Tytul artykulu
Lord Darth Kanzler, 7 lipca 2008
Zapoczątkowana przeze mnie, a kontynuowana przez tow. Struszyńskiego debata na temat śmierci monarchofaszyzmu trwa w najlepsze. Jej pokłosiem są nie tylko nasze publikacje, ale także liczne i ciekawe komentarze pod nimi, mikrodyskusje na listach dyskusyjnych, czy wreszcie dyskusje na gadu-gadu. Podejmując niniejszym artykułem dalszą polemikę z tow. Struszyńskim muszę zacząć od wyrażenia radości z faktu, że wirtualny świat doczekał się wreszcie jednej z poważniejszych od dawna debat o charakterze politologicznym.
Tow. Struszyński w swojej polemice ze mną stwierdza, że monarchofaszyzm nie umarł, lecz ewoluował w formę gorszą - w bazylianizm. Ja zaś stwierdziłem, że bazylianizm nie stanowi kontynuacji monarchofaszyzmu w lini prostej, a raczej jest formą pełzającej rewolucji w stosunku do poprzednich mechanizmów. Nie jestem w stanie zgodzić się z tow. Struszyńskim co do wniosku, iż "bazylianizm bowiem nie tylko jest kontynuatorem monarchofaszyzmu, ile jego rozwinięciem. To monarchofaszyzm w okrutniejszej formie." Dlaczego? Ponieważ jak wykazałem w pierwszej wypowiedzi monarchofaszyzm opiera się o określone lojalnością stosunki między suwerenem (czy tyranem, jak woli tow. Struszyński) a nagrodzoną przez suwerena grupą społeczną - klasą szlachty. Co ważne - lojalność ta wymuszona zostaje właśnie poprzez system "nagradzania" pracy wkładanej przez szlachtę na rzecz budowy kraju. O kryzysie, i śmierci, monarchofaszyzmu mówię w sytuacji, gdy system tych relacji zostaje złamany i poważnie naruszony - czy to przez suwerena, czy przez szlachtę. Faktem jest ustanie tworzących monarchofaszyzm relacji.
Oczywiście, co jest cechą niejako wspólną, między bazylianizmem i monarchofaszyzmem - także w bazylianizmie dochodzi element nagradzania za zasługi (to jest jednak rodzaj immanentnej cechy krajów wirtualnych). Różnica polega na tym, ze w bazylianizmie społeczeństwo pokutuje za swoją innowacyjność i kreatywność, a niejednokrotnie sama nagroda staje się przekleństwem nagrodzonego (casus Trybunału Honorowego w Sarmacji, niejednokrotnie wykorzystywanego do politycznej i społecznej walki). W bazylianizmie nie liczy się zasługa, jako taka, a to, czy dostępując zaszczytu bycia szlachcicem jesteś ślepo oddany swojemu suwerenowi, odzywasz się poprawnie (czyli zgodnie z narzuconymi przez system normami), i nie daj Boże nie kwestionujesz decyzji podejmowanych na szczytach władzy. Bazylianizm różni się więc od monarchofaszyzmu tym, że tłamszona jest wolność słowa (co w Sarmacji jest czymś niezwykłym, gdyż wolność słowa zawsze była w tym kraju wolnością nadrzędną, porównywalną do realnego prawa do życia), wolnomyślicielstwo i kreatywność. W ten sposób bazylianizm nie jest "rozwinięciem monarchofaszyzmu", który jednak w sferze wolności osobistych poddanych suwerena był znacznie bardziej liberalny, nie jest ewolucją i nie stanowi wartości dodanej do monarchofaszyznu - jest natomiast monarchofaszyzmem pomniejszonym o najważniejsze swoje cechy, następuje tu regres wartości i systemu. Dokonując analizy casusu Księstwa Sarmacji należy stwierdzić, że mamy obecnie do czynienia z triadą postaw, gdzie w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara następuje regres form społecznych i relacji na najważniejszej linii, zarysowanej już przeze wcześniej: suweren-szlachta-reszta społeczeństwa. I tak mówiąc o regresie monarchofaszyzmu dostajemy triadę: monarchofaszyzm-kefaszyzm-bazylianizm. Wszystkie trzy elementy tej triady będa miały wspólne cechy - to jak wspomniałem wynika z samego modelu wirtualnego kraju - jednak poczynając od monarchofaszyzmu kolejne kroki (kefaszyzm, a następnie bazylianizm) są od poprzedzających je uboższe - o wartości, relacje, intencje.
