Relacja z pierwszych meczy 1/16 Pucharu Wandy
Arkadij Magov, 1 października 2008
Pierwsza kolejka pucharu bez specjalnych niespodzianek, jednak nie bez walki i poświęcenia. Faworyci wygrywali, ale z wielkim wysiłkiem i po zaciekłej walce. Kto, kogo, jak i dlaczego możecie przekonać się z tego artykułu i to po raz ostatni z Wandei, bo kolejne tego typu arty już będą chodziły tylko na stronach WLP!
W tej kolejce odbyło się 8 meczy. Jeden zakończył się remisem, w 5-ciu wygrywali gospodarze, a w dwóch goście. Menadżerem kolejki został Arkadij Magov, który wcisnął do jedenastki kolejki 3 swoich chłopaków i co ciekawe wraz z jednym piłkarzem Waleni Winnica - jako jedynych przedstawicieli Ekstraklasy. Aż 7 zawodników kolejki to piłkarze z pierwszej ligi, w tym jest aż dwóch zawodników z innej stołecznej drużyny - Spragnionych GWS.
No a teraz poznajmy wyniki i szkic przebiegu spotkań. Oczywiście, każdy chciałby poczytać piękne relacje, jednak przy tylu meczach jest to niemożliwe. W trakcie pucharu ilość meczy będzie malała, a relacje będą coraz bardziej rozbudowane. Na razie tylko szkice.
Chupa Meo Carallo 2 (1 - 0) 1 Walenie Winnica
Tutaj śmiało można stwierdzić, że Czupaczupsy cały mecz leżały na Waleniach. Były bezwzględne i dominowały, ale niewiele zabrakło, a mielibyśmy w tym spotkaniu niesłuszny remis, bo do 89 wynik spotkania był 1:1. Na szczęście chłopaki Zbyszka obudzili się w ostatniej chwili i podbili wynik na 2:1. Zwycięstwo zasłużone - posiadanie piłki, okazje, zdecydowanie po stronie Czupaczupsów, zabrakło jednakże skuteczności. Dla Waleni to lepiej, bo w spotkaniu rewanżowym mają do odrobienia tylko jedną bramkę. Pytanie jednak brzmi, czy z taką dyspozycją im się to uda?
Rotor Precelkhanda 3 (2 - 1) 3 Zly Dotyk Winnica
Napędzani silnikiem spalinowym piłkarze Rotoru pokazali, że mimo spadku do niższej ligi wciąż niestraszne są im zespoły z ekstraklasy. Podrapały Pedofilów z Winnicy, ale jak się później okazało tylko ich tym nakręciły. Wiadomo, że chłopaki z Winnicy swe zboczenia mają, a akurat Ci lubią być drapani. Dlatego chłopcy pobawili się i powalczyli na trawce, a potem zeszli do wspólnej szatni na wspólny, tradycyjny prysznic. Remis 3:3 pokazuje jak wyrównanym było to spotkanie. W środku pola lekką przewagę mieli pedofile, natomiast Rotor miał nieco więcej okazji bramkowych. Tutaj nie mam pojęcia kto wygra dwumecz... Nie mam zielonego pojęcia.
Red Star Winnica 2 (1 - 2) 3 FC Trampki GWS
Trampki Magova rozpędzone po ligowym zwycięstwie miały zmieść z powierzchni ziemi Czerwoną Gwiazdę. Okazało się jednak, że Trampek nie taran to się wypierdolić musi. Tim Magova nadział się na natańską Czerwoną Gwiazdę i z bólem wymęczył zwycięstwo mimo zdecydowanej dominacji. Tutaj Trampkom zabrakło tego, czego w meczu ligowym miały za dużo - skuteczności. Tam skuteczność przy 10-ciu akcjach była równa pięciu bramkom. Tutaj 8 akcji i 3 bramki. Kontuzje i spadki formy system dorzucił gratis. Wspomnieć należy o Czerwonogwiezdnym Aidarze Vassikininie, który jako pierwszy zawodnik w tym sezonie sprawił, że Magovowi włosy łonowe nie raz dęba stawały, bo jego akcje były porywające, co w duecie z Rotetą dawało bramki dla gospodarzy. Brawo za walkę!
Bojowe Camele - Gorzelniani Miltona 1 - 0 (1 - 0)
Strasznie nudny mecz choć z zaskakującym rezultatem. Camele w pierwszej połowie grały tylko na połowie rywala i w ten sposób ugrali sobie jedyną bramkę w meczu. W drugiej już nieco odpuścili, ale tego kumysopijcy nie wykorzystali i dlatego przegrali. Wielbłądy mogły wygrać nawet dwoma bramkami, ale w 86 minucie zmęczony Dziekański nie wykorzystał rzutu karnego po faulu Karzaniego (GM), który pociągnął z główki Brzęczkowi (BC), bo niby ten mówił coś o jego matce. Obeszło się bez kartek, ale i gol nie padł. szkoda, bo Camele pokazały, że kimkolwiek jesteś, nawet wicemiszczem ekstraklasy, to i tak znajdą twój odbyt i Cię przez niego wypatroszą. Twardy gracz, wróżę mu szanse. Gorzelniani! Wy kałachy w dłoń i zapierdalać 40 kółek dookoła stadionu! Biegaliście jak zdechłe muchy! Pokażcie coś podobnego na własnym boisku, a obawiam się, że wtedy traficie do kantyny. Jako główne danie!
