Odpowiedź na tekst Księcia w "Parku"
Anarchia Napalm Perun, 8 marca 2007
W "Parku" Książe odpowiedział na opublikowany przeze mnie "Manifest Wolnych Sarmatów". Widać było, że się zdenerwował i pewne rzeczy próbował doczytać między wierszami, dokonując nadinterpretacji.
Największym błędem Księcia było odnoszenie się do manifestu, jak do postulatów, których spełnienia żądają manifestujący. Częściowo była to prawda, ale musiałbym być idiotą, domagając się spełnienia żądań, które już są dawno spełnione. Zatem "Manifest..." należy czytać jak coś w rodzaju programu partii politycznej, zresztą jest to przeróbka programu niedoszłego Ludowo-Radykalnego Frontu Monarchistycznego. I powinien być odebrany jako wstępny manifest libertarianina lub jeśli wolicie anarchisty, ale przywiązanego do monarchii, posiadającego jednak inną jej wizję niż Książę.
Nie będę odnosił się do odpowiedzi Księcia w sprawie prawa do informacji, prawa do publicznej debaty, bo Książe nie zrozumiał, że postuluję, by prawa te były zawsze dostępne obywatelom. Co do prawa do publicznej debaty itp., dziękuję Księciu, że zdecydował się opublikować "Dziennik Praw" na licencji CC. To przełomowa decyzja i powinna być wzorem dla wszystkich twórców sarmackich, poza tym spełnienie tego postulatu przypomina punkty poprzednie.
Co do jawności narad i konsultacji, Książe, zamiast zrozumieć żądanie jako postulat większej transparentności decyzji rządowych i szerszego informowania społeczeństwa, zarzucił mi niemożność prowadzenia polityki zagranicznej w podobnych warunkach. Żałuję, że nie zostałem zrozumiany. Inna sprawa, że v-świat nie wymaga prowadzenia polityki zagranicznej w identyczny sposób jak w realu, bo nic nam z zewnątrz nie grozi. Co do tworzenia koalicji, wyobrażam sobie, że tworzone są właśnie w świetle reflektorów, co uchroni nas od rozmów w rodzaju "Renata Beger i przyjaciele" i upewni obywateli, że polityka nie jest tylko grą o stołki, ale świadomym działaniem dla dobra Sarmacji. Co do narad plemiennych, w przeciwieństwie do Księcia nie jestem zorientowany eurocentrycznie i uważam plemienną organizację za równorzędną państwowej, a nie za wcześniejszy i gorszy etap rozwoju ludzkości. Nie ma jednej i niepodważalnej wizji państwa, a plemienne rozwiązania Germanów i Słowian były nie mniej skuteczne od rozwiązań współczesnych państw, co jednak nie ma związku ze sprawą, ale jest dowodem na to, że organizacja państwowa nie ma jedynego wzorca, do którego musi się dostosować.
Prawa wyborcze- ponownie błędne zrozumienie jako postulatu do spełnienia. Cieszy mnie, że tytuł senatora jest dożywotni i nieodwołalny. Tylko czemu na LDKS nie jest tego pewien Diuk Kościński? I błędnie Książe docina mi o "równości, mierności i demokracji". Obecnie jestem zwolennikiem mieszanki poglądów anarchistycznych i nowej prawicy (m.in. Alaina de Benoist) zatem to z miernością demokracji to nie do mnie. Tylko jak Książe może tolerować demokratyczne rozwiązania w Sarmacji, jeśli się demokracją brzydzi?
Cieszę się, że pomysł regionalnego wybierania IP jest do rozważenia. Rozważmy to zatem w debacie na LDKS.
Prawo do samostanowienia wyrażone dobitnie, odnosi się przede wszystkim do jak największej autonomii prowincji pod szyldem Sarmacji. Przynajmy, że prowincje są zdobyczami Sarmacji i właściwa, pierwotna, czy też prasarmacja to dzisiaj Korona (mogę się odrobinę mylić, niemniej to właśnie ona jest jedyną 100% sarmacką ziemią obecnie). Co by się stało, gdyby Sarmacja była federacją autonomicznych regionów? Nic, bo nikomum, jak sam pisze Książę, nie opłacałoby się uciekać. Jeśli natomiast, jak pisze Książę "Władze lokalne mogą swobodnie kształtować swój ustrój wewnętrzny. Prawo państwowe ustanawia jedynie nieliczne ograniczenia (zakaz prowadzenia polityki zagranicznej, zakaz emisji własnej waluty etc.), służące integralności Sarmacji" to nie wiem o co kruszy JW kopię, jeśli się w pełni zgadzamy.
Sprawa edukacji jest dość delikatna, bo prawie nieobecna. Doceniam wysiłki Księcia i działanie IES, którego jestem absolwentem. Niepotrzebnie Książę z ironią pisze o mojej łaskawej zgodzie na pozostawienie IES w Książęcych rękach. Przecież sam napisałem, że szkoły powinny być prywatne i jestem świadom, że publicznych inicjatyw nie ma, choć o nich mówiono wielokrotnie. Nie jest to zatem postulat natychmiastowej zmiany, ale coś w rodzaju programu politycznego, jak w przypadku pierwszych punktów.
A propos cenzury- pojawiała się Drogi Książe niejednokrotnie w SzU i w Bramie. Miarą naszego rozwoju powinien być stosunek do wolności słowa. Powinna być zgoda na publikację nawet największych bredni, w przeciwnym razie będziemy jak sardynki, stłoczone w jednolitym, ideologicznym sosie ze zdechłych pomidorów.
Sprawa broni- widzę, że się zgadzamy.
Jeśli natomiast nadepnąłem Księciu na odcisk kwestią tytułów, przykro mi. Nie wykluczam, że to sprawa osobistego resentymentu. Po ponad roku w Sarmacji i podejmowaniu różnorodnych zajęć- i naukowo, i w rządzie Sarmacji i w rządzie prowincji i pracując publicystycznie i w partiach politycznych i wygrywając konkursy artystyczne, zostałem przez Księcia zauważony jedynie jednym medalem. Piszę o tym otwarcie, odpowiadając w ten sposób na ewentualny zarzyt o brzydzenie się tajnymi konsultacjami. Być może, gdybym otrzymał kiedyś tytuł, dalej działałbym w NZM nie myśląc o jakichkolwiek ewolucjach ustroju. I nie jest to błagalne proszenie o tytuł. Nie gardzę tytułami, ale być może mój byt społeczny tak określił moją świadomość, że dopatrzyłem się niesprawiedliwości w "widzimisiowym przynawaniu tytułów przez Księcia", bez wyznaczenia przynajmniej ogólnych kryteriów. Nie przyszło mi jednak do głowy kiedykolwiek upomnieć się o wyróżnienie i jedynie ta dyskusja sprowokowała mnie do wyjawienia prawdy.
Monarcha nie ma być marionetką, ale musi się liczyć z wolą obywateli i powinien dążyć do tego, by obywatele mieli poczucie, że Książe jest wyniesiony na czoło narodu przez nich, a nie że to czoło leży na nich i wydaje jedynie decyzje.
Pozdrawiam Księcia i żałuję, że podszedł do mojej wypowiedzi skrajnie emocjonalnie i z ironią, choć ma we mnie wiernego poddanego. A że nieco inaczej widzę monarchię sarmacką...
Rodzyny
Komentarze

Po północy napiszę replikę. Dzienny limit. :-)
?Samże się żeś nasz ukochany tyranie i despoto naciął na przez siebie ustawione ograniczenia :P.

Ależ, ja się do nich pokornie stosuję...
- [żeby komentować zaloguj się]



