Popie*dala z kałaszem i dynamitem w d*pie...
Raul Urban III, 17 listopada 2006
-Pośle Radetzky, jest pan obecny na sali obrad?
[Poseł budzi się]
- Szego tam....? so? Moja kolejka na pszemawianie?
-Zaiste, czas na pan Posła!
-Już, już, gdzie te notatki...
- Szybcjej panie pośle...
[Poseł wylewa szklankę z wodą na sąsiedniego posła, którym okazuje się Kanclerz Konias]
- Oddawaj moje notatki!
- Czy nie chce pan nic powiedzieć pośle Radetzky?
[Poseł kopie posła Kiechajasa w oparcie fotela]
- Ty je zabrałeś? E tam, nie ważne...
[Poseł wychodzi na mównice]
-Wasza Wysokosć! Wysoka Izbo! Nie po raz pierwszy staje mi... eee... przychodzi mi stawiać... eee... stawać... eee... a tak wogóle, to żadne siły, ani układy, nas nie przekonają... że czarne jest biała, a białe jest czarne... przepraszam, że czarne jest białe... że czarne jest czarne, a białe jest... czarne, przepraszam, białe... nie przekonają nas i w innym względzie.
[Kolega Partyjny próbuje zasłonić mikrofon, z marnym skutkiem, przez co cała sala słyszy dialog]..RWA Michał co Ty wyrabiasz, wyjbią nas obu stąd!
[Poseł wyciąga mikrofon zapasowy z kieszeni, mówi, włącza mikrofon, mówi, majstruje przy mikrofonie, mówiąc coś do Księcia...
-...fas, kuuuuuwa to coś nie działa... ups. Ekhm.... Wysoka Izbo!
[Poseł pogląda na salę obrad, w której dojrzał coś, co się obudziło i patrzy na niego nawet z pewnym zainteresowaniem]
- A co to, ku*wa?
- Zły pies, kułwa!



