Dzień Wandejczyka (telenowela science fiction z wątkiem romantycznym) odc. 1 (i ostatni) :]
Arivio Medyceusz, 27 lutego 2005
Towarzysz Kazimierz Łowicz jak codzień zamiatał klatkę schodową bloku 418 na osiedlu Karnickim w Genosse. Dzisiaj jednak coś podpowiadało mu ,że to nie będzie zwykły dzień. Może był to jego brat bliźniak , wrzeszczący do ucha nieszczęśnika , że najwyższy czas odmienić swoje życie. Kazio był z natury osobą, która nigdzie się nie spieszy , także myslenie zajmowało mu sporo czasu. Dodajmy tylko że po trzech kwadransach oczekiwania na jakąkolwiek reakcję brata towarzysz Henryk zrezygnował z nawracania Kazia. DLatego ten po upłynięciu kolejnego kwadransu wrócił do zamiatania klatki schodowej. Budynek ma dwadzieścia pięter wysokości , więc praca nie była wcale łatwa. Około godziny dwunastej Kazio zrobił sobie przerwę obiadową . Na obiad miał to co zwykle pakowała mu jego teściowa czyli kanapki z wczorajszego chleba "nadziewane" bakaliami (usuniętymi przedtem z lodów firmy Coral). Kazio jednak nie grymasił było on chłop twardy. Gdy siedział sobie na schodach w okolicach jedensatego piętra przez okno dojżał lśniące lmuzyny dygnitarzy państwowych , jadących do swoich luksusowych willi na obrzeżach miasta, żal mu było tych urzędasów. NO bo jakże to mało ruchu, jedzą kawior , kiełbasy z sarmackich dzików i scholandzkich jeleni ,a ich całe życie upływa pod znakiem wyrzucania sekretarek. Smutno mają CI Panowie, pomyślał ze szczerym współczuciem. W chwilę później przez drzwi windy wlecieli do budynku kosmici. Towarzysz Kazimierz jako zawodowy treser chomików w Ugandzie oraz trzepacz worków po cemencie w jordańskich zakładach bielenia mleka w proszku znał takie przypadki i wiedział conależy robić . TO też po bohatersku uciekł z miejsca zdarzenia. Po przebiegnięciu trzystu metrów i dwudziestu dziewięciu centymetrów - zapytacie skąd wiem że akurat tyle ? - otóż Kazio miał manierę , że gdy uciekał rysował ołówkiem kreskę na chodniku i wkład kończył się po wspomnianej odległości tak podaje instrukcja obsługi owego ołówka- wracając do naszej opowieści , Kazio usiadł i zaczął medytować. Odkrył że posiada moc plucia brzuchem , niespotykana cecha. Łatwo się domyslić, że z pomocą takiej mocy pokonał gładko najeźdźców z kosmosu ratując całe GWS , które wystawiło dzielnemu konserwatorowi powierzchni płaskich pomnik . A Kazio ? Kazio wrócił do swojej żony i ..... teściowej :[ jadł to co zwykle spał tam gdzie zawsze ( z psem na kanapie w przedpokoju) , ale czuł że w jego życiu zaszła jakaś zmiana , może swoim zwyczjem dojdzie do tego za kilka miesięcy czy nawet lat . I żył długo i szczęśliwie . KONIEC
Rodzyny
Komentarze
Marceli Baldachim KhandSłowem zabili go i uciekł! Tego mi brakowało w Naszej Prasie. Bardzo dobrze! Towarzyszu!
Patryk BonesDyzurni Centrali Nasiennej Instytutu Chodowli Drobiu to tez ludzie przygotowani na wszystko...
Marcin AntczakOpowiadanie całkiem ciekawe... Mi się podobało...
Albus Boreed:D:D:D:D :D:D:D:D:D:D:D:D :D:D:D:D:D:D :D:D:D:D cóż więcej napisac? ;-)

Ten element ,,romantyczności" to ten z tym olówkiem:D:D ?? Jestem na tak:D:D
Salwador SalwadoriLiterówki towarzyszu, literówki!!! Opowiadanie dobre, dystans epicki w sam raz, stonowana hiperbolizacja też mi się podoba. Zapraszam do "RP" - w reaktywowanym periodyku będzie miejsce na lżejszą twórczość :)
Salwador SalwadoriWitam tajemniczą (a w zasadzie tajną...) towarzyszkę. Zapraszam na listę, chyba że Towarzyszka już się zapisała.
Arivio Medyceusza już z ołówkiem z teściową i z tymi krabami ( zaraz gdzie są kraby ?) . Towarzyszu Salwador za literóki przepraszam pisałem pod natchnieniem :D a Towarzyszka ekhm Anna niejako Tajna to już :> raczej Medyceusz chyba co ??:P Towarzyszko ??:>
Arivio MedyceuszA co do pracy w "RP" :D czy tam nie miało być jeszcze "r" :> Przecież była wielka wojna o to z Res Publicą :] , ale wracając do tematu chętnie podejmę współpracę :]

Czy w RP nadal potrzebna pogodynka?
- [żeby komentować zaloguj się]



