Mandragorat Wandystanu | SKOK „Żenady”

ZAREJESTRUJ SIĘ! | Zaloguj

Replika RCA

Marceli Baldachim Khand, 21 września 2006


Artykuł pochodzi ze Słowa Valhalli
(http://valhalla.net.pl/slowo/?p=9)
Auterem: Robert von Thorn-Czekanski

Wejść w polemikę z Damianem Koniecznym oznacza skazanie się z góry na porażkę. Dyskusja z przytaczanymi przez niego argumentami w najlepszym razie spotka się z pełnym politowania uśmiechem i ciszą. Wskazywanie na błędy w zastosowanym procesie dedukcyjnym skończyć się musi przeczytaniem miłych, dla postronnej osoby, inwektyw i sprytnie zamaskowanych ataków personalnych.

Damian Konieczny, bez wątpienia, jest osobą niezwykle inteligentną, mądrą, a ponad wszystko znakomicie, i w sposób niemalże perfekcyjny, umie się wypowiadać i dyskutować. Tej cechy zawsze mu zazdrościłem. Tą cechą Mirth podbił moje wirtualne serce.

J.R.R. Tolkien, w swojej najsłynniejszej trylogii, stworzył postać Grimy, zwanego także Smoczym Językiem. Grimo mówił to co inni chcieli usłyszeć, mówił przekonywująco, a nade wszystko skutecznie. Skuteczność polegała na wpłynięciu owymi słowami na potężnego władcę Równiny Rohanu. Grimo - Smoczy Język - był przy tym człowiekiem nikczemnym, małym i tchórzliwym. Mirth, co prawda, nie jest ani mały (jest niski), ani tchórzliwy, lecz z pewnością umie docierać do swoich słuchaczy i osiągać swoje cele w tak samo skuteczny sposób.

Damian ‘Smoczy Język’ Konieczny jest człowiekiem, z którym należy się liczyć. Przynajmniej wtedy, gdy jest. Na pocieszenie można tu dodać, iż Mirth jest rzadko. Na tyle rzadko, że można się nie przejmować, gdy już jest. Czytając obie części ‘Pamiętnika Weterana’, pisane ręką Damiana, staram się za wszelką cenę powstrzymać od zazdrości wobec umiejętności snucia przez niego domysłów, wyglądających tak prawdziwie, jak gdyby były poparte dowodami, doświadczeniem, a w najlepszym przypadku, doskonałą znajomością opisywanej sytuacji, czy nawet osoby.

Konieczny, w swoim wywodzie, stawia psychologiczną analizę Krzysztofa Kowalczykowskiego, i mojej skromnej osoby. Jest przy tym rozbrajająco, jak zwykle, szczery i przekonany o własnej racji. Nie dopuszcza do myśli, bo to by zburzyło koncepcję i utrudniło osiągnięcie założonego celu, tego, że może się mylić. A tak, niestety, w kilku punktach jest. Można analizować zachowanie każdej osoby, z każdego punktu widzenia. Jest to uprawnione do momentu, gdy na podstawie owej analizy dokonuje się oceny zachowania analizowanego, i czyni z owej oceny chwytliwy, ładnie opakowany, towar. Towar, na który jest zapotrzebowanie.

Nie jest moim celem wchodzenie w polemikę z Damianem, jak wskazałem na wstępie, oznaczałoby to moje samobójstwo i porażkę. A ja, jak wiadomo, nie lubię przygrywać. O ile czegoś się w wirtualnym świecie nauczyłem, to właśnie tego, by nie odpowiadać w gniewie na każdy jeden tekst, każdą wypowiedź, czy każdą wzmiankę o mnie, czy moich inicjatywach.