O ile w zarysowanej triadzie bazylianizm jest najbardziej upadłą formą, tak nie zgodzę się, że jest "to ruch nazistowski i rasistowski, jawnie nawołujący do agresji i nienawiści rasowej, niszczenia dóbr kulturalnych i bezczeszczenia autorytetów moralnych wandejskiego narodu. Wreszcie, był (jest?) to ruch jawnie nawołujący do wypędzania „obcych”. To ruch, jaki za metody uprawiania polityki stawia sobie, obok bezpośredniego użycia siły, także manipulację, zastraszanie, propagandę nienawiści, który za środki polityczne uznaje ograniczanie swobód obywatelskich, wprowadzanie stanu wojennego, niszczenie demokracji." Tow. Struszyński dokonuje w tym opisie typowego dla myśli wandejskiej (wypływającej wszakże z niezbyt przyjemnych doświadczeń na linii Wandystan-Sarmacja) nadużycia semantycznego. Używa wielkich słów (nazizm, rasizm) do opisania pewnych cech bazylianizmu, jednakże nie będąc tym samym obiektywnym. Nazizm i rasizm w swej naturze to systemy jeszcze dalej posunięte, niż obecnie jest bazylianizm. Bazylianizm nie jest i nigdy nie będzie systemem zbrodniczym (chyba, żeby uznać za zbrodnię zamordowanie monarchofaszyzmu). Ma Struszyński rację, że bazylianizm sięga do metod znanych nam z systemów autorytarnych (manipulacje, używanie siły, ograniczanie swobód), ale z drugiej strony bazylianizm pozostaje systemem, który nie tyle ogranicza demokrację, co nie do końca zdaje sobie sprawę, że podejmowane działania mogą jej w końcu zagrozić - bazylianizm wyrósł z nurtu demokratycznego i obecna sytuacja pokazuje, że stał się raczej hybrydą, upadkiem innych form, niż przemyślaną doktryną. Gdyby sięgnąć do teorii teozoficznych należałoby powiedzieć, że bazylianizm jest ideą upadłą (ale nie w sensie, że upadł), bo jest ideą pomniejszą, służalczą wobec wyższych celów.
Podsumowując - nie możemy mówić o bazylianizmie jako o prawdziwym monarchofaszyzmie, bo monarchofaszyzm umie współpracować i doceniać także swoich przeciwników. Nie możemy mówić, że bazylianizm jest rozwinięciem (ewolucją) monarchofaszyzmu, ponieważ wszystkie elementy obecnej idei wskazują na ruch przeciwny - regres, nie ewolucję. Regres, w którym przejściową między monarchofaszyzmem a bazylianizmem ideą i postawą był kefaszyzm - czyli inicjowane samodzielnie przez suwerena działania, które legły u podstaw bazylianizmu. Z czasem scedował jednak większości odpowiedzialności na rząd i grupę paladynów, przez co działania bazylian nabrały mocy i szybkości. I odpowiadając na ostatnie zadane pytanie tow. Struszyńskiego - bazylianie nie są bezwolnymi cyborgami i nigdy się wobec swojego suwerena nie zbuntują. Wiedzą, że wówczas mogliby skończyć tak, jak Ci, których pogrzebali za wolnomyślicielstwo i kreatywność. Mogą się wydawać bezwolni, ale to jedynie ułuda, za którą stoi ślepe oddanie i posłuszeństwo suwerenowi, niezależnie od tego jakie i w jaki sposób podejmuje on decyzje. Oni zwyczajnie wiedzą, że lojalność im się opłaca, bo ważny jest wpływ na państwo, ważny jest dostęp do serwera, ważna jest możliwość kształtowania młodych mieszkańców, którzy w przyszłości zasilają ruch bazylian.
