Mandragorat Wandystanu | SKOK „Żenady”

ZAREJESTRUJ SIĘ! | Zaloguj

Wandoljubnn: Poniekąd, albo wandokalipsa w czasach odnowy

Helmut Walterycz, 15 kwietnia 2011


Rodzyny

Komentarze

  • Raul Urban III

    To może tak - generalnie, jak to ujął niedawno tow. Pupka - jakiekolwiek czekanie na młodych i świeżych, niezależnie czy połączone z jakimiś działaniami zorientowanymi na ich pościąganie - nie ma sensu, bo czekać możemy sobie do usranej śmierci, tudzież jak na Godota.

    Jak pokazały ostatnie wydarzenia - w obecnie obecnych Wandejczykach tkwią spore pokłady aktywności - i odzywają się i piszą także Ci, których aktywności specjalnie się nie spodziewaliśmy. To wskazuje, że tylko ta wandokalipsa, która istnieje (niczym Skała Lepkiego) jedynie w naszych głowach - może nam przeszkodzić.

    Odrzućmy propagandę kryzysu! Nie jest ona motywująca do działania, wywołuje jedynie chęć przetrwania przez kryzys. Ale on będzie trwać tak długo, aż sami go nie zniesiemy.

    I to co się dzieje teraz, potwierdza tą tezę - kiedy władza oficjalnie postanowiła znieść kryzys, Wandejczycy ocknęli się do poziomu wcześniej niespodziewanego. Naprawdę zaczęli młodnieć i pięknieć. I z tej drogi Partia nie zejdzie nigdy!

  • Aborcjusz Struszynski

    Towarzyszu Radziecki! To szczera prawda, że nie ma co czekać na tłumy nowych mieszkańców. Nie przyszli, nie przyjdą. Nie ma się co oszukiwać, ten kraj nie ma nowym niczego do zaoferowania, nie jest atrakcyjny. Nowi szwendają się po tzw. yoyonacjach, czy po Sarmacji, ale nie po Wandystanie. Nasza ziemia potrzebuje odnowy, odnowy ideologicznej, odnowy filozoficznej, zmiany myślenia, może po części i w jakimś stopniu zniszczenia tego, co było dotąd i jest, a co już męczy, nudzi i nie jest w stanie nas, tych co tutaj są, mocniej rozkręcać. Jeżeli Wandystan nie ma iść w ślady Gnomii, musi wypracować formułę która zadowoli nas - tych, co tu mieszkają - a nie jakiś hipotetycznych nowych, którzy są komentarzem w kodzie, urojeniem, fantazją pijanego obszczymura.

  • Alojzy Pupka

    Towarzysze, potrzeba nam formuły kompromisowej. Ani radykalnego zamknięcia na perspektywę nałapania nowych, ani organizowania całego życia wandejskiego pod nadzieję na ich przyjście. Myślę, że pod tym względem jest w tej chwili nienajgorzej, to co robimy jest perspektywiczne (nowe systemy, odświeżone strony, działające inicjatywy - to wszystko zachęci do wejścia dużo prędzej niż to ścierwo co było wcześniej), ale jednocześnie nie jest obliczone TYLKO na łapanie nowych, bo przede wszystkim ma służyć właśnie nam, do fajnego mikronacjowania sobie tutaj, ot. Z rzeczy bezpośrednio na zewnątrz skierowanych, ale też nie stricte marketingowych, to bym vlepki pociągnął do realizacji i wprowadzenie na stronach odświeżył, a poza tym, po prostu działajmy.

    Ciekawa się tu polemika robi, liczę na wypowiedź Wandoljubnna, jak wróci z ekskursyj swoich po austrowęgierskiej Galicji :)

  • Aborcjusz Struszynski

    Słońce naszej partii, nadziejo przyszłości, ukochany mandragorze, towarzyszu Pupka! To prawda, że żadna skrajność nie jest dobra i nawet nie wnikając w szczegóły merytoryczne od razu zawsze trzeba brać się za szukanie kompromisu. Ale dla pewności, ja nie reprezentuję tutaj żadnej skrajnej opcji. Zasadniczo moja myśl jest taka, że odwoływanie się do haseł w stylu "ilu to nowych za twojej kadencji przybyło?", "trzeba promować i szukać nowych", "głosujcie na mnie, sprowadzę miliardy nowych" i inne takie, jak również posępne kluczenie wokół czegoś takiego, przesadne akcentowanie, wywyższanie na piedestał polityki wewnętrznej i zewnętrznej, przypisywanie temu zagadnieniu jakiejś ogromnej roli, to wszystko stanowi paskudny populizm, temat zastępczy, jest próbą wykopania dołka nad którego skraj trzeba następnie zapędzić oponenta i go tam zepchnąć. Populizm i syf niczym gderanie hipotetycznego Kaczora Z Zamazaną Mową, o którym straszą nasze babki w swych opowieściach o jakimś tam realu. To tylko puste i czcze gadanie, które jest przywoływane wyłącznie w celu zasłony dymnej, kiedy ktoś nie ma nic do powiedzenia, nie ma żadnego merytorycznego rozeznania, a jedynie chce wyrzucić z siebie garść jadu i udawać, że niby to i mądrze gada, i rację posiada. Oczywiście, wszyscy chcemy świeżej krwi, co by to jeszcze swym zapałem, nadzieją, optymizmem i napędem nas mogła zarazić. Owszem, ale znacznie więcej jest do zrobienia, do zmienienia przez nas samych i być może w nas samych, aniżeli wynikałoby to z tak płytkiego rozumienia potrzeby zmian w Wandystanie, jak głoszą to takie populistyczne zagadnienia. To tak na marginesie, aby nie było wątpliwości dodam jeszcze, że mam tu na myśli dokładnie to co napisałem, a nie wystąpienie towarzysza Automatena i niedawne mianowanie towarzysza Radzieckiego na najwyższy urząd.

  • [żeby komentować zaloguj się]