Zongyańscy lotnicy wciąż na straży wandejskiego nieba
Raul Urban III, 19 lutego 2015
Podczas gdy dużą część Wandystanu ogarnia stan marazmu, zongyańscy lotnicy nie ustają w wysiłkach aby zabezpieczyć wandejską przestrzeń powietrzną. Wciąż udoskonalają swoją technikę, a także - jak zobaczymy na poniższych obrazkach - testują nowe, niekoniecznie bezpieczne maszyny pod kątem ich użyteczności.
Pierwszy obrazek przedstawia prototyp samodzielnego lotnika zwiadowczego, dołączanego jako część wyposażenia do samochodu dowódcy pododdziału. Dzięki szkoleniu (podobnego do tego, które mają gołębie pocztowe) lotnik, przywiązany do zamontowanej w samochodzie grzędy, zawsze wie jak wrócić na swoje stanowisko.

Na zdjęciu widać także dodatkowe siatki chroniące przed komarami i pomagające w lądowaniu na śniegu
W swoim dążeniu do doskonałości żołnierze nie pogardzili też wsparciem z innych formacji SAL. Towarzysze z Dywizjonu Szturmowo-Odwrotowego Diuk Kościński przekazali lotnikiem plany swojego najlepszego wyposażenia. Choć pierwsze eksperymenty trudno uznać za udane, zongyańscy inzynierowie wciąż pracują nad udoskonaleniem prototypów

Sprzęt skonstruowany na podstawie otrzymanych planów budzi pewne wątpliwości.
Niezależnie od sukcesów lub ich braku w testowaniu potencjalnego nowego wyposażenia, lotnicy notują szczególny postęp w rozwijaniu swoich umiejętności i swojej wielozadaniowości. W ostatnim czasie szczególnie poważnie testowane są zdolności do lądowania na różnych typach podłoża, co powinno w przyszłości przyczynić się do zniesienia ograniczeń jakie niesie za sobą konieczność posiadania dobrego lądowiska.

Na zdjęciu żołnierze testują jedną z metod lądowania na podłożu półbagiennym.
Obywatele wandejscy mogą, jak zawsze, spać w spokojnie, wiedząc że ich dobrobyt i prawa pracy są dobrze strzeżone.




