Dresiarska polityka zagraniczna
inż. Max Zwell, 3 grudnia 2014

Poczekali aż stracił przytomność do białego rana,
dopiero go zaczęli kopać, oj dana, dana, dana
Jak był z kolegami to pod śmietnikiem stali
Dużo krzyczeli, machali, klęli i gwizdali
Ale do z werwą bicia zabrali się dopiero
Jak był nieprzytomny, sam, wart mniej niż zero



