Archiwalne forum Młodych Winków
Luty 24, 2024, 02:17:29 pm *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Forum zostało uruchomione!
 
   Strona główna   Pomoc Szukaj Użytkownicy Zaloguj się Rejestracja  
Strony: [1] 2
  Drukuj  
Autor Wątek: o radości, wolności i tanim winie  (Przeczytany 235 razy)
dogmeat
Członek Zarządu
Nawalony
*****
Wiadomości: 1856



Zobacz profil Email
« : Lipiec 13, 2008, 07:42:04 pm »

Dzień dobiegał ju z końca, jednak słońce wciąż nie dawało spokoju radioaktywnej pustyni. Poza wybudowaną z drewna i złomu niewielką osadą, nigdzie w okolicy nie dawała znać o sobie żadna żywa istota. Prawie. Zza pobliskiego wzgórza wyłaniała się brudna, czworonożna postać, doczołgując się krok po kroku do bram osady.
Wycieńczony, acz wciąż zadowolony z życia, Dogmeat nie rozglądając się skierował swe kroki do biura zarządu Młodych Winków. Ominął łukiem swój ukochany Bar pod Różowym Kundlem, za którym ujrzał kilka blach złączonych razem drewnianymi belkami, tworzące prostopadłościenną bryłę. Sporych rozmiarów pordzewiała tablica z logiem Poseidon Oil, wisząca na ścianie informowała przechodniów, że jest to "Biuro Kierownika". Dogmeat dobrze znał rozmieszczenie budynków, nie było ich zresztą zbyt wiele. Miał szczęście - zastał mieszkańców na zebraniu, kłócących się na temat polityki wewnętrznej obecnego rządu Winktown. Wszyscy byli zbyt zajęci, by zauważyć kudłatego kundla wskakującego na podwyższenie i zerkającego podejrzliwie na Winków.
- Khe, khem - odchrząknął głośno, jednak nikt nie zareagował. - Khe, khem - Odchrząknął po raz kolejny, tym razem najgłośniej jak był w stanie. Dzięki temu gilka głów odwróciło się w jego stronę. Nie przejmując się całą resztą, rozpoczął swój monolog.
- Nie znam waszych historii, nie wiem więc na ile przypominają one moją. A moja historia to poszukiwania. Moje krótkie pieskie życie skupione było wokół poszukiwań swojego miejsca w świecie. Wydawać by się mogło, że gdy całe życie na naszej planecie zostało zdziesiątkowane, miejsca powinno być znacznie więcej. Dzieje się na odwrót.
Jestem tylko jeszcze jednym wałęsającym się po świecie kundlem, lekko tylko napromieniowanym. Kundlem, który od zawsze kręcił się w pobliżu ludzkich osiedli, gdzie czuł się najszczęśliwszy. Skąd dokładnie pochodzę, tego sam nie wiem. Moja pamięć sięga pobytu w sporym miasteczku, zwanym Shambo. Życie tam biegnie powoli, za wyjątkiem obleganego zawsze bu...baru. Tam miałem swój kącik, tam był mój dom. Nigdy nie nazywałem tak tego miejsca, ale na przestrzeni czasu... Tak, to był mój dom. Jednak nie moje miejsce w świecie. Shambo było spokojnym miastem, rządzonym twardą ręką, z silnie wykształconą klasą średnią oraz wyższą. To nie ten klimat, o którym marzyłem. Wkrótce wyruszyłem dalej wałęsać się po świecie. Na przemian wyruszałem i wracałem, gdyż walczyły we mnie dwa pragnienia, z których jedno to było pragnienie spokoju, drugie - pragnienie swobody. Szukając wolności, wyruszałem na pustynię, gdzie czychała na mnie śmierć z głodu, pragnienia, i od dzikich stworzeń, równie głodnych (chciałoby się powiedzieć: wygłodniałych) jak ja. Chcąc żyć wygodnie, wracałem znów, by znosić upokorzenia życia pod jarzmem shambowej bigoterii.
Bym tak się motał pewnie jeszcze długo, gdyby nie pewna grupka nieznajomych. Wędrowców, jak ja. Był wśród nich niejaki Talerz - wizjoner, lecz przede wszystkim istota ambitna i zaradna życiowo. Połączyło nas zamiłowanie do popularnej na pustkowiach formy spędzania wolnego czasu, jakim niewątpliwie jest raczenie się alkoholem. Wtedy poczułem, że moje marzenie ma szanse się spełnić. Poczułem, że nie jestem skazany na podejmowanie wkółko tego jednego trudnego wyboru. Mogę zarówno zaznać wolności, jak i zażegnać wszelkie trudności życia. To było moje wybawienie. Moim wybawieniem okazała się góra złomu i wybudowane z niej prowizoryczne baraki. Mój raj znajdował się wewnątrz blaszanych ścian, wśród spróchniałych mebli, na zimnej brudnej podłodze. Bo cóż oznaczają cztery ściany? Przenosiliśmy się 10 razy, za każdym razem budując miasto od podstaw. Istotą naszego raju był styl życia. Styl życia, który oznaczał: nieprzejmowanie się jutrem; cieszenie się tym co jest w butelce zamiast myślenia o kolejnej; wolność i nikt stojący ponad nami. Nie pociągnęliśmy za sobą tłumów, ale pociągnęliśmy tych parę osób. W naszym własnym świecie, do którego nie docierały troski zewnętrznego świata, cieszyliśy się wszystkim, w czym nam przyszło brać udział. Budowa kolejnych barów w różnych zakątkach pustkowii w prażącym słońcu, jakie ogrzewało skały wokół nas, okazywała się przyjemnością. Walka o porzetrwanie stała się rozrywką. Wszystko to działo się za sprawą pogody ducha i wewnętrznej euforii, jaka nas nie rozpierała, lecz wypełniała, ogrzewając miło.

