Pucz dworskich urzędników średniego szczebla
Defloriusz Dyman Wander, 5 czerwca 2007
Nie wiadomo, śmiać się czy płakać, obserwując toczący się na naszych oczach pucz dworskich urzędników średniego szczebla- Calisto Kami i Konrada von Staufen.
Śmiać się dlatego, że ich retoryka jest żywcem wyjęta z kabaretu. Zwłaszcza jeśli mówimy o Calisto Kami, sprawiającej wrażenie jakby recytowała dramaty szekspirowskie po uprzednim nawdychaniu się butaprenu.
Płakać dlatego, że puczyści w sposób jaskrawy łamią prawo karne Sarmacji, naruszając artykuł absolutnie podstawowy dla jej bezpieczeństwa- o zakazie działań prowadzących do oderwania części terytorium Księstwa. Wprowadzają także do debaty publicznej język dyskryminacji, stosują odpowiedzialność zbiorową za i tak wyimaginowane winy, plując na całą wspólnotę wandejską.
Jest też inny powód do płaczu. Puczyści działają na rzecz obcych mocarstw. Nie mam pewności czy Staufenowie, Kami i inni działają za obce pieniądze, ale z całą pewnością pomagają naszej konkurencji. Kami robi to zresztą absolutnie jawnie, wychwalając pod niebiosa Kaizera Valhalli. Valhalla jest państwem, z którym nasze stosunki są chłodne. Kami jest urzędnikiem państwowym,prawą ręką Księcia. Tego rodzaju wypowiedzi całkowicie dykswalifikują ją jako patriotkę i jako urzędnika. Dziwię się, że Książę dotąd nie wyciągnął politycznych konsekwencji. Kaizer na pewno zaciera rączki.
Bawi i smuci na przemian także rodzaj zastosowanej argumentacji. Dowiedzieliśmy się, że szkoda jaką wyrządził Sarmacji Wandystan to odejście dwóch osób: RCA i Troya. Rzeczywiście, straszliwa to szkoda w obliczu dołączenia sporej grupy kolejnych. Ale nawet jeśli przyjąć, że szkoda nastąpiła- jakie rozwiązanie proponują puczyści? Wyrzucić kolejnych. Pogratulować logiki i działania w myśl zasady "im gorzej tym lepiej".
Jako współtwórca Wandystanu i sarmacki patriota mam nadzieję, że pucz zostanie wkrótce zdławiony. W Sarmacji musi zapanować spokój. Ten, kto spokój ów burzy, kto stara się wbrew prawu rozbijać państwo, działa na rzecz Valhalli i innych niechętnych namm państw.
Rodzyny
Komentarze

Nie mówię, że Wandystan jest wrogiem Sarmacji... ale wróg wewnętrzny jest znacznie bardziej niebezpieczny niż nawet najagresywniejsze obce imeprium.

Żeby nie było nie mówię też, że Bazylianie są wrogami. Jest kilka osób które w Wandystanie zachowują się tak jak kiedyś Jakob w Teutonii.

moja nie lubic wandistan.

Moja tez nie:/

Skarbniqu - Jakob przynajmniej był kulturalny.
- [żeby komentować zaloguj się]