Aura Lukania 2 (2 - 0) 3 Genose No Pasaran
Jak oni grają! Patrząc na piłkę w wykonaniu piłkarzy Aury doznałem uniesienia! Niewiele brakowało, a drużyna, która nie wiadomo skąd się wzięła rozgromiłaby mistrza WLP z poprzedniego sezonu! Na szczęście do kompromitacji nie doszło, chociaż postawę piłkarzy Kanzlera po pierwszej połowie trudno nazwać inaczej. Niby strzelali, ale kompletnie bez przekonania, a tym bardziej bez celności. Za to piłkarze Aury strzelali twardo i zdecydowanie, wchodzili w indywidualne starcia z najlepszą drużyną w lidze i wygrywali je! Brawo za taką postawę. Tim Kanzlera obudził się dopiero w drugiej połowie, po trafionym karnym. Później padły dwie bramki i trener gości odetchnął z wyraźną ulgą. No w drugim meczu może być gorąco. Jeżeli piłkarze Aury będą walczyć tak jak dziś to być może doprowadzą do niespodzianki. Na razie mają jeden gol straty, a GNP łatwo dupy nie daje. Wiem, bo też próbowałem.
Shannon Rangers 3 (0 - 1) 1 Kumkwaty Walbrzych
Jak grają Gnomy to wiadomo, że sypią się kartki i leje krew. Problem polega na tym, że to Celtowie w swoich spódniczkach gwałcili Gnomy, że aż miło było patrzeć. Początek był spokojny, ale jak Arrupe z Kumkwatów strzelił bramkę, to Rendżersi z Szanon (nie z Teksasu, nie mylić z Czakiem N.) się, mówiąc kolokwialnie, "zdenerwowały" (dzieci czytają, staram się ukrywać emocje). Wtedy posypały się kartki i kontuzje, a w drugiej połowie nawet trzy gole i chłopaki z Morvanu mają niezły zapas bramek na przyszły mecz, a Kumkwaty muszą pomyśleć nad jakimiś akcjami sabotażowymi, na czele z wysadzeniem własnego stadionu w powietrze, bo przy takiej dyspozycji to jak dobrze pójdzie w uczciwej walce ugrają remis.
FC Zuchy z Gnomii 4 (1 - 1) 2 Celtic Morbhan
A oto przed państwem Zuchy z Gnomii! Jedyna drużyna z tego kraju, która w tej kolejce sprawiła, że przeciwnik padał na kolana i robił lodzika. Chociaż fakt, że akurat trafili na przeciwnika, który generalnie lodzikami nie gardzi, a i z wygrywaniem ma problemy, bo Celtikowi ostatnio dobrze mecze idą, ale te towarzyskie. Teoretycznie mecz był zupełnie wyrównany, bo i okazji tyle samo, a i posiadanie podobne, przecież nawet remis 1:1 po pierwszej połowie. Praktycznie jaki jest wynik każdy widzi i chłopaki w spódniczkach na własnym stadionie, chyba będą biegali z flaszkami kumysu przy boku, by przekupić Zuchy. Tylko czy Zuchy są przekupne? Czy nie będą chciały grać w pucharze, za kilka flaszek kumysu? Przekonamy się w następnym odcinku.
Spragnieni GWS 3 (1 - 0) 0 Sprzatacze VRP
Mecz jaki był widać po wyniku. Miotły potrafią skopać dupę najlepszym zespołom, ale z tymi innymi mają problemy. Tak było i teraz. Rawiński (trener SVRP -przyp. autor) poszedł po bandzie i albo nie wystawił składu, albo kazał chłopakom wybiec na boisko, a sam skoczył na wódeczkę, bo to co robili jego chłopaki woła o skargę do Mandragora Socjogramu. W pierwszej połowie byli częściej przy piłce, ale nie stworzyli ŻADNEJ dogodnej sytuacji. Co ciekawe w drugiej połowie piłkę przy nodze mieli JESZCZE CZĘŚCIEJ niż w pierwszej i nawet stworzyli akcje - aż pięć. Co im z tego wyszło? Trzy żółte kartki i kontuzja, za to Foltyn ze spragnionych ma zajebistego hat-tricka i już może być spokojny o grę w 1/8 pucharu Wandy.
To by było na tyle.
Komentował Tadeuk Żbik z domu Fiesta Amerikana. Rezulaty i przebieg spotkań ułożył specjalnie dla Was Lord Darth Kanzler.
Pozdro i dozo za tydzień. Nara



