

Nr 18 / v 2.1
Arona 17.07.2002
PWW
"PRASA"
Copyright © eMBe
Na wprost amatorstwa
Artykuł ten ma na celu uzmysłowienie wszystkim zamieszkującym Dreamland jakość realnego i wirtualnego dziennikarstwa, nie mam na celu pisać czy cos jest lepsze czy gorsze, bo to zależy od różnych rzeczy i sytuacji lecz pokazać że „nie taki dziabeł straszny jak się go maluje”. Wszystko miało początek po ukazaniu się w ostatnim numerze „Wprost” artykułu o wirtualnych państwach. Sposób opisania i co najważniejsze zebrania informacji wskazuje że mamy do czynienia z amatorami i nie można ich przyrównywać do tego co prezentują redaktorzy w Dreamlandzie. Zebranie informacji na temat wirtualnych państw wydaje mi się powinno polegać nie tylko na wpisaniu paru słów w wyszukiwarce i potem rzucenie okiem na to co kryje się pod linkami, a jeśli podchodzi się w ten sposób do tematu to proszę bardzo, ale nie wolno wysuwać żadnych wniosków i opierać się na tak skąpych informacjach. Czy szukając wirtualnego państwa i klikając w link do Surmali, podał bym adres głównych stron Dreamlandu ? Czy ustalałbym na tej podstawie wielkość i zaawansowanie poszczególnych państw ? Czy na koniec pozwoliłbym na wywołanie krytyki swojej osoby tak kiepskim podejściem do tematu ? Na te pytanie nie odpowiem bo nie mam zaszczytu pracować we „Wprost” i nie musze udawać że pisze duży artykuł, a faktycznie boje się by mnie nie wywalili z pracy, tak właśnie o to też chodzi, lepiej napisać trochę faktów wszystko oprawić w całość dodając własne doświadczenie z temat, bo przecież zaglądałem na te strony ! Okazuje się że takiej presji nie ma w wirtualnej gazecie, spokojnie można pisać co się chce, można krytykować, ale zawsze piszemy na jakiś temat który znamy, czy odważył bym się pisać na temat „jaką role w dziennikarstwie odgrywają pieniądze” ? Raczej nie bo nie znam tego tematu, a wszystko opiera się na tym, jest wiele osób które spokojnie mogą zastąpić pseudo profesjonalistów, ale jakie szanse ma ktoś bez znajomości, czy ktoś może ot tak napisać do jakiejś gazety i liczyć na to że z otwartymi rękami zostanie przyjęty tylko dlatego że pisze profesjonalnie i jest znawcą tematu? Nie, nie ma takich szans i większości przypadków to nie ci najlepsi dostają prace lecz ci co mieli „duże plecy” lub był to przypadek. Pisząc taki amatorski materiał do amatorskiego „Głosu Weblandu” mam nadzieje że zrozumiemy gdzie znajduje się nasze miejsce, życie w Dreamandzie idzie swoją ścieżką i nie niszczmy tego działaniami pseudo profesjonalnymi, nam za to nie płacą w realnych pieniądzach, więc nie odbierajmy pracy i pozwólmy by te bzdury jakie się ukazały we „Wprost” zostały zweryfikowane, a szybko się okaże kto ma racje. Na koniec chce napisać że nie można nikogo oceniać na podstawie jednego złego artykułu, ale... ale... ( eMBe )
Bardzo oryginalna Leblandia
Otrzymałem korespondencje pomiędzy królem Dreamlandu a Cesarzem Leblandii. Na tej podstawie chce napisać parę słów, ale wiem że może to przynieść zły efekt, więc będę się starał poruszać tylko to co wiem i wszelką krytykę biorę na siebie, a jako były mieszkaniec Leblandii wiem parę rzeczy. Biorąc pod uwagę całą sytuacje, to co się pisze po obu stronach i dość nieprzyjacielskie nastawienie Leblandii do Dreamlandu, zdziwiony jestem że to pierwszy Cesarz Lebensjusz napisał do naszego Króla, jako że była to korespondencja prywatna nie mogę tu cytować fragmentów, ale po przeczytaniu tego maila wynika jedno Leblandia czuje się zagrożona i natychmiast nasuwa się pytanie przed czym ? No trudno tu pisać czy to zagrożenie to dyskusja na liście Dreamlandu, czy może oskarżanie o atak na strony, który był podobno wyjaśniany kilkakrotnie, ale znając amatorskie podejście wywiadu Leblandii, nic nas już nie powinno dziwić. Najważniejszym faktem jest to że od Króla eMBe wyszła propozycja współpracy i spotkania na szczycie obu władców. Teraz robota dla wszystkich aktywnych by przygotować grunt pod to spotkanie, maja być przedstawione propozycje i poruszone różne tematy. Ciekawe czy dojdzie do tego spotkania i czy znowu Cesarz nie zostanie przekrzyczany przez swoich poddanych. Będąc jakiś czas „mieszkańcem” Leblandii odniosłem wrażenie że moi sąsiedzi to ludzie pokrzywdzeni i z kompleksami, daje się zauważyć dążenie do niszczenia, nie ma ludzi twórczych, wszelkie propozycje na tworzenie nowych rzeczy były natychmiast krytykowane lub przyrównywane że to jest już w Dreamlandzie. No cóż musze przyznać że w ten sposób dowiedziałem się więcej o Dreamlandzie, a moja ciekawość została wzmocniona właśnie tymi dyskusjami. Wirtualne państwo musi mieć silnego władcę, Dreamland takiego ma i nie jest to podlizywanie się swojemu przełożonemu, ale wynika to z faktów. Porównanie obu państw nie jest możliwe, Dreamland to państwo przez duże P, założone by stworzyć symulacje realnego świata, z tego co wiem prawie cztery lata już jest to realizowane i efekty są niesamowite, siła Dreamlandu to ludzie, którzy realizują wiele swoich pomysłów, Dreamland zawsze oryginalny bo przecież tu powstał cały pomysł i to stąd wyszły wszelkie pomysły na wirtualne państwo, inni maja właśnie ten problem że chcąc być oryginalnym muszą wymyślać coś innego i dlatego powstają takie twory jak pakty zbrojne. Na koniec tego artykułu napisze, dobrze że istnieje Dreamland i Leblandia bo jeśli ktoś nie ma szans na zrealizowanie się w jednym przenosi się do drugiego, prosty przykład to ja, w Dreamlandzie jestem trenerem, redaktorem, a mam jeszcze parę pomysłów, więc żegnaj zakompleksiona i paranoidalna Leblandio ( oj troszkę za ostro ). ( Marco de Mon )
Skład redakcji "Głosu Weblandu" :
redaktor naczelny : eMBe,
redaktor : Marco de Mon