Mandragorat Wandystanu | SKOK „Żenady”

ZAREJESTRUJ SIĘ! | Zaloguj

Nasz wandyjski humor

Aleksander Keller, 5 lutego 2007


Sarmaci i Baridajczycy moją swój humor. Swój specyficzny, obleśny i prostacki mają również Wandyjczcy :) Zawsze jednak śmieszny. Uwaga, miejscami nie dla dzieci!!!

HUMOR WANDYJSKI:


Zaczęliśmy od berka na strychu. Skończyło się bzykaniem w piwnicy.

=====

Wróciły dzieci wandyjskie z wakacji na wsi. Jedno z nich opowiada:
- Mamusiu, widzieliśmy taaaką grubą świnię, jeszcze grubszą niż ty!
Matka posmutniała i zaczęła popłakiwać. Widząc to podeszło młodsze z nich, córeczka, i mówi:
- Nie płacz mamusiu, to nieprawda - nie ma grubszej świni od ciebie...

=====

Schodzi Khand po schodach i ciągnie za nóżkę dziecko tak, że główka uderza o każdy stopień schodów.
Zaczepia go sąsiadka:
- Co pan Towarzysz Mandragor robi?! Berecik dziecku z głowy spadnie!
- Nie ma obawy! Przybiłem gwoździkiem!

=====

Rozbił się wandyjski okręt. Na bezludnej wyspie wylądowało 50 facetów i 1 kobieta. Po miesiącu kobieta mówi:
- Dosyć tych świnstw! - i popełnia samobójstwo.
Po trzydziestu dniach zebrali się faceci i zadecydowali:
- Dosyć tych świństw! Trzeba ją pochować.
Mija następne 30 dni. Faceci podejmują decyzje:
- Dosyć tych świństw! Wykopujemy ją z powrotem.

=====

Po 25 latach mieszkania w Wandystanie Michaś doszedł do wniosku, że zobaczył już kawał świata i uznał, że czas osiąść gdzieś na stałe w Baridasie. Kupił więc kawałek ziemi, tak daleko od innych ludzi, jak to tylko możliwe. Z listonoszem widział się raz na tydzień, a po zakupy jeździł raz na miesiąc. Poza tym była tylko natura i on.
Po mniej więcej pół roku takiego życia słyszy stukanie do drzwi. Idzie, otwiera i widzi wielkiego, brodatego tubylca.
- Cześć - mówi tubylec. - Jestem Enoch, twój sąsiad, mieszkający jakieś cztery mile w tamtym kierunku. Za jakieś dwa dni, wieczorem, urządzam małe przyjęcie. Miałbyś ochotę przyjść?
- Jasne, po pól roku na tym odludziu, będzie fajnie.
Enoch pożegnał się i już miał iść, ale odwraca się i mówi:
- Słuchaj, jesteś tu nowy, więc chyba powinienem cię ostrzec, że będziemy tam ostro pili.
- Nie ma problemu, 25 lat mieszkałem w Wandystanie. Myślę, że dam sobie radę.
Enoch już ma odchodzić, ale jeszcze odwraca się i mówi:
- Powinienem cię też ostrzec, że nie było jeszcze imprezy bez bijatyki.
- Z dwudziestopięcioletnim doświadczeniem w Wandystanie myślę, że dam sobie radę.
Enoch odwraca się i już ma iść, ale przypomina sobie jeszcze coś i mówi:
- Muszę ci też powiedzieć, że te przyjęcia to istna orgia seksu. Widziałem już tam rzeczy, o których mi się nawet nie śniło.
- Po 25 latach mieszkania w Wandystanie i pół roku na tym odludziu jestem więcej niż gotów, zwłaszcza na to. Aha, Enoch, zanim zapomnę. Jak powinienem się ubrać na to przyjęcie?
- Ubierz się jak chcesz. I tak będziemy tylko my dwaj.

=====

Sarmacka Armia Ludowa:
- Z kim mieliście ostatnio stosunek?
- Melduję, że z wiewiórą.
- Zboczeniec! A wy?
- Melduję, że też z wiewiórą.
- A wy? Też z wiewiorą?
- Melduję, że nie.
- Dam wam nagrodę za wzorowe zachowanie. Jak się nazywacie?
- Wiewióra.

=====

Profesor chciał zlecić dodatkową pracę studentce Ludowego Uniwersytetu Wandyjskiego - a ona mu odpowiedziała:
- ...może nie ja, bo mam okres na głowie i kupę do zrobienia...

=====

Świeżo upieczony diuk Sobczak był ciekaw jak powinno się poprawnie kreować image. Zapisał się więc do Klubu...
- Masz najnowszego Mercedesa?
- No... nie.
- Masz dwupiętrową wille?
- No... nie.
- A masz chociaż taki łańcuch wysadzany brylantami i innymi drogimi kamieniami?
- No... nie.
- No to jak już to wszystko będziesz miał, to wtedy pogadamy.
Dzwoni więc do swojego służącego:
- Janie... Sprzedaj nasze Cadillaci i kup takie tanie, niemieckie gówno jakim teraz wszyscy jeżdzą.
- Dobrze Panie...
- I każ zburzyć dwa górne piętra naszej willi.
- Dobrze Panie... Cos jeszcze?
- Ta... zabierz Burkowi obrożę i mi ja przywieź.

=====

Aleksander Nowak:
- Panie doktorze, jest pan pewien że żona jednak wyzdrowieje?
- Tak, z całą pewnością.
- Cholera, a zna pan może kogoś, kto trumnę potrzebuje?

=====

Z poradnika wandyjczyka:
Wchodząc do budynku czy samochodu nie puszczaj w ostatniej chwili bąka w stylu "na zapas". Kiedy zaraz potem zrobisz szybki krok, by zostawić go za sobą, gdyż jednocześnie zaśsiesz sprofanowane powietrze i już wewnątrz będziesz delektować się orzeźwiającym aromatem.

=====

W pięknej willi Członek Rady Komisarzy Ludowych szykuje się do snu. Żona rozczesując przed lustrem włosy, wspomina:
- Powiedz Władziu, czy kilkanaście lat temu, kiedy byłeś śmieciarzem w PGRze bez wykształcenia, inteligencji, marzyłeś, że będziesz spał z ministrową?

=====

Trzech chuliganów napadło na znanego wandyjskiego komunistę Ciupaka. Ten drze się z bólu i woła o pomoc przechodzącego mężczyznę.
- A po co ja mam pomagać? Nie dają se rady we trzech?? - odpowiada przechodzień.

=====

W Grodzisku tłum reporterów otacza zbiega ze Scholandii i atakuje go pytaniami:
- Jakie są ceny w Scholandii?
- Nie można narzekać.
- Jakie jest zaopatrzenie?
- Nie można narzekać.
- Jak jest stopa życiowa.
- Nie można narzekać.
- To po co pan tutaj przyjechał?
- Dlatego, że tutaj można narzekać...

=====

Keller dzwoni do Rektora:
- Towarzyszu Rektorze na którym to roku jesteśmy?
- Na trzecim... - pada odpowiedz.
- Oj, guzdrzecie się towarzyszu Rektorze, guzdrzecie.

=====

- Co to, gazdo, wstąpilicie do Socjalistycznej Partii Wandystanu? Góral spogląda na swoje kierpce i odpowiada:
- Nie, to chyba co innego śmierdzi.

Rodzyny

Komentarze

  • Całkiem niezłe, choć część dowciów już się przewijała w homarach. :-) Ponadto pies nosi imie inne niz jedyne dopuszczalne, ktorym jest rzecz jasna Irasiad. :-]

  • :D

  • [żeby komentować zaloguj się]