Homar Wandejski - wreszcie bez cenzury
Raul Urban III, 20 czerwca 2007
Postanowiłem wskrzesić cykl ;-) będzie od dziś w Wandei i nieregularny... ale za to już bez gwiazdek i skrupułów :-D
Ciupak postanowił poświęcić się dla swojej religii i wiary - wytatułował sobie na penisie WANDA. Jednak w czasie spoczynku było widać tylko W i A, czyli pierwszą i ostatnią literę. Po pewnym czasie wybrał się do Baridasu. Idzie na
plażę nudystów, tam spotyka nagle Ingawaara. Przypatruje się ciekawie jego członkowi i widzi tam również litery W i A. Zaciekawiony pyta:
- Czy ty też wytatułowałeś sobie na penisie imię Wandy ?
- Nie! Ja mam napis - Witaj w Baridasie, życzymy dobrego dnia!
Przychodzi Magov do lekarza i mówi:
- Panie doktorze, tak mnie strasznie wątroba boli!
- A pije Pan?
- Piję, ale nie pomaga!
Melanie i Radetzky spędzają powtórny miodowy miesiąc, by uczcić rocznicę ślubu. Postanowili odwiedzić daleki Al Rajn. Nagle głos pilota :
- Drodzy pasażerowie, silniki odmówiły posłuszeństwa. Możemy lądować awaryjnie na wyspie przed nami, ale prawdopodobieństwo że ktoś nas odnajdzie jest równe zeru. Dziękujemy za wyrozumiałość.
Michał drapie się w głowę i mówi do żony:
- Kochanie, opłaciłaś rachunki za mieszkanie?
- Tak, najmilszy, uregulowałam tuz przed wyjazdem.
- A za telefony?
- Też zapłaciłam najdroższy.
Radetzky myśli, myśli, myśli...
- A podatki popłaciłaś
- O Wando, kochanie, na śmierć zapomniałam! Och, dowalą nam karę!
Michał całuje ją tak jak nie całował od dawna, śmieje się, wrzeszczy jak wariat:
- Przeżyjemy! Znajdą nas! Te skurwysyny znajdą nas zawsze, nawet na końcu świata!
Wczesny poranek, wieś, dom, obok chlew. Z domu wychodzi rolnik zwany Burakiem Gellońskim, powolnym krokiem idzie przez błotniste
podwórko do chlewu. Z chlewu dochodzą pierwsze niepewne pokwikiwania.
Burak podnosi wiadro z pomyjami i wchodzi do środka, wszystkie świnie
kwiczą i tłoczą się jak najbliżej. Nalewa pomyje do koryta, świnie w
spazmach, pełen entuzjazm, kwik nie do wytrzymania. Burak przez chwilę
stoi i patrzy na nie z lekko zażenowanym uśmiechem. Powoli wraca do
domu, zdejmuje kufajkę, podchodzi do kawałka lustra wiszącego nad
miską, przygładza tłuste włosy, patrzy na swoje odbicie i mruczy do
siebie:
- Kurde, co też one we mnie widzą?
Jasnowidz mówi do Rhadmora:
- Jest pan ojcem dwójki dzieci.
- Tak pan myśli? - zaśmiał się mężczyzna i sprostował:
- Ja jestem ojcem o wielu więcej dzieci, ich liczba sięga już...
- To pan tak myśli? - przerwał mu śmiejąc się jasnowidz.
Po Oceanie Wirtualnym płynie luksusowy jacht. Na pokładzie znajdujący się na urlopie Piotr Mikołaj łowi spinningiem ryby. Obok opala się w kusym kostiumie piękna blondynka. JKM wyciąga po jednej małej rybce co minutę.
Wtem w pobliże jachtu podpływa zdezelowana, brudna i śmierdząca łódka, na której trzech rybaków w potarganej odzieży wyciąga z morza sieć pełną ryb. Książę ze spinningiem w zamyśleniu:
