Szarość życia
Arkadij Magov, 22 października 2007
"22 października 2007 r. Dzień po wyborach prezydenckich
Ostatnimi czasy w Mandragoracie Wandystanu coś jakby ucichło, zmarniało, zniknęło. Jakieś dziwne jesienne odrętwienie ogarnęło cały kraj. Szarość na ulicach, brak uśmiechu na twarzach przechodniów, leniwe szuranie butami o podłoże, ciężkie powieki opadające powoli z każdym kolejnym krokiem stawianym od momentu wyjścia z łóżka o poranku. Coś wkradło się w dotychczas niesamowicie aktywne i burzliwe życie Wandejczyków. Tym czymś jest senność.
Senność ta dotknęła wszelkich dziedzin życia. Od pracy poprzez rozrywkę, kulturę, sport, a także politykę. Dziś w nocy zakończyły się bardzo ważne wybory prezydenckie. Wybory, które miały przecież bardzo ciekawy przebieg, poprzedzony aktywną kampanią wyborczą. Wybory, które przecież miały postawić nowego Wandejczyka w miejscu sprawdzonego, rewelacyjnego, niezastąpionego prezydenta Peruna. Jednakże tak wyborcy, jak i służby nadzorujące przebieg wyborów dały się porwać owej senności.
Jak można było zauważyć po snujących się po miastach i wsiach bezosobowych masach kołyszących się na lewo i prawo, masach zwanych Ludem, wybory się odbyły. Jednakże wybory, mimo ciekawej kampanii miały tak samo monotonny przebieg jak wędrówka wyborców do urn. Następowało wejście do budynku, w którym była równie senna (jak reszta Wandystanu) komisja, odebranie karty do głosowania, skreślenie jednego z dwóch nazwisk, zagięcie karty i wrzucenie jej do urny, a następnie tak samo ociężałe wyjście z lokalu wyborczego i powrót do domu.
Wszystko to działo się przy, w zasadzie niezmiennej, mimice twarzy, wciąż utrzymującej wyraz zmęczenia i wskazującej na nieokiełznaną potrzebę snu. Nie było zwyczajowych dyskusji między znajomymi po wyjściu z lokalu, żywiołowych starć zwolenników jednego kandydata ze zwolennikami drugiego, publicznych wiecy i manifestacji chwalących Wandejską demokrację. Wszystko odbyło się w ciszy i szarości tych jesiennych dni.
Nastrój udzielił się również urzędnikom nadzorujących wybory, bo przecież do teraz nie znamy wyników wyborów, nie znamy frekwencji. Nie wiemy kto jest nowym prezydentem, kandydaci nie wiedzą, czy już mają pisać edykty, czy już mają pisać postanowienia, czy już mogą przygotowywać projekty zmian. Nie wiedzą, a nie chcą pisać na próżno - przecież jeżeli stworzą kilka aktów, a nie zostaną prezydentami, to ich praca się zmarnuje, albo przynajmniej poczeka kilka miesięcy na ponowne wybory...
Jednakże odrętwienie, zamroczenie ogarnęło także innych urzędników. Dawno już przecież wybrany Churał do tej pory nie rozpoczął pracy. O Trybunie wiadomo tyle, że jest. O projektach ustaw, uchwał itd. nie wiadomo nic. W zasadzie chyba tylko sprzątacze i sprzątaczki pojawiają się w gmachu Churału Ludowego.
Pretor pracy nie ma, bo nikt się nie sądzi. Cenzor czasem zje śniadanie, jeden Mandragor jest zajęty, drugi też, tylko, że nie wiadomo gdzie i czym. Młodzi nie różnią się szybkością kroku od starców. Także tempo działania aktywistów wandejskich, awangardy proletariatu, nie odbiega zbytnio od tempa działania wszystkich mieszkańców Wandystanu.
Senność jest zła. Sprzyja ona odrętwieniu całych społeczeństw i czyni je martwymi, słabymi, pozbawionymi sensu i racji bytu. Powoduje niebezpieczeństwo popadnięcia w rutynę. Czyni świat właśnie szarym, nudnym, ciężkim, męczącym i denerwującym.
Świat, który jest przecież pełnym barw, pełnym socjalistycznej czerwieni, światła ideologii, światła wolności, aktywności ruchu. Barw, niekoniecznie wizualnych, rzeczywistych, ale także tych ideologicznych, duchowych wewnętrznych. Tych, które nie oczy mogą dostrzec, a jedynie serce wyczuwa. Barw życia - jakimi są spory polityczne, ideologiczne, czy radosna twórczość kulturalna, jakimi są rozmowy o pracy, o rodzinie, o życiu. Ruchem - jaką jest aktywność wszelkiego typu i na wszelkich rodzimych frontach.
Mam nadzieję, że niedługo Wandystan wybudzi się z tej senności, z tej ślepoty, znudzenia. Mam nadzieję, że niedługo Wandystan dostrzeże kolory i ruch. Mam nadzieję... nie... ja w to głęboko wierzę."
Powyższa wypowiedź pochodzi z utworu "Pamiętnik Młodego Duchem", który jest pisany od jakiegoś czasu i pewnie jeszcze długo będzie. Od czasu do czasu jego fragmenty będą pojawiać się na łamach Wandei Ludu.
Rodzyny
Komentarze
Anarchia Napalm PerunJutro wraca "Żołnierz Wandarchistyczny". Kupiłem podstaowy zestaw do bardzo amatorskiego podcastingu...
Arkadij MagovBardzo związane z powyższym utworem :D
Anarchia Napalm PerunNo to Tow. czytać nie potrafi. Żalicie się na marazm i szarość, a ja informuję o inicjatywie. I to jest słabo związane z powyższym utworem?
Arkadij MagovTo tow. czytać nie potrafi. Ja mówię o zjawisku masowym, a nie o pojedynczych inicjatywach, czy wypowiedziach. Nie irytujcie się tak Perun, bo złość piękności szkodzi.
- [żeby komentować zaloguj się]