Dogmeat zapauzował swój wywód, nabierając tchu i wyczekując chwilkę, po której znów konktunuował, zmieniwszy nieco ton z groteskowego połączenia melancholii i patosu, na łagodny ton nieśmiałej prośby-zapytania.
Bym powiedział: nie potrzebowaliśmy władzy. Nie chcieliśmy władzy. Chcieliśmy żyć w naszym raju. Lecz czy teraz jest inaczej? Wiem, że wśród zgromadzonych tutaj jest jedna istota, która również współtworzyła ten raj, i której marzeniem był ów raj.
Tu pies obrócił się wokół siebie i zatrzymał na wprost starego ghoula.
- Harold, czy potwierdzasz moje słowa? Czy Winktown było celem naszej wędrówki? Czy nadal chcemy raju? Jesteśmy już bogatsi o przeróżne doświadczenia, jednak chęć życia w naszym idealnym świecie jest nadal żywa. Odezwijmy się do młodego pokolenia. Powiedzmy im co zapewniało nam swobodę w życiu naszym stylem życia.
Po raz ostatni brudne czworonożne stworzenie przybyłe z pustkowii zrobiło pauzę, tym razem dłuższą niż poprzednie. Nie przejmując się tym, czy widownia spogląda na niego z uznaniem, czy krytycznym wzrokiem, czy też może w ogóle nie zwróciła na niego uwagi, spojrzał nieodgadnionym, tęsknym, zdawałoby się, wzrokiem, w przestrzeń znajdującą się za wygiętą i dziurawą blaszaną ścianą. Wzrok spuszczał swobodnie, powoli, aż napotkał się ze wzrokiem pozostałych. Rzekł dwa słowa z nietypowym dlań zdecydowaniem. Nie krzyknął, powiedział to normalnym głosem, a mimo to słowa potoczyły się głośnym echem. Dwa słowa wypowiedziane zostały bez szczególnego emocjonalnego zaangażowania, jednak z niesamowitą determinacją.
- Chcemy ANARCHII!
Zapisane
Talerz
Ex-Prezydent
Członek Zarządu
Narąbany jak bela
*****
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 4734


Doctor What :)

10277066
Zobacz profil WWW Email
« Odpowiedz #1 : Lipiec 13, 2008, 09:13:41 pm »

Łatwo powiedzeć anarchii... :/ Jak się czasem Winków nie potrzyma twardą ręką to towarzystwo robi się nad wyraz markotne i rozłazi się po pustyni i rzadko wraca z powrotem przed zimą. Zresztą kto chciał w Winktown mieć demokrację uczestniczącą hę? :er: Rewolucja skończyła się tym że Harold zabił Bartolda i Orziego, aż w końcu popełnił samobójstwo i teraz jest głową w doniczce, nosicielem Boba. Łatwo Ci mówić piękne słowa jak wpadasz raz na ruski rok i nawet nie wiesz co się w mieście działo... Smutny
Zapisane



A co Ty zrobiłeś dla WinkTown?
dogmeat
Członek Zarządu
Nawalony
*****
Wiadomości: 1856



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #2 : Lipiec 13, 2008, 09:28:30 pm »

Cytuj
Jak się czasem Winków nie potrzyma twardą ręką
Zapominasz o kim ty mówisz! O WINKACH! Ktoś, kogo trza przymuszać do picia, nigdy nie będzie prawdziwym winkiem!