Dlaczego zatem tak tu się wyflaczam? Chcę bowiem wyrazić swoją wątpliwość względem faktu, iż Cesarstwo Valhalli, jego Kaizer oraz inne osoby z nim związane, w tym Krzysztof Kowalczykowski, są oceniane przez osobę nie mającą żadnego pojęcia o procesie powstania Cesarstwa i, nie bójmy się tego powiedzieć, nieobecną w wirtualnym świecie od bardzo dawna. Uaktywnienie się Koniecznego nastąpiło po tzw. ‘Zjednoczeniu’ Mandragoratu Wandystanu z Księstwem Sarmacji. Wcześniej, przez bardzo długi czas, Damian zainteresowany wirtualnym światem nie był i zwyczajnie obecny w nim nie był. Wystarczy tu dodać, że ID Mirtha w systemie informatycznym KS zostało przywrócone po tym, jak z niego zniknęło na skutek usuwania Martwych Dusz. Oczywiście, analiza genezy Cesarstwa Valhalli pojawi się za kilka dni i z pewnością dostarczy nam wielu ciekawych wrażeń estetycznych, lecz już dziś, analizując w sposób nieprawidłowy, bo tylko na bazie własnych ocen i doświadczeń, Mirth dokonuje oceny powstania Valhalli i przyczyn, jakie do powstania tego doprowadziły. Nazywa mój i innych osób, nie zainteresowanych życiem w Mandragoracie Sarmacji, nie składających przysięgi na wierność Mandragorom, Strażnikom Pieczęci, czy innym naruszających konstytucyjny ład Sarmacji wymysłom, zdradą. Nazwie to ucieczką i działaniem na szkodę Sarmacji. Wszystko to czyni człowiek, który uczestniczył w secesji Mandragoratu Wandystanu z Sarmacji i w obalaniu konstytucyjnych władz Księstwa Sarmacji na skutek tejże.

O przyczynach odejścia mojej osoby z KS mówiło się już wiele. O przyczynach powstania Valhalli równie wiele. Nie jestem mieszkańcem Sarmacji od dłuższego już czasu. Zostałem usunięty na własną prośbę z systemów Księstwa i nie uciekam z niego do innego kraju. Tak, pracuję nad projektem znanym jako Cesarstwo Valhalli. Tak, pomysł ten pojawił się bardzo dawno temu, w okolicach lutego 2006 roku. Tak, przyłączenie MW przelało, także u mnie, czarę goryczy. To wszystko prawda i nie ma co tu zaprzeczać. Różnimy się jednak, i różnić będziemy, w ocenie przyczyn i powodów jakie mną kierowały.

Na sam koniec warto wspomnieć o celu jaki postawił sobie Konieczny pisząc cykl ‘Pamiętnika Weterana’. Maksyma ‘Divide et impera’ nie jest Damianowi obca. Wie doskonale, że najlepsze rezultaty osiąga się gdy w sprytny sposób poróżni się osoby ze sobą współpracujące. Cykl Damiana Koniecznego wydaje się być materiałem natury politycznej tworzonym na konkretne zamówienie. Zleceniodawców może być wielu. Skąd taki wniosek? Bowiem Konieczny swoimi felietonami dążyć będzie do rozbicia współpracy w obozie osób pracujących nad projektem Valhalli, uznając, że brak współpracy zakłóci powstanie Cesarstwa, a co za tym idzie, nie powstanie zagrożenia dla Sarmacji. Tyle, że Damian ma, mówiąc kolokwialnie, w głębokim poważaniu Sarmację i samą Valhallę. Jest dyspozycyjny i wie, że najwięcej zyska pozostając takim w dalszym ciągu. Piękne słowa, mądre zdania, wszystko otoczone quasi naukową otoczką. To budzi szacunek niezorientowanych i maluczkich. Mirth, niczym antyczny grecki demagog, stając na sarmackiej agorze mówi to co inni chcą usłyszeć. I zbiera za to laury.

Pomimo wszystko z niecierpliwością oczekuję ukazania się trzeciej części ‘Pamiętnika…’. Będzie to ciekawa lektura na sobotni wieczór, gdy odpoczywając po męczącej wyprawie do Wrocławia, pijąc gorącą herbatę z cytryną, siedząc w ulubionym, ciepłym swetrze, będę chciał się zrelaksować.

Rodzyny

Komentarze

  • Marceli Baldachim Khand

    Co do dyspozycyjnosc Mirtha - to lol. Znasz Mirtha i chyba po tym jak to pisałeś musiałeś posprządać pokój bo tak się z twych uszu kurzyło.

  • Defloriusz Dyman Wander

    Niezle musialo sie tez zakurzyc przy fragmencie "nie przysiegalismy mandragorom i innym organom ZAKLOCAJACYM KONSTYTUCYJNY LAD (sic!!! wytluszczenie moje) Ksiestwa Sarmacji".

  • Marceli Baldachim Khand

    Tak. A żona co dziennie wchodzi na Kopiec Żenady a pod koniec trzeciego aktu odzywa się jednym soczystym "niech to wszystko bravo mać"

  • Marceli Baldachim Khand

    codziennie*

  • ?

    "Robert von Thorn-Czekanski"? A teraz on nie nazywa się przypadkiem Ferdek?

  • Indeed. Ferdek.

  • [żeby komentować zaloguj się]