Prezydent Radziecki w Winnicy
inż. Max Zwell, 19 kwietnia 2014
WAND-Tass:
Towarzysz Prezydent, tuż po odwiedzeniu dwóch brygad kawalerii SAL stacjonujących w Las Vandas postanowił zmienić harmonogram podróży po kraju i odwiedzić Winnicę-Radzieck, aby sprawdzić, o co jest tyle zamieszania.
Przywitany okrzykami uznania przez jednych, a gwizdami przez innych, ogłosił, że przed wystąpieniem chce wysłuchać postulatów społeczeństwa. Zgromadzeni wyłonili swoich przedstawicieli, którzy w swoich wystąpieniach domagali się odpowiednio: zdecydowanych przeciwdziałań wobec polityki sarmackiej, ogłoszenia niepodległości, zniesienia mandragoryzmu oraz darmowych eklerek w każdym zakładzie pracy.
Towarzysz Prezydent w swoim wystąpieniu zadeklarował stanowcze kroki przeciwdziałające staraniom zbrodniczej władzy centralnej. Stwierdził, że niepodległość jest opcją - i decyzja, czy ją wybrać wymaga starannej analizy. Nie można w tej kwestii kierować się osądem emocji. Nie znaczy to jednak, że taka decyzja nie zostanie podjęta, jeżeli okaże się, że jest ona najwłaściwszą drogą dla państwa. Zapewnił, że w zakresie zniesienia mandragorów jako funkcji społeczeństwo będzie miało okazję się wypowiedzieć w referendum ludowym - i zaapelował do zgromadzonych bojowników o powstrzymanie się od siłowej próby narzucenia reform, które i tak zapewne zostaną wprowadzone drogą demokratyczną. Drogi Lider ponadto zadzwonił ze swojego bananofonu do KZPC (Kolektywne Zakłady Piekarsko-Ciastkarskie) w Skoroszkach i dokonał zamówienia na eklerki dla wszystkich zgromadzonych, zalecając zawarcie porozumienia na stałe dostawy do Winnicy.
Drogi Lider jednocześnie ogłosił, że jest otwarty na rozmowy - i że to Lud Pracujący, jako jedyny suweren Mandragoratu będzie stanowił o dalszym rozwoju sytuacji.
Ze źródeł zbliżonych do niedalekich:
Tłum pozytywnie odniósł się do słów Towarzysza Drogiego Lidera o oddolności władzy w Wandystanie. Nadal jednak oskarża się go powszechnie o politykę "miękkiego chuja" wobec władz grodziskich.
Tymczasem po wezwaniu tow. Pauliny Wileńskiej zaprzestano palenia opon. Obalono pomnik Khanda. Sobota spokojna. Ludzie jedzą eklerki. Żołnierze z oddziałów wiernych SAL rozdają grochówkę z kawiorem. Samoobrona, Ochotnicze Oddziały WKTiR i inne jednostki nie uznające zwierzchnictwa SAL przyniosły kanapki z chrzanem. W mieście panuje umiarkowany spokój.

Obalony pomnik Khanda.
Rodzyny
Komentarze
?> Tymczasem po wezwaniu tow. Pauliny Wileńskiej zaprzestano palenia opon.
Hm, skoro mam aż taki autorytet – przynieście mi trochę eklerków.
Helmut WalteryczFrakcja miękka również popiera postulaty eklerkowe!
- [żeby komentować zaloguj się]