- I tak kurwa jest zawsze w tym pierdolonym życiu. Jedni mają wszystko, inni nic!
Wandejska sielanka, dzieci uczą się o towarzyszu Wandzie, z okna rozlega się wołanie:
- Jaaaaasiu, chodź do domu na obiad!
- Zaraz, mamusiu!
Po piętnastu minutach znowu:
- Jaaaaaasiu, chodź do domu na obiad!
- Zaraz mamusiu!
- Ja nie jestem mamusią, ja jestem tatusiem!
- Bo też z wami, pedałami, to się, kurwa, rozeznać nie można!
W wyniku katastrofy czegoś tam na zwyczajowej bezludnej wyspie znaleźli się Michaś, Winheart i Rhadmor.
Pierwszego wieczoru Michaś tchnął namiętnie Rhadmorowi do ucha:
- Chodź, zabijmy tę obrzydliwą babę, będziemy mogli uprawiać nieskrępowany seks!
- Wiesz, dobra, namyślę się.
Następnego dnia wieczorem Winheart szepnęła mu przy nadarzającej się okazji:
- Chodź, zabijmy pedała, będziemy mogli uprawiać nieskrępowany seks!
- Yhy, dobra, muszę to przemyśleć - odpowiedział.
Następnego ranka Rhadmor zabił oboje i oddał się nieskrępowanemu seksowi.
- Pani sobie przedstawi, madamme - zabawia komisarz Keller swoją towarzyszkę na balu - nie dalej jak pozawczoraj wyszedłem wieczorem na spacer, patrzę, a tu Prezydent Perun na ławeczce stojąc klaczkę jebie. Podkradłem się cichcem, jak nie gwizdnę, to po klaczce tylko kurz został!
- Fuj, ordynus!! - oburzona dama oddaliła się pośpiesznie.
Po chwili na balu pojawił się Bruthus Perun. Dama podeszła do niego by się pożalić:
- Ten pański komisarz Keller to straszny ordynus!
- A i podlec niepospolity - przytaknął prezydent - Pani sobie przedstawi, madamme, onegdaj stoję sobie na ławeczce, spokojnie klaczkę jebię, a ta swołocz Keller jak nie gwizdnie!...
Hrabia Avistak po przebudzeniu mówi do Jana:
- Janieeee!!!
- Tak Panie Hrabio...
- Proszę mi zrobić na śniadanie dwa jaja na twardo, przygotować garnitur na wyjazd, odebrać prasę, wyprowadzić psa.....
- Tak Panie i co potem?
- Potem wracaj do wyrka, zwierzaku!
Rodzyny
Komentarze
Raul Urban IIIAjajaj... nie zauważyłem jednego błędu... Jakby był ktoś z adminów Wandei to mógłby skasować w przedostatnim kawale to czego nie skasowałem, żeby nie straszyło oglądających :-D :-D

Chciałabym zauważyc, że jeśli znaleźlibyśmy się w takim składzie na bezludnej wyspie to bym próbowała wykorzystać diuk Wandera, gdyż Rhadmor jest moim Wilczkiem a ja się w zoofila nie bawię... ;)
Kondoniusz ZrazunovMyslisz ze by Ci sie udalo? XD [z Wanderem]
(na prośbę Rhamdora, pis. oryg.)
Ivo Danuta Karakachanow Śr:D
?Koriktyd ;)
Raul Urban IIIMersi Boku.
Defloriusz Dyman WanderHahahaah :D:D:D:D Cudowne.

Całkiem, całkiem...;)
Michał Czarnecki- Grzesiu ! Obiad !
- Zaraz ! Kurwa !
Arkadij MagovOjciec... Z własnego syna alkogholika robisz...
...Jestem z Ciebie dumny!
Marceli Baldachim KhandDobre!

Nieźle, nieźle, a brak cenzury rzeczywiście bardzo mocno widoczny. ;-)
Aleksander KellerDOBRE! DOBRE! Ale niektóre ja już wcześniej w Trybunie publikowałem.
- [żeby komentować zaloguj się]