Rodzyny
Komentarze
Aborcjusz Struszynskihe he, zastanawiam się, czy kontynuować polemikę po przez artykuł, czy komentarze.
Lord Darth KanzlerA to juz wybor do Was nalezy towarzyszu ;d Cieszę się, że zainspirowałem ;P
Aborcjusz StruszynskiDodajmy, że mieliście na myśli "Regres, nie ewolucja" a nie "Tytul artykulu". Treść zarchiwizowano już w bibliotece pod hasłem "publicystyka". Nie ukrywam, że też widziałbym chętnie wywody czynione przez innych obywateli mikroświata, tymbardziej, że Wandea to wolne media. Zresztą, można przecież pisać i w innych mediach.
Tak na początek rzucę od siebie, żez pewnością będę chciał obronić przynajmniej część swoich argumentów, a jeżeli nie je, to częściowo chociaż swoje stanowisko. Możliwe, że nie napisałem na tyle jasno, aby być w pełni zrozumianym. Np. w stosunku do tego, że bazylianizm to niby takie sobie coś, kolesiostwo, nie mające znamion rasizmu. Tę tezę będę chciał podtrzymać. Chociażby.
Poza tym chciałbym też napisać, że akurat można by rozruszać Czerwony Wandystan (czy inne pismo) - tym razem może w systemie stron wandejskich (SSW zamiast CiupakKomander?), ponieważ dłubanie w HTML i robienie tych okłądek to dość uciążliwa sprawa. Pod warunkiem, że znajdzie się jeszcze ktoś chętny, tak, aby było przynajmniej dwóch redaktorów. Ja mam akurat nie wiele czasu, znacznie mniej niż kiedyś.
Marceli Baldachim KhandAle dyskusja! Ahh!
Aborcjusz StruszynskiTowarzyszu Mandragorze, nie kpijcie, napiszcie swój artykuł w tym temacie - bo nie wierzę, że nie macie tutaj nic do powiedzenia!
Lord Darth KanzlerNie sądzę by Khand kpił (jak kpi to w ryja). Ale przyłączam się do apelu i wnoszę do Khanda o swój głos w dyskusji!
Dyskusja jest zajebista, bardzo się z niej cieszę, i jest o wiele bardziej merytoryczna niż jakakolwiek dyskusja w KS! Tam na mój pierwszy art odzew był: "piszesz pod sytuacje" i cisza. A tu pojawiła się dyskusja, zdanie odrębne! ZAJEBIŚCIE.
Aborcjusz StruszynskiObawiam się, że jest to sytuacja wyjątkowa. Generalnie obywatele którzy nawet są kompetentni do udziału w poważnej, merytorycznej dyskusji, mają to głęboko w dupie. Przecież zawsze można napisać "chuj" i też jest dobrze :D
Marceli Baldachim KhandNo mam swoje zdanie na ten temat i owszem. Skoro jest zapotrzebowanie (jestem megalomanem, i nie lubie pisac do szuflady) to może coś skrobnę
Aborcjusz StruszynskiTowarzyszu, czekamy.
Arkadij MagovJa bynajmniej nie mam tej polemiki w dupie. Mam tylko mało czasu i kupę rzeczy do zrobienia przed dwumiesięcznym urlopem dlatego musiałem sobie zrobić listę rzeczy naglących.
Polemiki na niej nie ma. Liczę na zrozumienie.
Aborcjusz StruszynskiTowarzysz Ciupak o fortepianie: tylko 84 klawisze, z czego 1/3 funkcyjnych, wszystkie nieopisane, chociaż... shift naciskany nogą. Oryginalnie.
- [żeby komentować zaloguj się]



