Numer 4/1
Arona 04.08.2001
PWW "PRASA"
Copyright © eMBe
Pseudodemokracja dreamlandzka
Projekt Traktatu o Federacji autorstwa Morfeusza sprawia wrażenie
bezładnych zapisków sporządzonych na kolanie podczas długiej przerwy w szkole.
Składa się z 21 artykułów, z których pierwsze trzy można by i zaakceptować,
gdyby nie fakt, że przewidywany Traktat spełniać będzie również rolę ustawy
zasadniczej - czyli konstytucji. Ani słowa o podmiotach powstającej federacji,
od razu przejście do ustroju. To tak, jakby książka zaczynała się do epilogu. No
ale idźmy dalej. Czytamy, że państwa członkowskie delegują po jednym pośle, a
król aż dwóch. To może od razu dwunastu? Art. 10 - "bez zgody króla nie ma
ustawy" - śmiechu warte - rozumiem, że można powiedzieć " bez pracy nie ma
kołaczy", ale takiej nieporadności językowej dawno nie widziałem. I art. 12
(którego treść pojawia się również w projekcie Kefasa) - co roku sejm dokonuje
podsumowanie pracy króla. Panowie prawodawcy! Czy ten cały król ma być tylko
obieralną marionetką? Przecież to nie republika! Można odwołać prezydenta, ale
wotum nieufności wobec monarchy? I to tak raz w roku, w styczniu? Przecież,
jeśli osoba władcy okazuje się całkowicie niekompetentna, lub nagminnie łamie
konstytucję, to powinno się takiego delikwenta usuwać w trybie natychmiastowym a
nie czekać do Sylwestra. To tyle, jeśli chodzi o projekt Morfeusza. Ani to
konstytucja, ani traktat o federacji.
U Kefasa jest równie smutno. Początek
beznadziejny, no ale to kwestia gustu. W art. 5 czytamy, że władzę ustawodawczą
sprawuje Sejm Federalny, a wykonawczą Król. Rozumiem, że rządu już nie będzie.
Cofnięcie do epoki państw patrymonialnych, ale i wówczas zawsze istniała jakaś
starszyzna plemienna lub rada królewska. Kefas sili się na oryginalność i kreuje
drugą izbę Parlamentu - Senat, instytucję równie pożyteczną, co koło od BMX-a
dla pilota F16. Nie twierdzę, że idea utworzenia Senatu jest bezsensowna
(pojawiła się ona również u eMBe, ale tam została zmodyfikowana, co uczyniło zeń
organ użyteczny), ale w takim kształcie, jaki zaproponował poseł Kefas jest
absolutnie nie do przyjęcia. Otóż Senat, wg p. Kefasa, może tylko odrzucać, bądź
zatwierdzać ustawy zaproponowane przez izbę niższą, tj. Sejm. W ten sposób
przedłuży się (i tak funkcjonujący ślamazarnie) proces legislacyjny. Ale skoro
p. Kefas, jako namiestnik, regulaminowo zostanie senatorem, to czemu nie
utworzyć Senatu? No i Senat posiada i inne kompetencje: "jako jedyna władza
decyduje o sprawach technicznych dotyczących realiów technicznych świata
Dreamlandu".
c.d.
Tłumacząc z polskiego na nasze: masło maślane najlepiej spożywać z
dodatkiem masła. Dalej Senat i Sejm jednocześnie tworzy Parlament liczący 11
członków (po pięciu posłów z każdej prownicji, pięciu namiestników, plus jeden
senator mianowany przez króla). Proszę mi więc powiedzieć, w jaki sposób
Parlament może odrzucić królewskie veto większością 7/10 głosów obradując w
pełnym składzie? A takie rozwiązanie proponuje p. Kefas.
Przejdźmy teraz do
trzeciego - i ostatniego - projektu Traktatu. Jak wspomniałem, autorem jest
eMBe. Projekt jest niezły, toteż uzyskał błogosławieństwo samego króla. Wstęp
przyzwoity, wspomina o podmiotach Federacji (prowincjach), stolicy, domenie
królewskiej. Traktat ma cechy konstytucji. Rozwiązanie kwestii namiestników co
najmniej dobre. Proponowałbym zmianę nazwy Namiestnik Koronny na Gubernator. No,
ale skoro Dreamland pozostaje monarchią "namiestnik" może zostać. Władza
ustawodawcza pozostaje w gestii dwuizbowego Parlamentu. Ponieważ jednak Senat
jest organem praktycznie międzyrządowym (w jego w skład wchodzą namiestnicy) to
izba ta przestaje być już... Senatem. Nie pochodzi w wyboru. Chyba, że lokalni
bonzowie wybierani będę w trakcie wyborów parlamentarnych. Senat złożony z
niewybieralnych senatorów jest nieporozumieniem i parodią demokracji i taki
pomysł winien być poddany ogólnokrajowemu referendum. Pomysł przewidujący
możliwość odrzucenia królewskiego veta jest na wagę złota. Sąd Federalny jest w
porządku.
Reasumując główne wady zgłoszonych projektów to: - wadliwość
proponowanej konstrukcji trójpodziału władzy; - brak jakiejkolwiek wzmianki o
obywatelach, ich roli, prawach i obowiązkach; - brak informacji o cechach
demokracji nowego tworu (pluralizm polityczny, obowiązująca ideologia, itp.) -
niepotrzebne dążenie do utworzenia bezużytecznej drugiej izby i brak określenia
wzajemnych powiązań (izba niższa- wyższa) - brak wspomnienia o obywatelskim
prawie inicjatywy ustawodawczej (co z demokracją bezpośrdnią?)
Ponadto w
treści projektów można zauważyć tendencję do ograniczania prerogatyw króla i
dążenie do uczynienia go zwykłym urzędnikiem o rocznej kadencji. Nie można
tworzyć nowej izby Parlamentu, jeśli wcześniej nie pojawi się rozsądna ordynacja
wyborcza. Proponowana nowelizacja ustawy, sporządzona przez eMBe dotyczy tylko
Sejmu, brak słowa o Senacie. Tak długo, jak namiestnicy nie będą urzędnikami
obieralnymi a dostęp do Sejmu ograniczony (5 posłów to za mało), tak długo
będziemy mieli w Dreamlandzie pseudodemokrację. ( Jacques de Brolle )
Skład redakcji "Głosu Weblandu" :
Redaktor Naczelny eMBe,
Redaktor Luna, Redaktor Evo, Redaktor
Ragen, Redaktor Jacques de Brolle,