Mandragorat Wandystanu | SKOK „Żenady”

ZAREJESTRUJ SIĘ! | Zaloguj

Emigranckie piosenki

Ivo Danuta Karakachanow Śr, 11 czerwca 2007


Na dworcu kolejowym w Genosse-Wanda-Stadt jest niewielki bar piwny "U Haliny". Zbiera się tam sporo osób, które w związku z "puczem KONia" wybrały dobrowolną emigrację do Wandystanu. Mimo miłego przyjęcia władz, przyjęcie na ulicach i w podrzędnych hotelach gdzie większość z nas wylądowała nie jest już tak słodkie. Prości ludzie (niejaki Piórkowski na przykład) obrażają Piotra Mikołaja co powoduje bójki z monarchistyczne nastawionymi emigrantami. We własnym gronie zaś jesteśmy wspólnotą. Połączyła nas bowiem wiara w Sarmację i to, że niektórych wartości nie można się wyzbyć...
Przesiadujemy "U Haliny" i przy akompaniamencie gitary śpiewamy o losie emigranta, sprawiedliwości, o murach dzielących nad od szczęścia, o utraconych ojczyznach, majątkach, stanowiskach...
Siedzimy z Elfinem i śpiewamy do rana...

(Divan)

Dziewczyna z mięsnego

zobaczyłem Cię mała
w kolejce do mięsnego
pośród taniej kiełbasy
i zapachu ścian krwawego

wczoraj w Almerze pałac
dzisiaj w Genossie dworzec
wczoraj drogie trunki
a dzisiaj wódki morze

hej hej! wszystko zmienia się
wczoraj marszałkiem
ale dziś emigrantem!
hej hej! nic nie zmienia się
wczoraj byłem sobą
dziś nadal sobą jestem!

zobaczyłem Cię małą
jak unosisz brwi
dokoła zaś ludzie szepcą
"patrzcie, cioryj, ciornyj"

wczoraj almerskie laski
dzisiaj tylko Ty
wczoraj drogie wozy
dzisiaj Ty się śnisz

hej hej! dziewczyno z mięsnego!
dziś pokochałem Cię!
hej hej! dziewczyno z mięsnego!
zostanę tu gdzie jestem

tekst: Divan muzyka: Divan i Elfin

Pokuta


Żyliśmy jak bogowie w ojczyzny objęciach,
Mieliśmy wódkę, wino, tanie żarcie,
Lecz wreszcie skończyło się życie w przyjęciach
Bo przymusiło do emigracji parcie.

Z pokładu samolotu, lecącego donikąd
Widziałem ostatnie pola pszenicy
I choć uciekałem przed wszechwładną kliką
Wciąż miałem w ustach ten smak dziewicy.



Niech żyje nam Sarmacji dusza
Wśród emigracji, co serca porusza
Ta melodia na modłę patriotycznej nuty
Na nogach stare, poszarpane buty.

Niech żyje nam Sarmacji serce
Co bije w nas tak wielce,
Że tęsknota za nią jak suchość na kacu
Siedzi jak diuk Kościński na swoim MACu.



I w końcu wolność od zawieruchy,
myślelim, że swoboda nas czeka,
Lecz zanim wykonalim swe powolne ruchy
To od białasów dostaliśmy z fleka.

Czarni jak smoła, bracia w jednej wierze,
Co Ojczyznę swą ukochali,
I choć niemiłych utwardzacze ścieżek,
To nas to wszystko jednako wali.


tekst: Elfin muzyka: Divan i Elfin

Błazen
może jestem błaznem ale nie jestem świnią
dziś nadal są u władzy ci, których czas minął

a ja w podrzędnym hotelu zapijam wódką łzy
nocami zaś towarzyszą mi - kurwy i komuniści

może jestem cieniasem i nie znam php
ale to wy złamaliście prawo i każdy o tym wie

a ja rzuciłem stołki i wcale nie bałem się
dotrzymałem przysięgi skoro nadal walczę

i dzisiaj tylko jednego chcę
zobaczyć KONia tam gdzie jego miejsce
i dziś o jedno tylko walczę
chcę wysłać KONIa tam gdzie jego miejsce

tekst: Divan muzyka: Divan i Elfin

Decyzja

Mój dom daleko tam gdzie Almeeeery brzegi!
Mój dom gdzie Baridasu skaaaały białe!

