Mandragorat Wandystanu | SKOK „Żenady”

ZAREJESTRUJ SIĘ! | Zaloguj

Pilot nowego cyklu opowiadan

Raul Urban III, 16 września 2006


- Stawaj skurwysynu!
Słysząc te słowa wypowiedziane w języku acjańskim z twardym akcentem Drustan O"Rhada oprzytomniał. Odwrócił oczy od dogasającej po lewo bitwy i spojrzał na adwersarza. Okazał się nim walczący pod Acjańskim sztandarem Teuton. Widać to było po stroju, ozdobionym skrawkami futra niedźwiedzia, i ciężkim, długim mieczu. Acjanie rzadko ich używali. Jak przeżył moment kiedy Morvańczycy przetoczyli się po oddziale najemników Drustan nie wiedział. Wiedział natomiast ze musi go zabić. Schwycił mocniej swój oburęczny claíomhmór i z okrzykiem "Faigh bás!" (giń!) natarł na przeciwnika. Tamten, nieprzygotowany na taką furię, zasłonił się tarczą i wyprowadził zza niej pchnięcie które miało przebić Drustanowi serce. Nie docenił jednak jego siły - Celt uderzył tak mocno, że tarcza pękła, a jego miecz przeciał rękę i zatrzymał się dopiero na kolczudze osłaniającej bok Teutona. Ten osunął się z jękiem na ziemię, upuszczając miecz i łapiąc się za kikut, który jeszcze przed chwilą stanowił jego lewą rękę. Drustan dobił go szybko i rozejrzał się, szukając innych ewentualnych przeciwników. Jednakże jeśli nie liczyć cichnących odgłosów bitwy i jęków wykrwawiających się ranionych wojowników z obu walczących stron, pobojowisko wyglądało niemal spokojnie...

...twarz martwego acjańskiego młodzieńca. Zginął pchniety włócznią w gardło. Miał co najwyżej dwadzieścia lat...

...leząca w kałuży krwi obnażona od pasa w górę mactírebean, Wilczyca, kobieta-wojowniczka. Miecz rozpłatał jej piersi,
pomalowane czarno-czerwonym urzetem, a jej puste oczy wpatrywały się w granatowe niebo...

...rydwan który wpadł na jedna zapor. Przebity zaostrzonym drewnianym kołkiem koń, i woźnica, ktory wyleciał i został
dobity włóczniami. Drugi rumak któremu nie udało się zerwać uprzęży stał obok, i szczypał pokrytą krwią i stratowaną trawę, unosząc niespokojnie łeb na każdy dźwięk...

... Drustan oderwał wzrok od pobojowiska. Szybko podszedł do pobliskiego strumyka. Musiał przejść kawałek w górę,
gdyż niżej woda była czerwona od krwi tych, którzy w niej zginęli. Pochylił się nad lustrem wody, przez chwilę przyglądając się swojemu odbiciu. Krew pomieszana z potem pokrywała jego twarz, częsciowo zasłaniając skomplikowane niebieskie linie tatuażu jego klanu. Krew pokrywała też jego brodę i rude włosy, które przed bitwą powiązał w małe warkoczyki i spiął aby nie opadały na twarz. Zaśmiał się, spłukując krew i zastanawiając się czy poznała by go jego dawna właścicielka, zamieszkająca Driz, jedno z większych Acjańskich miast. To jedno wspomnienie przywołało następne...
____________
Czekam na oceny :)

Rodzyny

Komentarze