakże wyjątkowa.
Dostał rozkaz startu. Długo czekał w kolejce do pasa startowego, bo kilkanaście maszyn takich jak ta jego również wzbijało się w powietrze.
Kiedy zajął już miejsce w przestrzeni powietrznej, rozejrzał się. Dookoła leciała chmara bombowców samobójczych B-52. To było niesamowite. Jakże wielka i potężna była ta jego ojczyzna. Jakże wielki był towarzysz Wanda, który zapewnił jej tak wspaniały rozwój!
"B1321 Podaję współrzędne celu."
O... Zawsze się podniecał na chwilę przed tym nim podano mu jego miejsce śmierci. Powoli wstukiwał współrzędne, po czym zatwierdził współrzędne enterem.
"Wandowice" - wyświetlił komputer pokładowy.
"Wandowice. Więc zginę w Wandowicach pomyślał Kondratowicz"
- B1321 do B3211. Marek żyjesz tam?
- A jak kurwa! Piękny dzień na umieranie!
- A jakże ty stara parówo! Nareszcie się doczekałem! Dokąd lecisz Mareczku?
- Wandowice. Jak wszyscy.
- Wszyscy? 35 jednostek? Kto wydał rozkaz?
- Nie wiesz? Morpheus poprosił Peruna o ognicho.
Więc Perun postanowił mu je rozpalić.
Rodzyny
Komentarze
Anarchia Napalm PerunHi hi, w tej sytuacji wypada zmienić tekst piosenki Struszynskiego, którą kiedyś odśpiewałem: nie Al Rayan płonie, ale Księstwo płonie...
Poza tym- dobra wojna nie jest zła :)- [żeby komentować zaloguj się]