Mam pewność że przyjmą mnie tam chętnie.
Tylko że już zdecydowałem.

Moje miejsce tam w Sarmaaaacji Księstwie!
Mój obowiązek gdzie ściany Izbyyyy Poselskiej!

Mam pewność że przyjmą mnie tam chętnie.
Tylko że już zdecydowałem.

Mam prawo zawsze mówiiiić to co myślę!
Mam prawo pisać zaaawsze tam gdzie chcę!

Za to prawo oddam całą duszę.
Bo już zdecydowałem.

Mam prawo chodzić tam gdzieee chcę.
I komentować jaaak potrafię.

Za to prawo oddam całą duszę.
Bo ciałem już zdecydowałem.

tekst: Divan muzyka: Divan i Elfin

Żałość


Po wczorajszym tanim winie
na kacu dziś piosenkę składam
Co mówi o tej jedynej dziewczynie
Którą z tanim winem zdradzam.


A ona wspaniała - wybaczyć mi chciała.
Lecz ja jak trusiek żem od niej uciekł!
Nieświadom miłości, zaślepiony w złości,
zdradziłem ją z winem i zapiłem klinem.


Co będzie jutro? czy kolejne wino?
a może wrócę do czystego drinka?
Będzie kabaret, a może i kino,
jeśli ta wódka się okaże za cinka.

Kochałem imprezy, kochałem panienki,
lecz żadna nie mogła się równać z Tobą
Szczególnie gdy przyszło później do wycenki,
I dałem dyla z podwiniętą nogą.


A ona wspaniała...


Lecz wrócić chcę do niej, do mej jedynej,
Przy której czułem podniecenia dreszcze,
I mam nadzieję, że to nie przeminie,
Jak z wiatrem rozproszone deszcze.

Chcę dla niej pracować, dla niej zarabiać,
Dla niej wypruwać serce i wszystkie narządy,
A później zyski razem z nią wydawać
Na nowe w radości i uniesienia prądy!


A ona wspaniała...


tekst: Elfin muzyka: Divan i Elfin

Tango ajwaj!

dziś obserwu-ję was poprzez butelki szkło
i ze smutkiem patrzę jak daleko zaszło to
dziś zastanawiam się czy było warto żyć
i czy nie czas odejść gdzieś i wyć
ajwaj!

dzisiaj w kaburz-e zęby szczerzy broń
rozkosznie swędzi mnie spocona skroń
dziś zastanawiam się czy zrobić to
co nazywają wyjściem ostatecznym
ajwaj!

dziii-siaj niee-ważne są dawne problemy
dziii-siaj waa-żniejsze jest kto jest kto!
ajwaj!

kie-dy patrzycie tak zza dobrowolnych krat
żałuję że wam wygody kac wypalił mózg
kiedy mówicie mi że wszystko jest ok
zamiera duch!
ajwaj!


tekst: Divan muzyka: Divan i Elfin

Powrotu czas


My, piąta kolumna,
Zabita jak trumna,
Ostatnim gwoździem,
Jestem w domu gościem.

Poszliśmy daleko,
Rozlaliśmy mleko,
Ale posprzątamy,
Wszystko Jej oddamy.

Ojczyzna nas wzywa.
Nikt nie ukrywa,
Że wreszcie czas wracać,
I w niej się zatracać.

Byliśmy przeciwni,
Trochę czasem dziwni,
Ale to dla Niej,
Serca wyrwane.

Bracia w Czarnej Wierze,
Przez dawne mroki ścieżek,
Do dom już powracają,
Po kątach się nie czają.

W chwale i radości,
Już bez grama złości.
Chcemy KONia kopnąć,
I wolności dotknąć.

tekst: Efin muzyka: Divan i Elfin

Rodzyny

Komentarze