Media sarmackie o Tropicanie piszą rzadko, a jak już piszą to zdawkowo, Wieści Teutońskie postanowiły zmienić tę sytuację - nasz redaktor przeprowadził wywiad z Namiestnikiem Republiki Tropicany, Bartłomiejem markizem Staniszczakiem:
Wieści Teutońskie: Dobry wieczór! Bartłomiej Staniszczak: Dobry wieczór! WT: Jak minął dzień? BS: Oj, pracowicie - ostatnie poprawki w Banku spowodowały, że nie miałem praktycznie czasu na nic innego. Ale nie przewidzi sie wszystkiego. WT: Jak wiemy, pierwszą Pańskim krokiem po powrocie na stanowisko El Presidente było uchwalenie zmian w statucie, które unieważniły wszelkie akty normatywne wydane wcześniej. Zatem jakie będę kolejne kroki? BS: Teraz musimy poczekać, na wejscie Statutu w życie. Nastąpi to 15 sierpnia - wtedy to oczywiście powołam El Gubernadore i zajmiemy się tworzeniem rządu. Obecnie pracujemy nad organizacja pracy w nowym rządzie. Opracowujemy obowiązki ministerstw i przygotowywujemy infrastrukturę pod przyszłe zmiany. WT: Ma Pan już na oku konkretnych kandydatów na stanowiska rządowe? BS: Planowałem jedno z ministerstw dać Mateuszowi Bartkowiakowi. Obecnie się opiera, ale mam nadzieję, że zmieni zdanie. WT: W jaki sposób Tropicańczycy mają zamiar zachęcić nowych mieszkańców do osiedlenia się w Republice? Wszak bez świeżej krwi powrót do świetności byłby bardzo trudny... BS: Wiemy, że mamy duzo ludzi, ktorzy chcą cos robić. Jest nawet jedna aktywna kobieta, która zna język hiszpański. Sam fakt ze jest kobietą jest na wagę złota a jeszcze ten hiszpanski... Mamy też dużo mieszkańców w KSZ. Armia nie musi być ich jedynym zajęciem.... wiem, że czytują liste i śledzą wydarzenia - mogą sami brać w nich udział. Trzeba dać im szansę. Chcemy stworzyć na Tropikanie swojego rodzaju słoneczny raj. Zbliża się zima i to będzie nasza przewaga. WT: Czyli Tropicana będzie się raczej starała rozbudować obecnymi siłami, a dopiero potem zdobywać nowych mieszkańców? BS: Aby zdobyć nowych miszkańców, trzeba stworzyć fundamenty pod to by chcieli przychodzić. Sprawny rząd, przejrzyste prawo, oraz niesamowici ludzie mogą być argumentem do osiedlenia się w naszej prowincji. Trzeba to stworzyć i pokazać, że nie jestesmy zwolennikami promocji typu działka za 1lt + dom za osiedlenie się, gdyż jest to sztuczne. WT: W skrócie, stawiacie na ciekawych ludzi i naturalność? BS: Tak, dobrą zabawę i drinki. :D WT: Proszę nam opowiedzieć o Pańskim wyobrażeniu jak ma Tropicana wyglądać w przyszłości. BS: Na pewno nie chcę aby był to moloch pełen upadłych inicjatyw, nie chcę aby była przemysłowym gigantem zarabiającym miliony na własnych koncernach. Powinna być słoneczną wyspą, na której mieszka większa lub mniejsza grupa przyjaciół, dobrze się bawiących, potrafiących zgrać się w każdej sytuacji. Chciałbym aby dominowała tu mała prywatna przedsiębiorczość, a turystyka powinna być głównym źródłem dochodów skarbu prowincji. WT: Uważa Pan, że taka właśnie Tropicana wedrze się przebojem do czołówki sarmackich prowincji? BS: Oczywiście, jezeli tylko uda się zebrać wspomnianą grupę ludzi, to czemu nie? WT:I tego Tropicanie życzymy! Dziękuję bardzo za wywiad. BS: Również dziękuję i pozdrawiam.
Wieści Teutońskie będą na bieżąco relacjonować wydarzenia z krainy słońcem i drinkiem płynącej.
|