SAL nie odda broni
Raul Urban III, 12 czerwca 2012
Wojsko ludowe zawsze zwarte i gotowe
Jednym z do tej pory nie poruszonych braków układu zjednoczeniowego jest nie zagwarantowanie szczególnego statusu siłom zbrojnym Mandragoratu - Sarmackiej Armii Ludowej. Ta wiekowa formacja zbrojna z wspaniałymi tradycjami jest nie tylko odwiecznym strażnikiem granic Wandejskich, ale integralną częścią wandejskiej kultury i społeczeństwa.
Historyczne i kulturowe znaczenie SAL
SAL jest dla Wandystanu ważnym elementem nie tylko dzięki doświadczeniom wojennym, jakim został poddany przez wiele lat swojego istnienia. Operacje i interwencje, spośród których należy wyróżnić wyzwolenie zachodniej wirtuazji, udział w powstaniach elfidzkim i morwańskim, obrona terytoriów MW przed atakami m.in. Stołocka czy kabaretowym desantem Lixtii - to wszystko składa się na część doświadczeń które wykreowały obecny kształt Mandragoratu, jednak nie to jest najważniejsze.
SAL jest o tyle znaczący, że reprezentuje sobą zupełnie odmienną jakość niż siły zbrojne w innych państwach. Wojsko jest zazwyczaj ostoją konserwatyzmu, żelaznej dyscypliny, formalizmu - czyli generalnego scholandyzmu. Najbardziej reakcyjni politycy w wielu krajach zazwyczaj związani są w ten czy inny sposób z armią. Tymczasem w Wandystanie było odwrotnie - SAL, jako formacja w pełni ochotnicza, tworzona oddolnie na zasadzie swobodnej inicjatywy formowania oddziałów - była pełną realizacją zasady działalności nieskrępowanej nadmierną profesjonalizacją, która stanowi jeden z filarów wandejskiego podejścia do świata.
Co dalej z SAL?
Taka, a nie inna forma SAL, nawiązująca do spontanicznie formujących się milicji ludowych towarzyszących ruchom robotniczym od wieków, stanowi bastion wandejskości. Nie można zatem spodziewać się, że w obliczu wchłonięcia Wandystanu przez Sarmację, SAL - jak można by tego wymagać na podstawie przepisów prawa sarmackiego - po prostu pokojowo rozwiąże się, złoży broń i pokornie podporządkuje się nowej rzeczywistości. Jest to tym bardziej nieprawdopodobne, że w chwili obecnej jedynymi żołnierzami służby czynnej są Ci wandejczycy, którzy najmocniej sprzeciwiali się ponownemu zjednoczeniu.
Co z tego będzie? SAL zapewne pozostanie jawnym nieposłuszeństwem Wandystanu, choć w obliczu jej nieoficjalności - SAL zostanie zapewne pominięta w aktach prawnych - grodziska centrala zapewne ją zignoruje. Postąpi tak w myśl tych samych, utartych i niezmiennych zasad które kazały monarchofaszystom swego czasu ignorować powstania w Gnomii i Morvanie.




