WinkTown - ewenement rokuNie tak dawno temu, moją uwagę na forum mikronacji zwrócił pewien osobliwy człowiek, który zarejestrował się pod jakże pasjonującym nickiem "Talerz". No cóż, człowiek o "odmiennych" poglądach na mikroświat - pomyślałem wówczas, nie oczekując od człowieka o tak wymyślnym pseudonimie większej aktywności - mieliśmy wprawdzie na forum już inne części zastawy kuchennej, a nawet damskiej garderoby. Jednak, Talerz napisał o swojej inicjatywie - czymś, czego nie można było jeszcze wówczas nazwać mikronacją. Sami się tytułowali "Miasteczkiem WinkTown" bądź "Stowarzyszeniem Forumowych Pijaków". Cóż, żadna z nazw mnie nie zafascynowała, szczególnie iż ów twór nie przypominał wcale mikronacji, a głównym punktem życia mieszkańców był bar o wątpliwej reputacji. Od razu mówię, że na danym etapie nie byłem wielkim entuzjastą WinkTown - ba, byłem nawet przeciwnikiem jego włączenia się do struktur v-świata.
Jakież jednak było moje zaskoczenie, gdy pod wpływem innych użytkowników forum w WinkTown rozpoczęły się przemiany w dobrym kierunku. Wprawdzie pierwsze pytanie mości Talerza do jego mieszkańców - "czy uważacie się za mieszkańców miasteczka WinkTown". Oczywiście na to Winki chórem przystały.
I tu muszę powiedzieć o poważnym zaskoczeniu jakiego doznałem - cały czas myślałem, że nazwa miasteczka wywodzi się od słowa "wink" czyli takiej emotki internetowej z przymrużonym okiem. Jednak avatar mości Talerza i niektóre jego wypowiedzi podpowiedziały mi, iż WinkTown wywodzi się od wina! Jakież to dla mnie było odkrycie!
Wracając do drugiego akapitu, ani mieszkańcy WinkTown, ani jego przywódcy nie mieli jeszcze wówczas bladego pojęcia, jak mikronacja z prawdziwego zdarzenia powinna wyglądać. Oczywiście, czcigodni forumowicze pośpieszyli z pomocą i poinformowali o takich rzeczach, jak konstytucja czy elementy ustroju państwowego. Problem jednak pozostawał jeden: sami mieszkańcy WinkTown nie uważali się (jeszcze) za mikronację. Całe szczęście, po kilku lekcjach od naszych kochanych administratorów, dowiedzieli się i zgodnie przystali, że mikronacją chcą być. Jakaż była radość JE Talerza, gdy WinkTown zostało uznane przez Udzielnie Księstwo Zakonu Templariuszy! Z niekłamaną radością napisał wątek na forum mikronacji i kazał podać to do prasy. Mości Talerzu, jeśli to czytacie - trafiło do prasy. Może i późno, ale lepiej późno, niż wcale, nieprawdaż?
Zastanowienie mogą budzić również niektóre zwyczaje WinkTown - otóż cyklicznie organizowane są (a przynajmniej były) konkursy na zaspamienie forum! Aczkolwiek doprawdy ciekawy i oryginalny to obyczaj, moje uczucia odnośnie niego były mieszane. Co najciekawsze, WinkTown znajduje się w innej strefie czasowej. I to jak innej! Różnica wynosi - bagatela - 240 lat. Całość pomysłu jest oparta zresztą na skądinąd popularnej serii gier "Fallout". Osobliwy klimat gry często udziela się mieszkańcom WinkTown.
Inną rzeczą, która udziela się mieszkańcom jest charakter narodowy niejakiego Słomagromu. Co świeższym mieszkańcom mikronacji pragnąłbym napomknąć parę słów o rzeczonym Słomagromie: było to "arcyciekawe" państwo wirtualne, które groziło eksplozjami atomowymi wszystkim sąsiadom (i nie tylko). Po tym, jak jego kontrowersyjny przywódca zniknął z niejasnych powodów z v-świata, państwo przepadło bez wieści. Otóż okazuje się, iż WinkTown wyrosło na gruzach poligonów atomowych Słomagromu i także zaczęło grozić użyciem tego arsenału w związku z konfliktem w Samundzie, ale to już materiał na zupełnie inny artykuł.
Ależ zapomniałbym wspomnieć o walucie WinkTown! Jest to doprawdy sprawa ciekawa, gdyż z czasów, gdy państwo było barem na pustkowiu Fallouta został właśnie ten element: kapsel. Wszystkie Winki płacą za wszystko kapslami, nawet w umowach międzynarodowych, co można było zaobserwować w czasie handlu materiałami radioaktywnymi z UKZT.
Słowem zakończenia: WinkTown to mikronacja doprawdy ciekawa i oryginalna. Jego twórca miał pomysł i to się dla mnie najbardziej liczy - oryginalność i bycie jedynym w swoim stylu. Wprawdzie klimat tego państwa zniechęca mnie od wstąpienia w jego progi, ale gorące pozdrowienia dla mości Talerza, który - mam nadzieję - tak samo, jak na wszystko w swoim państwie, na ten artykuł spojrzy z przymrużeniem oka. Innymi słowy: państwo dla jajcarzy.
Autor:
Geryon Khryzaorishttp://www.goniec.sarmacja.org/