Cytuj
to towarzystwo robi się nad wyraz markotne i rozłazi się po pustyni i rzadko wraca z powrotem przed zimą.
Mamy naturę podróżników, co już ztresztą tłumaczyłem.

Cytuj
Zresztą kto chciał w Winktown mieć demokrację uczestniczącą hę?
Demokracja uczestnicząca jest w praktyce bardzo zbliżona do stanu anarchii. A to co tu obecnie mamy to jakieś dziwne republikańskie rządy.

Cytuj
Rewolucja skończyła się tym że Harold zabił Bartolda i Orziego, aż w końcu popełnił samobójstwo i teraz jest głową w doniczce, nosicielem Boba.
A czy kiedykolwiek był czymś więcej? ;]

Cytuj
Łatwo Ci mówić piękne słowa jak wpadasz raz na ruski rok i nawet nie wiesz co się w mieście działo...
Ale w końcu wpadam, a dziać się powinny rzeczy w stylu: wyciek w elektrowni, wysadzenie w powietrze jakiejś okolicznej wioski, poćwiartowanie bartolda...
Zapisane
Zamordowana Frytka
Jednooki Bartold z Kosmosu
Lekko Wstawiony
*
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 195


Ała... To bolało... :(


Zobacz profil Email
« Odpowiedz #3 : Lipiec 13, 2008, 09:37:40 pm »

Nikt mnie nie poćwiartował, ale PRZYPADKIEM wpadłem BEZ NICZYJEJ POMOCY (tak mi kazał powiedzieć pan z PR ^^) do frytkownicy na chodzie. ^^ Wystarczy? ^^
No i... coś tak mało przyjemnie się spamuje w towarzystwie lud... stworów, które potrafią gadać jedynie o seksie, spermie, minetach w ucho, chujach na czole i tak dalej...
Zapisane

Umarłem... znowu Smutny
"WRATH OF VALHALLA! BRUNHILDA SMASH!" xD
dogmeat
Członek Zarządu
Nawalony
*****
Wiadomości: 1856



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #4 : Lipiec 13, 2008, 09:39:47 pm »

A co do Harolda... On był jednym z ostatnich ze Starej Gwardii. Nie no wiecie, lubię Boba, ale wolę jego nosiciela od niego samego...
Zapisane
Talerz
Ex-Prezydent
Członek Zarządu
Narąbany jak bela
*****
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 4734


Doctor What :)

10277066
Zobacz profil WWW Email
« Odpowiedz #5 : Lipiec 13, 2008, 09:42:59 pm »

Odebrałem Haroldowi admina trosce o jego dobro, a on postanowił się zabić. Nie chciałem źle, podyktowała mi to troska o MW... Żeby forum z dymem nie puścił. Znając jego, za parę dni będzie się darł żeby mu łeb do korpsu przyszyć :zab:
Zapisane



A co Ty zrobiłeś dla WinkTown?
Zamordowana Frytka
Jednooki Bartold z Kosmosu
Lekko Wstawiony
*
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 195


Ała... To bolało... :(


Zobacz profil Email
« Odpowiedz #6 : Lipiec 13, 2008, 09:49:20 pm »

To mu doniczke przylutujemy xD
Zapisane

Umarłem... znowu Smutny
"WRATH OF VALHALLA! BRUNHILDA SMASH!" xD
Talerz
Ex-Prezydent
Członek Zarządu
Narąbany jak bela
*****
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 4734


Doctor What :)

10277066
Zobacz profil WWW Email
« Odpowiedz #7 : Lipiec 13, 2008, 09:50:42 pm »

:megafon:
PRECZ Z WOLNĄ MIŁOŚCIA!!!
Zapisane



A co Ty zrobiłeś dla WinkTown?
dogmeat
Członek Zarządu
Nawalony
*****
Wiadomości: 1856



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #8 : Lipiec 13, 2008, 09:53:31 pm »

No wiesz co? <przymila się do Talerza>
Zapisane
Shade
Narąbany jak bela
*****
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 2654


