Wizyta w Ekorre
Marceli Baldachim Khand, 21 lutego 2005
Ubrani w szarozielone uniformy towarzysz-prezydent Michał Sobczak oraz ja (mandragor Piotr Khand Krupiński) przekroczyliśmy próg Królewskiego pałacu Ekhorn. Gmach ten stanowi serce nowozbudowanego miasta Ekorre - siedziby królów dreamlandzkich. Pałac ocieka złotem, luksusem i nic dziwnego, że wygląd budynku wywołał u mnie refleksję społeczno-polityczną.
Podczas gdy miliony dreamlandczyków żyją poniżej poziomu ubóstwa, królowi nie wystarczyła luksusowa siedziba w Dreamopolis Królewskim - i kosztem najszerszych mas ludowych - zafundował on sobie v-Wersal - symbol zepsucia i tradycjonalistycznej dekadencji.
Wyraz twarzy prezydenta wskazywał, że tow. Sobczak - również brzydzi się tego ociekającego złotem miejsca.
Tymczasem już na początku wizyty, spotkała nas miła niespodzianka. Wandejską delegację powitał król, otoczony gronem doradców i zaprosił do gabinetu w którym zazwyczaj obraduje rada ministrów:
Król okazał się niezwykle skromnym człowiekiem. Poruszyła nas do głębi serca tradycyjno-postępowa miłość monarchy do Ludu Pracującego Królestwa Dreamlandu. Artur Piotr I - zdradził nam bowiem, że budowa nowej siedziby - miała być inwestycją obniżającą wskaźnik bezrobocia w prowincji Webland- i to nie chęć luksusu - a miłość do Ludu skłonily króla do rozpoczęcia budowy.
Rozmowy przebiegały w przyjacielskiej atmosferze. Udało się podpisać traktat Dreamland-Scholandia-Wandystan o ustanowieniu stosunków dyplomatycznych. Król Artur Piotr - zaprosił Wandystan do konwencji ustanawiającej wspólną mapę polskich mikronacji.
Po części oficjalnej odbył się bankiet. Grzecznie odmówiliśmy kawioru, ostyg, łososia i szampana - zadowalając się słonymi paluszkami i winem musującym.
Wizyta - ta napełnia me serce optymizmem. Przyjaźń z Królestwem Dreamlandu jest faktem!