Cień i Wilkołak^^


Zobacz profil Email
« Odpowiedz #9 : Lipiec 13, 2008, 09:53:58 pm »

Gdzie Harold?  :shifty:
<wyciąga swóją torbe z zestawem chirurgicznym>
Zapisane

JEŚĆ!! JEEEEŚĆ!!!!
Talerz
Ex-Prezydent
Członek Zarządu
Narąbany jak bela
*****
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 4734


Doctor What :)

10277066
Zobacz profil WWW Email
« Odpowiedz #10 : Lipiec 13, 2008, 09:55:35 pm »

No wiesz co? <przymila się do Talerza>

<Kopie Dogmeata w zadek>
No wiesz co? Ja wiem że pies to największy przyjaciel człowieka i talerza, ale nie jestem zoofilem... :zdegustowany: Do Bobola idź jak masz ochotę. Postuluję ograniczenie wolności seksualnej do terenu pokoju numer 004... Kto jest za? :er:
Zapisane



A co Ty zrobiłeś dla WinkTown?
dogmeat
Członek Zarządu
Nawalony
*****
Wiadomości: 1856



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #11 : Lipiec 13, 2008, 09:57:25 pm »

No wiesz, ja po prostu takie pieszczoch się ostatnio zrobiłem :rolleyes:
Zapisane
Talerz
Ex-Prezydent
Członek Zarządu
Narąbany jak bela
*****
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 4734


Doctor What :)

10277066
Zobacz profil WWW Email
« Odpowiedz #12 : Lipiec 13, 2008, 10:02:23 pm »

No wiesz, ja po prostu takie pieszczoch się ostatnio zrobiłem :rolleyes:

O Wielki Ogórku... Ty jesteś na brokatowym haju!!! :scared:
Zapisane



A co Ty zrobiłeś dla WinkTown?
Towarzysz Wiking
Nietrzeźwy
**
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 284


Partia!

9892511
Zobacz profil Email
« Odpowiedz #13 : Lipiec 14, 2008, 11:25:53 am »

Nie, ograniczaj mojej seksualności! Ja nie chce do czwórki! Tam jest Gofer, ze swoim małym bobrzym... siusiakiem Smutny.
Zapisane

Hokus-pokus czary-mary i Wiking to twój stary
Harold.Ghoul
Członek Zarządu
Narąbany jak bela
*****
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 3160


Harold jak to Harold xD

4966120
Zobacz profil Email
« Odpowiedz #14 : Lipiec 14, 2008, 01:26:32 pm »

<wchodzi ghul do pokoju jakby nigdy nic lecz z wielkim usmiechem na twarzy> Jak usłyszałem że dogmeat wraca to sie przewróciłem w grobie xD a bartold przyszyl mi głowę... Duży uśmiech P.S. Nigdy sie mnie nie pozbedziecie xD
Zapisane

WINKTOWN 4Ever !!!
Mój Zwierzaczek Duży uśmiech :

Volcano... Złapałem go w Elektrowni... buszował przy reaktorze xD

-Barman Baru "Pod Różowym Kundlem""
-Członek Starej Gwardii
-Założyciel SŻT
-Kapitan 13. Dywizji Pancernej "War Hog's"
-Założyciel Kompanii Handlowej WinkTown (KHWT)
-Dyrektor Elektrowni atmowoej WinkTown " Reaktor 5"
-Właściciel Huty WinkTown im.Tymoteusza Talerza.
-Właściciel i Dyrektor Warsztatu WinkTown
-Członek Elity Schronu 23
-Stróż Magazynu
-Właściciel Poligonu do testów nuklernych
-Właściciel Kantoru "Pod Wyrwigroszem"
-Redaktor Naczelny Gazety "Puls Winkowego Miasteczka"
-Były Champion Thunderdome-u
-Rajdowiec i właściciel Samochodu z numerem 13
-Właściciel i Zarządca Komisu Samochodowego WinkTown
-Ambasador WinkTown
-Właściciel i Dozorca Największego w V-świecie złomowiska
-Były Prezydent WinkTown
-Wynalazca
-Właściciel jedynego na świecie inteligentnego drzewka - Boba
-182 letni :zombie: ghul

Za wszystko inne zapłacisz kartą "MasterCard' lub kapslami xD
Strony: [1] 2
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.11 | SMF © 2006-2009, Simple Machines LLC Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!